Przewoźnicy mają coraz bardziej pod górkę

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 21-01-2008, 00:00

Kolej wytraca prędkość. Rynek przewozów rozwija się trzy razy wolniej niż gospodarka. Na hamulcu nie może szybciej — mówią przewoźnicy.

Kolej wytraca prędkość. Rynek przewozów rozwija się trzy razy wolniej niż gospodarka. Na hamulcu nie może szybciej — mówią przewoźnicy.

Przewoźnicy kolejowi mają coraz bardziej pod górkę. Rynek przewozów towarowych wciąż rośnie, ale impet, z jakim kolej wjechała w 2007 r., słabnie z kwartału na kwartał. Po trzech kwartałach 2007 r. dynamika spadła do ledwie 1,78 proc. W całym roku może wynieść co najwyżej 2,5 proc. A przecież 2006 r. kolejarze żegnali w świetnych nastrojach, bo rynek urósł o 7,8 proc. Jeszcze więcej obiecywali sobie po 2007 r., kiedy powszechnie spodziewano się wzrostu powyżej 8 proc. Przy dobrej koniunkturze transport rozwija się bowiem o 1-1,5 proc. powyżej PKB. Tymczasem, gospodarka i owszem, pędzi, ale kolej zwalnia. Dlaczego?

Kwadratura koła

Przewoźnicy skarżą się, że rynek się dusi, ponieważ jest coraz mocniej naciskany z dwóch stron.

— W ostatnich dwóch latach ceny przewozów spadły o ponad 20 proc. Rosną natomiast opłaty za użytkowanie linii kolejowych — stanowią już 25-32 proc. kosztów przewoźników — mówi Krzysztof Niemiec, członek zarządu CTL Logistics.

Profesor Włodzimierz Rydzkowski z Katedry Polityki Transportowej Uniwersytetu Gdańskiego uważa, że chociaż przyczyny spadku dynamiki przewozów są różne, to jednak rzeczywiście koszt dostępu do torów jest jednym z najważniejszych elementów hamujących rynek. Mamy do czynienia z prostym mechanizmem, znanym pod nazwą „kwadratura koła”: PKP PLK, które sporo inwestują w modernizację infrastruktury, potrzebują coraz więcej pieniędzy, więc stawki dostępowe idą w górę, przewoźnicy, których koszty rosną, rezygnują z mniej rentownych kontraktów i ograniczają przewozy, w rezultacie spadają wpływy do kasy PKP PLK, które sporo inwestują i potrzebują coraz więcej pieniędzy… Koło się zamyka.

— Jest tylko jedno wyjście z tego zaklętego kręgu — państwo musi w większym stopniu partycypować w finansowaniu PKP PLK — mówi prof. Rydzkowski.

Dynamika — 0,5 proc.

O tym jednak nie ma mowy. Juliusz Engelhardt, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej, wyjaśnia, że nie ma szans na takie zwiększenie budżetowych dotacji, żeby stawki za dostęp do torów zaczęły spadać.

— Możemy hamować wzrost stawek. Na obniżki nas po prostu nie stać — stwierdza minister Engelhardt.

Państwo z roku na rok zwiększa wydatki na kolej. W 2006 r. było to 260 mln zł, rok później 380 mln zł. W ustawie budżetowej na 2008 r. na infrastrukturę przewidziano 500 mln zł. To za mało, żeby zrównoważyć wzrost kosztów ponoszonych przez przewoźników. Skutek? Jeśli spełnią się prognozy i PKB w tym roku wyniesie 5,5 proc., to dynamika przewozów towarowych może spaść nawet do 0,5 proc. To z kolei oznacza spadek rentowności przewoźników. Rynek, którego wartość jest szacowana na 10-11 mld zł, kontroluje 10 firm. Liderem branży są PKP Cargo (mają ponad 70 proc. rynku). Drugim przewoźnikiem jest CTL Logistic, a potem PKP LHS, PCC Rail, Lotos Kolej i PTK Holding w Zabrzu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu