Jedną z największych zagadek ekonomicznych na przyszły rok jest to, czy zapowiedziane przez Donalda Trumpa cła są wyłącznie elementem nacisku politycznego, czy realnym programem politycznym. Donald Trump jest postrzegany jako osoba zdeterminowana do wprowadzenia wszystkich elementów programu. A jednocześnie na rynku finansowym dominuje pogląd, że ostateczna wysokość ceł będzie niższa niż zapowiedziana – i że w dużej mierze zostaną one wykorzystane jako straszak.
W Korei rosną obawy, że wojna handlowa szykuje się na serio i będzie miała istotnie negatywny wpływ na przemysł. We wtorek wbrew oczekiwaniom rynku bank centralny zredukował stopę referencyjną o 0,25 pkt proc. (do 3 proc.). Normalnie nie pisałbym o tego typu zmianie, ale uzasadnienie wydaje się bardzo ciekawe.
Prezes banku Rhee Chang-young powiedział: „Nasza decyzja może być interpretowana jako przyspieszenie łagodzenia polityki pieniężnej w celu poradzenia sobie z ryzykiem gospodarczym, które narasta bardziej, niż się spodziewaliśmy. Wśród największych zmian jest Red Sweep w USA”. Bank Korei obawia się, że istotne podniesienie ceł przez USA spowoduje spadek inwestycji przedsiębiorstw i generalne osłabienie gospodarki. Nikt z bankierów centralnych tak otwarcie nie przyznał, że wojna handlowa powinna wymusić łagodzenie polityki pieniężnej. O ile cykl cięć stóp na świecie trwa od wielu miesięcy, o tyle dotychczas najważniejszym powodem był po prostu spadek inflacji. Prezes EBC Christine Lagarde mówiła w październiku, jeszcze przed wyborami w USA, że traktuje ryzyko wojny handlowej jako czynnik potencjalnie negatywny dla wzrostu, ale nie wskazywała, by mogło to być kluczowe dla stóp procentowych. Możliwe, że ton tej oceny zmieni się po czwartkowym, bardzo ciekawym posiedzeniu decyzyjnym EBC.
Cięcie stóp przez Bank Korei i uzasadnienie tej decyzji to ważny sygnał, bo Korea jest jednym z ważnych dostawców przemysłowych na świecie (11. miejsce na liście eksporterów). Dane o eksporcie Korei są często traktowane jako papierek lakmusowy światowej koniunktury w produkcji. Na razie ten eksport rośnie, ale najwyraźniej zarządzający pieniądzem obawiają się, że w przyszłym roku to się zmieni.
Jeżeli wojna handlowa będzie rzeczywiście redukować popyt inwestycyjny w krajach z dużym udziałem przemysłu w PKB, to Polska również to odczuje i będzie to czynnik oddziałujący negatywnie na wzrost gospodarczy w 2025 r. Polska też jest dużym dostawcą przemysłowym. Ogólny eksport Polski sięga 470 mld USD – jest to wprawdzie o 40 proc. mniej niż w przypadku Korei, ale licząc na głowę mieszkańca jest to już tylko 15 proc. mniej, a ogólna relacja eksportu do PKB w Polsce (58 proc.) jest dużo wyższa niż w Korei (43 proc.). Zaburzenia w światowym handlu mogą przełożyć się na mniejsze inwestycje w Polsce. Dlatego Narodowy Bank Polski będzie musiał wkrótce zmierzyć się z tym samym dylematem, co Bank Korei.
Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że Korei może być łatwiej redukować stopy niż na przykład krajom europejskim, bo ma niższą inflację. W listopadzie inflacja w Korei wyniosła 1,5 proc., w strefie euro 2,3 proc., a w Polsce 4,6 proc.
