Przedsiębiorcy nie są hamulcowymi

Zdaniem prezesa PiS, mniejszy wzrost PKB to m.in. efekt wstrzymywania inwestycji przez opozycyjnych przedsiębiorców. Nic tego nie potwierdza

Premier Beata Szydło zwołuje konferencje po posiedzeniach rządu, wicepremier Mateusz Morawiecki prowadzi efektowne prezentacje, a Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi partii rządzącej, wystarczy skromny wywiad w telewizji publicznej, by potrząsnąć światem biznesu.

Zobacz więcej

Stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że biznes celowo dołuje inwestycje, ubodło przedsiębiorców. Marek Wiśniewski

— W tej chwili są trudności z inwestycjami, w tym z europejskich pieniędzy, także tymi, które są w rękach samorządów. Są różne blokady, niekiedy bardzo dziwne. Są na pewne cele pieniądze, a przedsiębiorcy, związani z partiami opozycyjnymi, którzy kiedyś mieli rentę władzy, dzisiaj nie chcą podejmować się różnego rodzaju zyskownych dla nich przedsięwzięć gospodarczych, bo uważają, że lepiej zaczekać, aż wrócą dawne czasy. Ale zapewniam — nie wrócą — powiedział Jarosław Kaczyński w TVP Info w środę wieczorem. Poziom i dynamika inwestycji w tym roku rzeczywiście nie wyglądają dobrze, jednak — według Narodowego Banku Polskiego (NBP) — odpowiadają za to raczej państwo i samorządy, a nie prywatni przedsiębiorcy.

„Wraz z początkiem 2016 r. nastąpiło gwałtowne załamanie inwestycji przedsiębiorstw sektora publicznego (w pierwszym półroczu spadek o 35,2 proc.), w tym silny spadek inwestycji przedsiębiorstw sektora samorządowego (o 55 proc.). Dynamika inwestycji przedsiębiorstw prywatnych również się obniżyła, ale pozostała dodatnia — podaje NBP w ostatniej informacji o kondycji sektora przedsiębiorstw.

Niepewność szkodzi

NBP przyznaje jednak, że choć obecne wykorzystanie zdolności produkcyjnych jest wysokie, a firmy są w dobrej sytuacji finansowej i mogłyby realizować inwestycje, to jednak w tej dziedzinie panuje marazm. W efekcie w trzecim kwartale tempo wzrostu PKB zwolniło do 2,5 proc., co jest najsłabszym wynikiem od trzech lat. Czyżby przedsiębiorcy rzeczywiście celowo zaciągnęli hamulec?

— Trudno wskazać jedną przyczynę odkładania inwestycji przez przedsiębiorców, bo ta słabość ma wiele powodów. Nie ulega wątpliwości, że głównym problemem w tym roku jest mniejsze wykorzystanie funduszy z Unii Europejskiej, co widać zwłaszcza w budownictwie. Dodatkowo, z badań ankietowych NBP wynika, że w tym roku przedsiębiorcy coraz częściej wskazują na szeroko rozumianą „niepewność”, która jest związana m.in. z otoczeniem prawno–instytucjonalnym — mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Samorządy po trzech kwartałach mają 19 mld zł nadwyżki budżetowej, ale to nie powód do radości, tylko znak, że słabo wygląda realizacja regionalnych programów, współfinansowanych przez UE. Ministerstwo Rozwoju przyczyny tego stanu widziało w przeszłych zaniedbaniach — ostatnio oficjalnie pisało o „praktycznie straconym 2015 r., jeśli chodzi o inwestowanie funduszy unijnych”. Resort chwali się jednak, że do połowy października ogłoszono nabory na 149 mld zł (to prawie połowa funduszy UE dostępnych na politykę spójności) i podpisano umowy o wartości 74,2 mld zł.

— Oczywiście w Polsce, gdzie dużą rolę odgrywają spółki skarbu państwa, istnieje zależność między cyklem politycznym a gospodarczym, ale nie posądzałbym przedsiębiorców o to, że wstrzymują inwestycje z powodu poglądów. Niewątpliwie słaba jest absorpcja funduszy unijnych, które nieco wypaczały obraz inwestycji w poprzednich latach. W nowej perspektywie większy nacisk kładziony jest na innowacyjność, co utrudnia pozyskiwanie pieniędzy — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

Będzie lepiej

W inwestycjach nie jest dobrze, ale może być lepiej. Zgodnie z podawanymi przez NBP wynikami badań ankietowych wśród przedsiębiorców należy oczekiwać „wzrostu inwestycji w dłuższym okresie, choć wzrost ten może być niższy niż w latach 2014-15”.

— Biznes czeka na kolejną falę funduszy, część firm może też wstrzymywać inwestycje choćby z obawy przed zmianami w systemie podatkowym. Jest to jednak stan przejściowy. W obliczu rosnących kosztów pracy przedsiębiorcy, notujący obecnie rekordowe rentowności eksportu i utrzymujący bardzo wysoką płynność, będą musieli inwestować w poprawę efektywności, by nie pogorszyła się ich konkurencyjność — mówi Ernest Pytlarczyk.

Wicepremier Morawiecki w ostatnich dniach podtrzymywał opinię, że w przyszłym roku spodziewa się wzrostu PKB na poziomie 3,6 proc. dzięki „odbiciu w inwestycjach i dość silnemu eksportowi”.

— W przyszłym roku można spodziewać się wzrostu inwestycji, zwłaszcza biorąc pod uwagę niską bazę z tego roku i to, że wykorzystania pieniędzy z obecnej perspektywy finansowej UE nie ma już na kiedy odkładać. Trudno jednak ocenić, czy będzie to widoczne już w pierwszym kwartale, czy później — mówi Grzegorz Maliszewski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Przedsiębiorcy nie są hamulcowymi