Linie lotnicze próbują pogodzić biznesowy standard z niskim kosztami. Chętnych na tańszą podróż kosztem rezygnacji z wyższego komfortu nie brakuje.
Przewoźnicy chcą przełamać upowszechniejące się kojarzenie low-costów z szybkimi, surowymi przelotami z jednego miejsca w drugie. Turystów już nie trzeba przekonywać do taniego latania — nastał czas wabienia biznesu.
Struktura pasażerska linii lotniczych zależy m.in. od ich mapy połączeń. Kierunki wakacyjne wybiorą turyści (albo biznesmeni na wakacjach), do Londynu, Brukseli czy niemieckich miast polecą przedsiębiorcy. Przewoźnicy niskokosztowi nie mają narzędzi do prowadzenia statystyk biznesmenów korzystających z ich usług. Wszyscy jednak zapewniają, że osoby podróżujące w celach biznesowych stanowią niemałą grupę. Według szacunków easyJet, około 40 proc. pasażerów tego przewoźnika podróżuje w celach biznesowych. Z badań przeprowadzonych przez polskiego niskokosztowca Centralwings wynika, że w tanich liniach przeważają pasażerowie lecący w celach turystycznych, do rodziny i do pracy.
Elastyczny przewoźnik
Model na którym opierają swą działalność tanie linie, wyklucza wszelkie usługi luksusowe. Przewoźnicy ograniczają swoje koszty m.in. przez rezygnację z darmowych posiłków czy usług w klasie biznes, czego wyrazem jest np. brak wydzielonych miejsc dla tej grupy pasażerów.
Biznesmeni są zresztą szczególną grupą.
— Istotne są dla nich pewne cechy produktu: dogodne godziny wylotów (poranne) i przylotów (wieczorne, ale nie nocne) częstotliwość (generalnie 5 dni w tygodniu), dogodne położenie lotnisk (jak najbliżej centrów miast) oraz dobra komunikacja z lotnisk do aglomeracji. Według mnie tanimi liniami lata średnia kadra menedżerska, natomiast zarządy dużych i bogatych firm oraz korporacji wybierają tradycyjnych przewoźników — mówi Iza Bogus, rzeczniczka Centralwings.
Oprócz niskiej ceny biznesmeni oczekują także, by linie lotnicze były punktualne i nie gubiły bagażu — dwa dni na dostarczenie torby to za długo, zwłaszcza gdy pobyt w danym miejscu trwa kilka godzin. Ponadto przewoźnik musi być elastyczny w kwestii zmiany czy odwołania rezerwacji bądź zmiany nazwiska podróżnego w ostatniej chwili i bez dopłaty. To właśnie na tych potrzebach niskokosztowcy budują swoją ofertę biznesową.
Gusta i gusta
Czy tanie linie lotnicze mają szansę odbić pasażerów biznesowych tradycyjnym przewoźnikom? Mniejsi przedsiębiorcy, zazwyczaj kierujący się przede wszystkim ceną, mogą się na to skusić.
— Na krótkodystansowych lotach (wewnątrz Europy) coraz mniej ludzi chce płacić wysoką cenę za możliwość podróżowania w przedniej części samolotu i otrzymania posiłku, który tak naprawdę mogą zakupić za niską kwotę, kiedy tylko poczują się głodni — mówi Natasa Kazmer, dyrektor ds. komunikacji i public affairs Wizz Air.
Z pewnością jednak będą i tacy, dla których ważniejsze pozostanie lądowanie na głównym lotnisku miasta, komfort podróży czy dostęp do internetu na pokładzie.
— Tradycyjni przewoźnicy będą musieli obniżyć ceny na trasach, na których mają konkurencję w postaci tanich linii. Klasa biznes zapewne pozostanie w przelotach transatlantyckich oraz pomiędzy głównymi lotniskami w Europie, np. Heathrow i Frankfurt, gdzie nie ma dużej konkurencji w postaci tanich linii. Na pozostałych trasach europejskich przyszłość to jednolity poziom usług dla wszystkich pasażerów — przewiduje Tomasz Kułakowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ryanair w Europie Środkowej.