Przenoszenie tirów na tory jest zbyt drogie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2011-04-29 17:06

Polski wciąż nie stać na podnoszenie jakości infrastruktury kolejowej.

Polacy nie lubią tirów na drogach, uważają je za zabójców na kołach. Oczekują za to większych inwestycji w kolej.

Według badania przeprowadzonego przez pracownię Inquiry Market Research na zlecenie Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO) w ramach kampanii "Tiry na tory" aż 97 proc. Polaków uważa, że udział wydatków na kolej w ogólnej kwocie wydatków na infrastrukturę powinien wynosić co najmniej jedną piątą. W tej chwili wynosi około jednej szóstej i choć ta różnica na pierwszy rzut oka może wydawać się niewielka, to w praktyce liczy się w dziesiątkach miliardów.

Poważne zagrożenie

Wyniki tego samego badania pokazują też, że ponad trzy czwarte Polaków traktuje ciężarówki na drodze jako zagrożenie. A ponad 90 proc. respondentów jest zdania, że ciężarówki zagrażają stanowi dróg.

Badanie przeprowadzono przed ujawnieniem przez TVN24 nieprawidłowości w szkoleniach kierowców ciężarówek. Przepytano 518 osób — kobiet i mężczyzn w wieku 20-40 lat. Jedna trzecia spośród nich odpowiedziała, że pieniądze z budżetu powinny być dzielone po równo pomiędzy transport kolejowy a drogowy. 38 proc. badanych stwierdziło, że na kolej powinno się przeznaczać więcej niż połowę, a 26 proc. uważa, że na kolej powinno się przeznaczać więcej niż jedną piątą, ale mniej niż połowę pieniędzy. Tylko 3 proc. respondentów twierdzi, że na kolej powinno się wydawać mniej niż jedną piątą. Średnio więc Polacy proponują podział pieniędzy między transport drogowy i kolejowy w stosunku 47,5 do 52,5 na korzyść kolei.

To samo badanie wykazało też, że Polacy nie czują się na drogach bezpiecznie. Opinię taką wyraziło 81 proc. kierowców i 74 proc. pasażerów. Zdaniem 75 proc. respondentów ciężarówki powyżej 3,5 tony stanowią zagrożenie dla innych użytkowników dróg. Wśród najczęściej wymienianych problemów znalazło się spowalnianie ruchu i powodowanie korków (23 proc.), a także zbyt szybka jazda (18 proc.). Połowa badanych uważa, że samochody powyżej 3,5 tony utrudniają życie także osobom niezmotoryzowanym, a szczególnie zagrażają pieszym i nie zatrzymują się przed przejściami (31 proc).


Fakty i mity

92 proc. Polaków uważa, że ruch ciężarówek zagraża stanowi dróg. 65 proc. dodaje, że zakłócają ciszę i spokój. Kwestie ściśle ekologiczne są na dalszych miejscach. Zagrożenie czystości wskazało 32 proc. badanych, 21 proc. stwierdziło, że ciężarówki zagrażają przyrodzie.

— Wyniki badań wskazują, że sprawna kolej jest dla Polaków ważniejsza niż nowe drogi — mówi Wojciech Makowski z Instytutu Spraw Obywatelskich.

Przedstawione ostatnio dane Generalnego Pomiaru Ruchu w 2010 r. pokazują, że w ciągu 5 lat ruch samochodów wzrósł o 22 proc., w tym ciężarowych o ponad 40 proc. Jednak w tym samym czasie liczba wypadków spadła o 25 proc.

— Ludzie boją się samochodów ciężarowych, bo przytłaczają one swoimi gabarytami. Trzeba jednak rozprawić się z mitem, że są one głównymi sprawcami wypadków w Polsce. W 2010 r. TIR-y przyczyniły się do 868 wypadków, co stanowiło 2,8 proc. wszystkich zdarzeń. Zginęły w nich 182 osoby, czyli 5,8 proc. wszystkich zabitych na polskich drogach — mówi Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Szkoda, że tylko subiektywne poczucie zagrożenia jest powodem żądań zwiększenia środków na infrastrukturę kolejową.


Przenoszenie za drogie

Przeniesienie całego ruchu towarowego z dróg na kolej nie jest oczywiście możliwe, warto natomiast wspierać stopniowe zwiększanie udziału kolei w rynku przewozu ładunków. Terapia szokowa oznaczałaby przecież ograniczenie działalności bądź likwidację wielu firm przewozowych, co przekładałoby się na wzrost bezrobocia i koszty. Szacunkowe dane mówią, że w Polsce zatrudnionych jest około 750 tys. kierowców samochodów ciężarowych.

— Przeniesienie dzisiaj transportu na tory oznaczałoby także wzrost kosztów i czasu dostarczania ładunków. Ciekawe, jakie byłyby odpowiedzi respondentów, gdyby wiedzieli, że na podniesienie średniej prędkości pociągów należałoby wydać 50 mld zł. Dopiero po zainwestowaniu takiej kwoty uda się podnieść średnią prędkość pociągów towarowych. Dziś wynosi ona 22 km/h. Należy też pamiętać, że na utrzymanie torów w odpowiednim stanie trzeba wydawać 8 mld zł rocznie. Dopiero wtedy będzie można obniżyć stawki za dostęp do infrastruktury — mówi Adrian Furgalski.

Przenoszenie transportu z dróg na tory ma konsekwencję również dla innych wydatków budżetowych. Trzeba przecież doliczyć inwestycje w zakup nowego taboru, do przewozów innych niż masowe, w budowę wielu nowych terminali oraz magazynów. Należałoby również odbudować szkolnictwo zawodów kolejowych, czego z pewnością nie da się zrobić z roku na rok.