Przewoźnicy tracą humor i firmy

opublikowano: 07-08-2019, 22:00

Rosnące koszty, kadrowe kłopoty, drożejące paliwo i zatory płatnicze sprawiają, że mimo sprzyjającej koniunktury w branży ubywa spółek, a przybywa pesymistów.

Z najnowszej edycji „Barometru EFL” wynika, że firmy transportowe oceniają swoją sytuację najgorzej ze wszystkich sektorów. Nastroje przedsiębiorców w poszczególnych branżach są bardzo zróżnicowane. Podczas gdy w poprzednim kwartale we wszystkich sektorach odnotowano pod tym względem wzrost, tym razem nastąpił on tylko w przypadku budownictwa i produkcji. Najgorsze nastroje mają przewoźnicy — notują oni najsłabszy wynik od początku realizacji pomiaru (styczeń 2015 r.).

Zatory płatnicze i rosnące koszty już dziś są istotnym problemem
przewoźników. Kolejne kłopoty widać na horyzoncie. Firmy będą musiały zwiększyć
nakłady w związku z koniecznością ograniczania emisji CO 2. Zgodnie z wymogami
UE jego emisja ma spaść do 2025 r. o 20 proc. w porównaniu z 2019 r.
Zobacz więcej

BĘDZIE TRUDNIEJ:

Zatory płatnicze i rosnące koszty już dziś są istotnym problemem przewoźników. Kolejne kłopoty widać na horyzoncie. Firmy będą musiały zwiększyć nakłady w związku z koniecznością ograniczania emisji CO 2. Zgodnie z wymogami UE jego emisja ma spaść do 2025 r. o 20 proc. w porównaniu z 2019 r. Fot. Bloomberg

— Firmy transportowe coraz mocniej zaciągają hamulec — ocenia Radosław Woźniak, wiceprezes EFL.

Do tak słabego rezultatu branży przyczyniły się przede wszystkim prognozy dotyczące inwestycji. Tylko 8 proc. firm liczy na ich wzrost (w poprzedniej edycji — 22 proc.) Spadku inwestycji spodziewa się natomiast aż 28 proc. spółek. Mniej niż w poprzednim pomiarze jest też sprzedażowych optymistów — niecałe 29 proc., podczas gdy w II kwartale było ich 38 proc.

Trzy miesiące opóźnień

Z wyliczeń firmy Euler Hermes wynika, że średni okres obiegu należności w transporcie wzrósł z 59 dni w I kwartale 2018 r. do 92 dni w I kwartale 2019 r., a średni udział należności przeterminowanych z 16,5 proc. do 46,1 proc. Czterokrotnie wzrosła liczba tzw. trudnych długów. W transporcie odnotowano też największą procentową zmianę liczby niewypłacalnych firm. Po I półroczu 2019 było ich 29, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku o 10 mniej.

Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce, podkreśla, że wzrost upadłości i restrukturyzacji w tej branży trwa już od dwóch lat, a w pierwszej połowie tego roku łączna liczba postanowień była prawie trzykrotnie większa niż w I półroczu 2017. Według opublikowanego przez Coface raportu z badania płatności, transport doświadcza najdłuższych opóźnień w spłacie należności od kontrahentów. Sięgają one prawie 140 dni, podczas gdy średnia dla wszystkich branż w Polsce to 60 dni.

Przyczyną problemów wielu spółek jest ciągła walka o rynek kosztem dbania o wzrost rentowności, rosnące koszty pracy, energii i paliw. Zgodnie z danymi GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze transportu lądowego w 2018 r. wzrosło o 4,2 proc., a ropa podrożała o 31 proc. Martyna Dziubak, analityk ds. sektora TSL w Santander Bank Polska, zwraca uwagę, że koszty paliw w dużej mierze znalazły odzwierciedlenie w wyższych stawkach przewozowych. W tym roku ropa podrożała już ponad 16 proc., a jej cenę wciąż podtrzymują konflikty na Wschodzie.

Analitycy firmy Euler Hermes prognozują, że mimo wzrostu kosztów popyt na usługi transportowe będzie się utrzymywał. Według GUS sprzedaż usług w transporcie tylko w maju 2019 r. wzrosła o 7,7 proc. w ujęciu rocznym. Największy wzrost odnotowano w transporcie samochodowym — 12,5 proc. Potwierdza to prognozy Business Monitor International, według których do 2020 r. masa towarów przewieziona przez polskie firmy transportem drogowym powinna rosnąć w rocznym tempie 4,7 do 5 proc., a wykonana praca przewozowa w tempie do 3,7 proc.

Na branżę w dalszym ciągu negatywny wpływ będzie miał brak pracowników i rosnące koszty płac. Z analiz GUS-u wynika, że niedobór siły roboczej, obok kosztów zatrudnienia, jest najczęściej wymienianą przez przewoźników barierą w prowadzeniu biznesu. Szacuje się, że niedobór kierowców na polskim rynku sięga już około 100 tys. etatów. Do tej pory firmy ratowały się zatrudnianiem pracowników zza granicy, głównie wschodniej, ale i tych ubywa. Już połowa firm przewozowych skarży się na braki kadrowe, podczas gdy w ubiegłym roku na problem ten narzekało 28 proc. spółek.

Więcej upadłości

O pogorszeniu się sytuacji przewoźników świadczy obniżenie się wskaźnika FIT (opartego m.in. na informacji o zadłużeniu firm transportowych, skali zatorów płatniczych w branży, przewidywanych upadłościach i planowanych inwestycjach), który teraz ma wartość 48,51 pkt. To prawie o 5 pkt mniej niż w ubiegłym roku — wynika z raportu „Rozliczenia na rynku, analiza branż po I półroczu 2019” przygotowanego przez firmę Euler Hermes.

— Jest to efekt zmagania się przewoźników z rosnącymi kosztami działalności i szybkiego wdrażania polityki eliminowania szarej strefy. Na niską wartość wskaźnika wpływ mają też prognozy firm transportowych dotyczące problemów z utrzymaniem płynności finansowej w nadchodzących miesiącach — dodaje Alexander Beresford, dyrektor marketingu w Finiacie.

38 proc. przewoźników uważa, że liczba upadłości w sektorze w tym roku już wzrosła.

— Mało optymistycznie oceniają też przyszłość — aż 46,7 proc. przedsiębiorców jest zdania, że wycofujących się z rynku transportowego firm w całym 2019 r. będzie jeszcze więcej — dodaje Alexander Beresford.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu