Drogowa dyrekcja ma dwie oferty na budowę systemu e-myta. Ale nawet ich autorzy wątpią, czy się uda.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) od kilku miesięcy chwali się miliardowymi oszczędnościami na kontraktach. Firmy budowlane dają bowiem często oferty znacznie niższe od kosztorysu. Jednak w przetargu na elektroniczny system poboru opłat — najbardziej kosztownym od lat — do kosztorysu trzeba będzie dopłacić. I to słono. Ceny mogą być nawet o 700 mln zł wyższe niż kosztorys.
Drogowa dyrekcja przeznaczyła na system 3,88 mld zł. Oferty w przetargu złożyły dwa konsorcja — MyToll (Strabag, Kulczyk Holding, Efkon i Satellic) oraz Kapsch z Durante i Tekselem. Dyrekcja podaje proponowane przez nich ceny w rozbiciu na poszczególne kategorie dróg, ale nie chce powiedzieć, ile faktycznie oferty są warte. "PB", na podstawie danych o sieci dróg, którą ma objąć system, zamieszczonych w ogłoszeniu o przetargu, wyliczył szacunkowe ceny podane przez obu oferentów. Cena MyToll to około 4,78 mld zł, a Kapscha 4,77 mld zł.
— Blisko, bardzo blisko — mówi jedna z osób zbliżonych do MyToll.
Faktycznie oferta tego konsorcjum to około 4,6 mld zł. Kapsch — według informacji "PB" — może być tańszy, ale spółka nie chce podać swojej ceny.
Więcej w środowym Pulsie Biznesu
