Przetarg na tabor jeszcze w czerwcu

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-06-20 00:00

Dwie spółki PKP potrzebują na tabor 12 mld zł. Zaległości mają ogromne. Przez 10 lat w Europie ogłoszono ponad 600 przetargów na zakup taboru.

PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) i PKP Intercity zgłosiły do Narodowego Planu Rozwoju (NPR) swoje potrzeby taborowe. Zakres inwestycji przewidzianych na lata 2007-13 jest — jak na polskie warunki — niebotyczny. Łącznie na modernizację posiadanego i zakupy nowego taboru przewoźnicy potrzebują ponad 12 mld zł.

Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury uważają, że to raczej koncert życzeń i ubiegający się nie powinni oczekiwać, że dostaną z budżetu tyle, ile potrzebują. Sami przewoźnicy też nie mają wielkich złudzeń.

— Modernizacja 82 wagonów, na co mamy środki, zaspokaja palące potrzeby. Powinniśmy zmodernizować przynajmniej wszystkie elektryczne zespoły trakcyjne (EZT), ale na razie stać nas tylko na gruntowny remont 75 sztuk — wylicza Leszek Ruta, prezes PKP PR.

Wróbel w garści

Szef PKP PR zapowiada, że jeszcze w tym miesiącu ogłosi przetarg na dostawę 11 nowych EZT, czyli dobrze znanych podmiejskich pociągów elektrycznych, do których kupna dołożyła Unia Europejska. Łącznie na trzy duże projekty spółka ma dziś nieco ponad 400 mln zł.

Zdaniem Mikołaja Segenia, szefa trójmiejskiej SKM, przy małych pieniądzach bardziej opłaca się remontować, niż kupować.

— Gruntowna modernizacja czteroczłonowego EZT kosztuje 1,5 mln zł. Na nowy trzeba wydać do 20 mln zł. Dlatego staramy się o 5,2 mln zł dotacji na modernizację, a nie na zakupy — mówi Mikołaj Segeń.

Intercity też szuka środków na nowy tabor. Rozważa emisję obligacji, leasing i kredyt.

— Brakuje nam wagonów do bieżącej działalności, więc tym bardziej do rozwoju spółki. Część problemów rozwiązałby remont 100 wagonów, ale w tym roku zmodernizujemy ich łącznie zaledwie 35. Nie dostajemy żadnych dotacji, bo spółka ma być sprywatyzowana. Nie rezygnuję jednak z planu zakupu nowych wagonów — zapewnia Jacek Prześluga, prezes PKP Intercity.

Taborowa mizeria

PKP Intercity, które obsługują przede wszystkim szybkie połączenia (ekspresy, intercity, eurocity) i trasy międzynarodowe, dysponują 1311 wagonami pasażerskimi (w tym 239 sypialnych, 179 kuszetek i około 80 restauracyjnych). Wśród nich 263, czyli aż 25 proc. taboru, nie nadaje się do użytku i w ogóle nie jeździ. W 2004 r. spółka zwiększyła stan posiadania o 10 nowych wagonów. Jeżdżą w międzynarodowym składzie do Brukseli.

PKP PR mają znacznie większy tabor. W spółce jeździ 3,5 tys. wagonów i 870 EZT. Średnia ich wieku to 30 lat. Wyeksploatowanie sprzętu PKP jest efektem niemal całkowitego zaniechania zakupów nowych pojazdów w ostatnich kilkunastu latach.

— Konstrukcja techniczna naszych EZT w najlepszym razie pochodzi z lat 60. Nawet jeśli są sprawne, to znacznie droższe w eksploatacji — mówi Leszek Ruta.

Według międzynarodowych zestawień w ostatniej dekadzie w Polsce ogłoszono 7 przetargów otwartych dla różnych producentów — dwa dotyczyły taboru dla metra, a w dwóch kolejnych, dotyczących ruchu regionalnego, dotąd nie wybrano dostawców. Niewielkie zakupy robiły również samorządy województw, które w sumie nabyły u krajowych producentów blisko 40 szynobusów do lokalnych połączeń. W kilku miastach przybyło też kilkadziesiąt nowych tramwajów, ale ta kategoria traktowana jest odrębnie.

Daleko za czołówką

W całej Europie od 1995 r. ogłoszono do dziś ponad 620 przetargów na zakup taboru do przewozów pasażerskich. Zamawiali wszyscy, niewiele, ale jednak, również Czesi, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy i Ukraińcy. Rekordziści Niemcy kupowali w tym czasie tabor 140 razy, Francuzi i Brytyjczycy prawie 60 razy, a Hiszpania, do której często porównywana jest Polska, prawie 70 razy. Tylko w 2004 r. zamówili 240 składów.

— Od 2000 r. do 2003 r. wartość kolejowych inwestycji sięgnęła w Niemczech 32 mld EUR. Czesi zainwestowali 2, 4 mld EUR, a Polska tylko 1,1 mld EUR. Teraz możemy się starać o środki z puli 7 mld EUR funduszy strukturalnych. To, ile dostaniemy, zależy tylko od jakości przedstawionych programów — podkreśla Bogusław Liberadzki, członek komisji transportu i turystyki Parlamentu Europejskiego.

Bez dotacji z budżetu państwa PKP nie odbije się jednak od dna inwestycyjnego. W budżecie na ten rok Niemcy przeznaczyły na kolej 7 mld EUR. W budżecie polskim znalazło się zaledwie 70 mln zł.