Przedsiębiorcy kochają ryzyko

Krzysztof Jedliński
opublikowano: 2000-09-01 00:00

Przedsiębiorcy kochają ryzyko

Biznesmen nie powinien zwalczać stresu, lecz go kontrolować

Stres jest nieodłącznym elementem pracy biznesmena. Bez niego, jak zapewniają psychologowie, ludzie interesu straciliby motywację do pracy i zdolność do działania w sytuacjach ekstremalnych.

Według psychologów, biznesmen próbuje żyć na przekór uwarunkowaniom, sprawdzając się w coraz to nowych i bardziej skomplikowanych sytuacjach. Cechę tę nazwano transgresją, czyli świadomymi działaniami, w których człowiek przekracza dotychczasowe granice swoich możliwości i osiągnięć, aby zdobyć nowe wartości. Transgresja jest bliska kreatywności. To stawanie „krok przed sobą samym”, czyli działanie w sytuacjach nieprzewidywalnych według konwencjonalnych metod. Biznesmen jest z definicji kreatywny, jest swoim biznesem. Nie jest w stanie się od niego oddzielić.

Subiektywnie transgresyjność przejawia się jako potrzeba osiągnięć i zamiłowanie do rywalizacji. Biznesmen podejmuje strategiczne decyzje w warunkach ryzyka, stawiając na szali własny majątek, a więc w jakimś sensie samego siebie.

Niezbędny stres

Opis kondycji biznesmena to w większości opis sytuacji stresowej. A co by było, gdyby stresu nie doświadczał? Odpowiedź jest prosta: straciłby zdolność działania w sytuacjach ekstremalnych i jako biznesmen przestałby istnieć. Stres bowiem w klasycznym ujęciu jest zespołem ogólnej adaptacji organizmu do sytuacji nowej i trudnej. To stan mobilizacji fizycznej i psychicznej. Mózg i mięśnie są lepiej ukrwione, uwaga bardziej skoncentrowana, pamięć sprawniejsza, kojarzenie szybsze. A zatem biznesmen nie powinien zwalczać stresu, ale raczej stres kontrolować, regulować, chciałoby się powiedzieć: zarządzać stresem.

Szczegółowych źródeł stresu, czyli stresorów, można wymienić wiele: ryzykowne przedsięwzięcia, w których dużą rolę odgrywa los, decyzje personalne, sytuacje negocjacyjne, podejmowanie decyzji strategicznych. Również źródła nie związane z samą istotą biznesu, jak konflikty z rodziną, nadwątlenie, a czasem utrata ważnych związków z ludźmi czy poczucie zagrożenia ze strony grup przestępczych.

Często źródła stresu nakładają się na siebie, wzajemnie kontynuują, prowadząc nieraz do stanu przewlekłego napięcia i poczucia wyczerpania.

Walka lub ucieczka

Czym są nieprzyjemne odczucia związane ze stresem? Co skrywa się pod pojęciami „napięcie”, „zdenerwowanie”? Do głosu dochodzi albo lęk, który podpowiada: „uciekaj, wycofaj się”, albo agresja, która podsuwa: „atakuj, zniszcz”. To wszystko spadek po naszych zwierzęcych antenatach, dla których stres był przygotowaniem do walki albo ucieczki. Te impulsy emocjonalne, jeśli są prawidłowo odczytane i nie są nadmierne, mogą być cenną informacją.

Kłopot zaczyna się, gdy te uczucia są nadmierne i dezorganizują nasze myślenie. To znak, że mamy do czynienia z naddatkiem stresu. Wiąże się to na ogół z pracą wyobraźni, która podsuwa obrazy niepowodzenia (lęk) albo zwycięstwa (agresja). Dlatego pierwszą wskazówką do „zarządzania” takim stresem jest powrót do rzeczywistości. Oznacza to koncentrację na zadaniu i konkretnych posunięciach. Po takim zabiegu nadmiar stresu prawie zawsze znika. Jeśli tak się nie dzieje, prawdopodobnie ów naddatek wynika z zachowania innych uczestników sytuacji decyzyjnej. Należy wtedy przekazać im swoje odczucia. Ważna jest tu subiektywna forma wypowiedzi, bo tylko taka pozwala adekwatnie wyrazić uczucia (i uwolnić się od nich) oraz dać drugiej stronie rzeczowy komunikat.

Sytuacja decyzyjna

Podstawowy stres biznesmena związany jest z podejmowaniem strategicznych decyzji w sytuacji ryzyka (sytuacja decyzyjna). Jest stale obecny, choć może być w różnym stopniu odczuwany. Bywa, że nie jest odczuwany w ogóle — przedsiębiorca swobodnie podejmuje decyzje i tylko zaangażowane pieniądze pokazują miarę stresu. Różny też może być czas jego odczuwania — w trakcie sytuacji (np. w ciągu długich i żmudnych negocjacji), przed właściwą sytuacją lub po.

Przygotowanie do sytuacji decyzyjnej rozpoczyna się już przy poprzedniej. W tym celu należy każdą poważniejszą sytuację decyzyjną domknąć, podsumować. Może to być rozmowa ze współpracownikami lub np. notatki. Sprawdzianem tego, że sytuacja została domknięta, jest wewnętrzne poczucie spokoju na jej temat — sytuacja nie wraca, została świadomie niejako zapomniana.

Bodaj najważniejszą sprawą jest domykanie niepowodzenia. Klęska dobrze „strawiona” będzie się później jawić jako ważne źródło informacji lub lepsza pozycja do dalszej walki.

Zęby i muskuły

Biznesmeni nierzadko uprawiają sporty ekstremalne i jest w tym pewna trafna intuicja. Otóż reakcja stresowa stanowi w równej mierze mobilizację typu „jasność umysłu i koncentracja” jak typu „zęby i muskuły”. Dla tych zębów i muskułów trzeba też coś zrobić, aby biochemiczne pozostałości stresu wypaliły się do cna. Dlatego fizyczny wysiłek lub jakiś sport walki byłby dobrą receptą.

Pozostaje wreszcie zadbanie, by „tło”, czyli to, co nie jest biznesem, dawało poczucie bezpieczeństwa i oparcie. Jest ważne, aby biznesmen miał część życia, która z interesami nie ma nic wspólnego. Jest ona miejscem odnawiania zasobów — biznesmen zapamiętując się w transgresyjności ulega iluzji niezniszczalności, lekceważąc odnawianie zasobów — może to skutkować psychicznym wypaleniem lub zdrowotną katastrofą. Odnawiać trzeba wszystkie zasoby — duchowe, psychiczne, fizyczne i społeczne. Ogromne znaczenie ma tu przede wszystkim kultywowanie związków przyjaźni i miłości, pielęgnowanie swojego systemu wartości, filozofii, religii.

Transgresja będzie konstruktywna, kiedy przekraczanie siebie dokonywać się będzie w wielu kierunkach i posłuży harmonijnemu rozwojowi całej osoby.

Krzysztof Jedliński

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Charaktery”.