Podczas rozpoczynających się dziś rozmów z przedstawicielami Unii Europejskiej resort gospodarki zamierza przedstawić koncepcję tworzenia grup hutniczych. Ministerstwo planuje konsolidację producentów blach, rur czy stali jakościowych.
Ministerstwo Gospodarki (MG) wraca do pomysłu konsolidacji przetwórców produktów hutniczych.
— Myślimy o budowie segmentów rynku producentów rur, stali jakościowych etc. Nie mogę jednak ujawnić żadnych szczegółów przed dzisiejszymi rozmowami z przedstawicielami UE — mówi Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki.
Dziś pomysł połączenia producentów hutniczych jest trudny do przeprowadzenia, bo wielu z nich ma już prywatnych właścicieli. Mimo to nawet spółki nie kontrolowane przez Skarb Państwa są zwolennikami konsolidacji.
— Jestem po rozmowach z PZU NFI, naszym akcjonariuszem, i jesteśmy zwolennikami konsolidacji producentów hutniczych. Nie jest bowiem racjonalne, by producenci krajowi konkurowali między sobą— mówi Marian Ber, prezes Huty Buczek.
W tym wypadku nie należy jednak mówić o konsolidacji kapitałowej, lecz produktowej. Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, podkreśla, że obecnie konsolidacja hutniczych przetwórców jest możliwa albo na zasadzie wspólnych porozumień, albo poprzez wejście inwestora.
Jeśli plan się powiedzie, już wkrótce można liczyć na współpracę hut Buczek, Pokój czy Stalproduktu. Resort gospodarki zamierza także pozostawić poza PHS część Huty Sendzimira, produkującą rury, która również współpracowałaby z grupą „rurowników”.
Produkcją rur zajmuje się także Huta Częstochowa, której grozi upadłość. Zgodnie z wcześniejszymi planami MG, po bankructwie spółki jej majątek miał wydzierżawić PHS. Jednak w rozmowach z UE polscy przedstawiciele ustalili, że holding nie będzie przejmował majątku hut, które upadły albo wkrótce zbankrutują.
Andrzej Szarawarski zapewnia, że resort ma plan dotyczący dalszego funkcjonowania częstochowskiej firmy, przed dzisiejszymi rozmowami nie chce jednak ujawniać szczegółów. Sami hutnicy nie wierzą bowiem w zaprzestanie przez hutę działalności.
— Spółka jest winna bankom 300 mln zł. Jeśli przestanie funkcjonować, wierzyciele nie mają żadnych szans na odzyskanie należności, raczej nie pozwolą więc na taki scenariusz — mówią prezesi hutniczego sektora i związkowcy.
Huta Łaziska natomiast, jeśli nie znajdzie środków na zakup energii, to zdaniem Andrzeja Szarawarskiego nie uniknie bankructwa.
— Problemem huty są wysokie ceny dostaw węgla i energii. Tych kłopotów nie rozwiążemy ogłaszając upadłość. Jedynym korzystnym rozwiązaniem dla spółki jest porozumienie z dostawcami — mówi Radosław Miśkiewicz, wiceprzewodniczący rady nadzorczej huty.