Spotkali się na ulicy przypadkowo. Starszy mężczyzna i jego młody przyjaciel.
Był upalny dzień lata, uznali więć, że najlepiej będzie udać się na przechadzkę za miasto. Poszli doliną małej rzeki. Brodząc tu i ówdzie w wodzie, doszli do zakątka, który wywołał zachwyt starszego z nich.
Jawor wysoki i rozłożysty, obok rozkwitająca wierzba, a spod drzewa tryska źródło zimnej wody. Lekki powiew wiatru rozbrzmiewa chórem świerszczy. A piękna murawa na łagodnym stoku zaprasza, by złożyć tu głowę. Lecz te słowa zachwytu wywołały zdziwienie młodszego.
— Mówisz, jakbyś nigdy tu nie był! Jak ktoś obcy zwiedzający okolicę, a nie tu mieszkający.
— Wybacz — odpowiedział tamten — nie wychodzę z miasta, bo lubię się uczyć. A nawet najpiękniejsza okolica i wspaniałe drzewa niczego mi nie powiedzą. Tylko ludzie!
Ta przechadzka i rozmowa odbyły się jakieś dwa i pół tysiąca lat temu. To Sokrates i Fajdros poszli doliną rzeczki Ilissos, przepływającej obok murów Aten. A ta urocza scena otwiera dialog Platona zatytułowany „Fajdros”. Słowa zachwytu nad pięknem przyrody nie są zbyt częste w prozie greckiej. Te zaś świadczą, że wrażliwość na urok cichego zakątka była wówczas taka sama jak i dzisiaj.
Wszystko to może się zdarzyć — i na pewno często zdarza — w każdym z miast obecnego świata. Choć trzeba odbyć znacznie dalszą drogę, by trafić na miejsce tak piękne. Miasta się rozrosły. Sokrates miałby więc usprawiedliwienie, by nie wychylać się poza mury. A dla niego ważne są nie piękne widoki, lecz rozmowy, kontakt z ludźmi.
W naszych czasach taka postawa musi dziwić. Uważamy, że ruch, obcowanie z przyrodą to podstawa zdrowego trybu życia. A kontakty z ludźmi? Mamy ich wręcz za dużo. Blokowiska, praca, urzędy, tłok komunikacyjny. A poprzez telewizję, radio, internet jesteśmy w łączności z całym globem. Właśnie internet. Jakby korzystał z niego Sokrates? Może całymi dniami nie wychodziłby z domu, wpatrując się w ekran. Zapewne jednak wołałby żywą dyskusję, twarzą w twarz. I bolałby, że internet pozornie otwierający świat odbiera zarazem bezpośrednią wymianę zdań.
Iluż tu potencjalnych Sokratesów, ludzi o wspaniałym intelekcie, marnuje czas i możliwości, biernie korzystając z telewizji i internetu. Prowadzenie poważnej dyskusji wydaje się stanowić dla wielu nadmierny wysiłek. Niegdyś miejscem takich debat były kawiarnie. Owszem, podtrzymujemy gronem kilku kolegów od dziesięcioleci tradycję codziennych spotkań i rozmów — na wszelki temat — w jednej z krakowskich kawiarni. Ale uchodzi to za niezwykły ewenement.
Nie zaniedbujemy jednak, w przeciwieństwie do Sokratesa, dalekich spacerów i wycieczek za miasto. A okolice Krakowa są przepiękne. Ileż tu uroczych dolinek, gdzie potoki płyną wśród skał jurajskich. Sokrates byłby zachwycony. Jeśliby oczywiście zdecydował się wyjść poza miasto. Sądzę jednak, że wolałby swoim zwyczajem przechadzać się po Rynku i wokół uniwersytetu, co najwyżej wyprawiając się na Planty. I może rzeczywiście gdzieś tu krąży? Chyba nie bez racji nazywa się Kraków polskimi Atenami?
Po chłodach i deszczach w początkach czerwca może wreszcie nadejdą ciepłe dni lata. I zdarzy się, że krakowski Sokrates spotka przypadkowo swego przyjaciela Fajdrosa. Razem wybiorą się, idąc wzdłuż Rudawy do Lasku Wolskiego. Tam znajdą piękne ustronie i zaczną dyskusję. O czym?
Kto ciekaw, może sięgnąć po platoński dialog z „Fajdrosa”. Odbędzie pasjonującą podróż intelektualną. I przekona się, że poruszane tam problemy są dla wielu wciąż ważne i aktualne. Nasza natura nie zmieniła się w ciągu tysiącleci. Tak samo jak wrażliwość na piękno przyrody.
I jeszcze jedno. Mam przed sobą egzemplarz przekładu tego dialogu przez Władysława Witwickiego. Pierwsze wydanie, Lwów 1918. Egzemplarz z dedykacją tłumacza, data 18. VI. 1918 „Z wyrazami sympatii i pamięci”. Dla kogo ta dedykacja? Nie wiem. Trwała jeszcze I wojna światowa. A Witwicki pracował od lat nad przekładem kolejnych dialogów. Dokonał dzieła tytanicznego. Uprzystępnił nam całego Platona. W dobrym przekładzie. Każdy dialog opatrzony wstępem i objaśnieniami. Niewiarygodna praca jednego człowieka. Winniśmy mu wszyscy wielką wdzięczność.
