Przedsiębiorczość ma się we krwi

opublikowano: 03-07-2018, 22:00

Twoi rodzice mają firmę? Ty też zabieraj się za uruchomienie własnej działalności. Predyspozycje masz w genach, możesz też liczyć na pomoc rodziny

Przybywa młodych osób, które samodzielnie stworzyły dobrze prosperujące biznesy, czasem warte miliony. Jak im się to udało? W wielu przypadkach droga do sukcesu wcale nie była usłana różami, a w dążeniu do celu pomogły rodzinne korzenie.

PORAŻKA TO NIE KONIEC ŚWIATA:  Piotr Smoleń, prezes Data Ventures, próbował kilka razy, zanim udało mu się stworzyć dobrze prosperujący biznes. Uważa, że wielu przedsiębiorców motywację do działania wynosi z rodzinnego domu. Jego ojciec trzy razy musiał zaczynać biznes od zera, co oswoiło go z wizją niepowodzenia.
Zobacz więcej

PORAŻKA TO NIE KONIEC ŚWIATA: Piotr Smoleń, prezes Data Ventures, próbował kilka razy, zanim udało mu się stworzyć dobrze prosperujący biznes. Uważa, że wielu przedsiębiorców motywację do działania wynosi z rodzinnego domu. Jego ojciec trzy razy musiał zaczynać biznes od zera, co oswoiło go z wizją niepowodzenia. Fot. ARC

Do trzech razy sztuka

Zanim Piotrowi Smoleniowi udało się stworzyć biznes przynoszący zysk, dwa razy poniósł porażkę. Pierwszą firmę otworzył na studiach. Zajmowała się oprogramowaniem zintegrowanym z kartą biblioteczną, które miało umożliwiać czytelnikom np. wymianę opinii na temat przeczytanych książek.

— Niestety, biblioteki nie były zainteresowane takim rozwiązaniem — wspomina Piotr Smoleń.

Kolejna próba to ekrany montowane w autobusach, które miały wyświetlać reklamę lokali znajdujących się w pobliżu przejeżdżającego pojazdu.

— Zainwestowaliśmy w ten projekt kilkaset tysięcy złotych, ale szybko okazało się, że nie spełnia on wymagań reklamodawców — mówi Piotr Smoleń.

Biznes został sprzedany z niewielką stratą firmie AMS. Natomiast trzecim podejściem był fundusz inwestycyjny — Turbine Analytics.

— Razem z dwoma kolegami uruchomiliśmy go zaraz po studiach. Już wtedy stwierdziłem, że jeśli ten biznes nie wyjdzie, zatrudnię się w korporacji. Miałem 25 lat i zero doświadczenia w branży TFI, ale uznaliśmy, że fundusz, który dzięki komputerowym algorytmom automatycznie inwestuje na globalnych rynkach, szukając powtarzających się wzorów na giełdach, ma potencjał — opowiada Piotr Smoleń.

Udało się zbudować system informatyczny, pozyskać partnera z branży TFI i w efekcie uruchomić fundusz. Tyle że nikt nie chciał w niego zainwestować.

— Zebraliśmy łącznie 4 mln zł aktywów, co nie pokrywało nawet bieżących kosztów firmy — mówi Piotr Smoleń.

Po roku twórcom Turbine Analytics zaczęły kończyć się pieniądze — i już mieli rozpoczynać karierę na etatach, kiedy nagle zmieniły się przepisy ustawy związane z zarządzaniem ryzykiem dla całej branży asset management.

Łut szczęścia

— Nasz partner, Copernicus TFI, stwierdził wtedy, że nie wierzy w naszą strategię inwestycyjną, ale potrzebuje oprogramowania, które będzie automatycznie zarządzać ryzykiem, co umożliwi mu dostosowanie się do nowych regulacji — opowiada Piotr Smoleń.

To uratowało Turbine Analytics i nieoczekiwanie zmieniło kierunek działania spółki.

— Mieliśmy napisany system do zarządzania ryzykiem pozycji inwestycyjnych na własne potrzeby. Rozwiązywał on problem związany z wdrożeniem nowych przepisów, dlatego szybko udało nam się pozyskać również innych chętnych z branży TFI. Okazało się, że duże firmy informatyczne nie zdążyły z dostosowaniem oprogramowania do nowych przepisów. Byliśmy najszybsi, wdrażaliśmy system w ciągu dwóch tygodni. Ponadto jako pierwsi zrobiliśmy oprogramowanie dla branży finansowej w chmurze. Klientom to się bardzo podobało. Zaczęliśmy dodawać kolejne funkcjonalności, które pomagały w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych — i biznes zaczął się rozwijać — opowiada Piotr Smoleń.

Dzisiaj Turbine Analytics nie należy już do Piotra Smolenia. 100 proc. udziałów kupiła niedawno spółka Proservice Finteco, należąca do globalnego funduszu Oaktree. Dzięki tej transakcji inwestycja w Turbine zwróciła się właścicielowi kilkunastokrotnie. Z naszych informacji wynika, że wartość sprzedaży mogła wynosić od kilkunastu do dwudziestu kilku mln zł. Pieniądze pozwolą Piotrowi Smoleniowi rozwinąć skrzydła na innym polu.

— Od roku rozwijam Data Ventures — fundusz, który inwestuje w młode, technologiczne spółki. Nie udało mi się stworzyć globalnego biznesu, ale chciałbym wykorzystać swoje doświadczenie i kapitał do tego, żeby pomóc obiecującym start- upom stać się dużymi graczami — mówi Piotr Smoleń.

Siła w rodzinie

Twórca Turbine Analytics wytrwałość w dążeniu do zbudowania własnego biznesu zawdzięcza m.in. rodzinie.

— Mój ojciec od wielu lat prowadzi firmę. Trzy razy w swoim życiu musiał zaczynać biznes od zera. To mi pokazało, że porażka to nie koniec świata. Można się po niej podnieść i iść dalej. Wydaje mi się, że z takim doświadczeniem znacznie łatwiej jest ryzykować — opowiada Piotr Smoleń.

Podobnego zdania jest Sebastian Maśka, prezes i współzałożyciel Versum, systemu do zarządzania salonami piękności, który działa zaledwie kilka lat, a jest już obecny w 36 krajach na świecie.

— Rodzice od ponad 20 lat prowadzą firmę handlującą wyrobami stalowymi. Już będąc w szkole sprzedawałem różne rzeczy i chciałem mieć własny biznes. Kiedy wchodziłem na ścieżkę zawodową, rodzice byli jeszcze w sile wieku i mogli z powodzeniem samodzielnie zarządzać firmą. Pomyślałem, że to dobry czas, żeby stworzyć coś własnego. W końcu, nawet jeśli by się nie udało, liczyłem na to, że będę mógł dołączyć do rodzinnej firmy — opowiada Sebastian Maśka.

Nie musiał martwić się także o pieniądze na start.

— Kiedy Versum zaczęło się rozwijać i potrzebne nam były pieniądze, mogliśmy liczyć na pożyczkę od rodziny — mówi Sebastian Maśka.

Ambicje

Jego pierwszy biznes — internetowa platforma dla branży finansowej — nie był strzałem w dziesiątkę. Firma działała, ale bez widoków na większy sukces. Na pomysł Versum wpadł zupełnie przypadkiem, na trzecim roku studiów, kiedy jego dziewczyna umówiła się na wizytę do salonu fryzjerskiego, a na miejscu okazało się, że na tę samą godzinę jest umówiony także ktoś inny.

— Razem z Pawłem Kantyką, moim wspólnikiem, postanowiliśmy stworzyć elektroniczny kalendarz z bazą klientów, który ułatwiłby umawianie wizyt w salonach piękności. Dodaliśmy też opcję umawiania wizyt online — opowiada Sebastian Maśka.

Jednak podczas rozmów z klientami okazało się, że ta ostatnia funkcja zupełnie ich nie interesuje.

— Zmarnowaliśmy czas i pieniądze na jej stworzenie. Do dzisiaj umawianie wizyt online stanowi zaledwie ułamek naszego biznesu, chociaż ich liczba rośnie w ostatnim czasie, głównie za sprawą portalu rezerwacyjnego dla branży hair & beauty, czyli moment.pl. Salony piękności chętnie korzystały z narzędzi do zarządzania, jakie wtedy oferowaliśmy. Zgłaszały nam także swoje potrzeby i pomysły na kolejne funkcjonalności. W efekcie powstał cały system operacyjny dla branży beauty, który jest w stanie kompleksowo wspierać zarządzanie salonami — opowiada Sebastian Maśka.

Zarówno on, jak i Piotr Smoleń wciąż marzą o stworzeniu globalnego biznesu. Oboje przedsiębiorczość mają we krwi — dzięki przedsiębiorczym rodzicom. Ale mierzą wyżej niż oni. Versum Sebastiana Maśki jest obecne w 36 krajach i obsługuje ponad 9 mln konsumentów. Z jego rozwiązań korzysta ponad 26 tys. specjalistów na świecie. Firma w ciągu 2017 r. zwiększyła zatrudnienie z 30 do 70 osób. Piotr Smoleń lada chwila uruchomi nowy, większy fundusz, dzięki pieniądzom pozyskanym ze sprzedaży Turbine Analytics. Stawia na działalność międzynarodową — zamierza szukać projektów z potencjałem nie tylko w Polsce, ale również w krajach ościennych.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przedsiębiorczość ma się we krwi