Przewoźnicy boją się Brexitu

opublikowano: 12-12-2018, 22:00

Brytyjską granicę przekracza codziennie 1,2 tys. polskich ciężarówek. Jesteśmy jedną z głównych sił transportowych na Wyspach. Brexit może to zmienić.

Wielka Brytania importem stoi. Ponad połowa wartości brytyjskiego handlu pochodzi z zagranicy. W 2017 r. na Wyspach sprzedano importowanych towarów za 650,7 mld GBP. Najczęściej przywożone są maszyny, komputery, pojazdy i farmaceutyki, a znaczna część nabywanych produktów trafia do Wielkiej Brytanii pod plandekami naczep samochodów ciężarowych. Zagranicznych, bo to przewoźnicy z UE dominują na rynku międzynarodowych przewozów drogowych do Wielkiej Brytanii, obsługując około 80 proc. rynku. Aż 23 proc. z nich to firmy zarejestrowane w Polsce. Dlatego zawirowania, które wywoła Brexit, niepokoją przede wszystkim polskich przewoźników.

Jeśli nie będzie dwustronnego porozumienia między Wielką Brytanią a
krajami UE, upraszczającego procedury celne, dotychczasowe kontrakty mogą być
zagrożone, a pozyskiwanie nowych zleceń przewozowych z pewnością będzie bardzo
utrudnione i może się okazać nieopłacalne — mówi Bartosz Najman, dyrektor
sprzedaży i członek zarządu OCRK.
Zobacz więcej

BEZ KONTRAKTÓW:

Jeśli nie będzie dwustronnego porozumienia między Wielką Brytanią a krajami UE, upraszczającego procedury celne, dotychczasowe kontrakty mogą być zagrożone, a pozyskiwanie nowych zleceń przewozowych z pewnością będzie bardzo utrudnione i może się okazać nieopłacalne — mówi Bartosz Najman, dyrektor sprzedaży i członek zarządu OCRK. Fot. ARC

Mniejsze zakupy

Do Wielkiej Brytanii nadal więcej się wwozi niż z niej wywozi, jednak siła nabywcza mieszkańców Zjednoczonego Królestwa z roku na rok słabnie. Wielka Brytania była zawsze określana jako największy rynek nabywczy krajów UE. Według World’s Top Exports, jeden mieszkaniec Wysp w 2017 r. wydał na importowane dobra i usługi ponad 7,7 tys. GBP. Ostatnie prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) wskazują jednak, że ta sytuacja będzie się zmieniała z uwagi na niejasne i trudne do przewidzenia konsekwencje Brexitu. Według MFW, brytyjska gospodarka od lat nie była tak słaba jak teraz. Inflacja rośnie nawet do 4 proc. przy stosunkowo wolnym wzroście płac. Funt traci na wartości, co z kolei wpływa bezpośrednio na siłę nabywczą Brytyjczyków i ma przełożenie na zapotrzebowanie na transport.

— Obawa przed Brexitem jest uzasadniona. Odłączenie brytyjskiej gospodarki od swobodnego handlu, czyli przepływu towarów między państwami UE i Wielkiej Brytanii, spowoduje zachwianie rynku przewozowego i gospodarczy chaos. Transport drogowy uzależniony jest od tego, jak są skonstruowane łańcuchy dostaw oraz ile Brytyjczycy konsumują — mówi Bartosz Najman, dyrektor sprzedaży i członek zarządu Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Bez odpowiedzi pozostają także pytania o to, jak przewoźnicy się odnajdą w warunkach, w których obowiązywać będą nowe zasady celne i kontrole graniczne? Jak szybko będą w stanie dostosować się do nowych reguł tranzytu między krajami kontynentalnymi a Wyspami?

— Wszystko zależy też od tego, ile będzie dowożenia, gdyż polscy przewoźnicy wykonują dużo kabotażu. W 2017 r. liczba przewozów kabotażowych wzrosła o 17 proc. i rekordy w tym sektorze biją gównie państwa Europy Wschodniej, w tym właśnie Polska. Warto podkreślić, że polskie ciężarówki przewożą więcej towarów między krajami Zjednoczonego Królestwa niż sami Brytyjczycy — twierdzi Bartosz Najman.

Cenowe konsekwencje

Podniesienie cen towarów importowanych i eksportowanych z Wielkiej Brytanii, zwiększenie wymagań formalnych, wydłużenie kolejek na granicach. To jedne z najważniejszych konsekwencji, które będą miały znaczący wpływ na czas pracy kierowców i czas przewozu, spadek zleceń przewozowych, a co za tym idzie — wzrost kosztów przewoźników.

— Małe i śred- -nie firmy, które dużo inwestują, mogą mieć problem z utrzymaniem płynności finansowej. Może się okazać, że zabraknie na przykład pieniędzy na pokrycie kosztów leasingów, tym bardziej, że w transporcie należności za wykonane przewozy mają zazwyczaj długie terminy płatności. Jeśli nie będzie dwustronnego porozumienia między Wielką Brytanią a krajami UE, upraszczającego procedury celne, dotychczasowe kontrakty mogą być zagrożone, a pozyskiwanie nowych zleceń z pewnością będzie bardzo utrudnione i może się okazać nieopłacalne — mówi Bartosz Najman.

Co może się zmienić, jeśli Brexit nastąpi bez umowy handlowej z Unią? Obowiązywać będą regulacje Światowej Organizacji Handlu (WTO) i nie będzie żadnego okresu przejściowego. Oznacza to, że od 30 marca 2019 r. przestanie działać zasada swobodnego przepływu osób, towarów, kapitału i usług. Wrócą zatem m.in. odprawy celne, kontrole graniczne, okazywanie zezwoleń na wykonywanie przewozów, odmienne rozliczanie faktur VAT w transporcie transgranicznym (VAT od towarów importowanych trzeba będzie uiszczać na granicy.)

— Obecnie Wielka Brytania jest ważnym partnerem handlowym dla polskich przedsiębiorców z branży TSL. Szacuje się, aż 19 proc. wszystkich ładunków do tego kraju i z niego przewożą ciężarówki o polskich numerach rejestracyjnych. W tym momencie jedynym problemem wydaje się być zbyt duża liczba powrotów „na pusto”, bo Brytyjczycy mierzą się z deficytem handlowym. Więcej kupują niż eksportują do innych państw. Brexit tylko pogłębi problem, dlatego polscy przewoźnicy już teraz poszukują nowych rynków zbytu, głównie w Europie kontynentalnej — sumuje Bartosz Najman.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy