Przy starych taryfach wypłyną miliony

Jeśli rząd nie zdąży z programem neutralizacji wzrostu cen energii do 1 stycznia, to firmy energetyczne będą tracić kilka milionów złotych dziennie.

Na razie nowych cen energetyka jednak nie dostanie. URE czeka bowiem na odpowiedzi do 3 stycznia 2019 r. Zgodnie z prawem, nowa taryfa może wejść w życie najwcześniej 14 dni po zatwierdzeniu. To oznacza, że w Nowy Rok państwowe firmy wejdą z cenami z 2018 r.

Rząd najchętniej zamroziłby ceny energii, a firmy energetyczne
najchętniej by je podniosły. Maciej Bando, prezes URE, chce zaś, by ciężary na
tym rynku rozłożone były sprawiedliwie. Dyskusja o taryfach trwa.
Zobacz więcej

TRZY GŁOSY O CENACH:

Rząd najchętniej zamroziłby ceny energii, a firmy energetyczne najchętniej by je podniosły. Maciej Bando, prezes URE, chce zaś, by ciężary na tym rynku rozłożone były sprawiedliwie. Dyskusja o taryfach trwa. Fot. GK

Przeciąganie liny pomiędzy Urzędem Regulacji Energetyki i czterema państwowymi grupami energetycznymi trwa w najlepsze. Wczoraj regulator wysłał kolejne pytania do spółek dystrybucyjnych i obrotu, należących do PGE, Tauronu, Enei i Energi, które starają się o uzyskanie zgody na nowe taryfy dla gospodarstw domowych w 2019 r. „Na poprzednie wezwanie odpowiedziały wszystkie wezwane spółki, jednak ich odpowiedzi były dalece niewystarczające do zakończenia postępowań administracyjnych” — napisało w komunikacie URE.

Nieoficjalnie wiadomo, że spółki obrotu pierwotnie wnioskowały o zgodę na podwyższenie w styczniu cen o ponad 30 proc., ale kilka tygodni temu skorygowały wnioski w dół. Teraz jest mowa o podwyższeniu cen o ponad 20 proc. (ok. 24 proc.). Spółki dystrybucyjne wnioskują zaś o podwyżkę rzędu kilku procent. Wnioski o wyższe ceny wynikają ze wzrostu cen węgla kamiennego i wzrostu cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Prezes URE podwyżkom się nie sprzeciwia, wręcz przeciwnie. Już we wrześniu mówił, że „w sytuacji rosnących cen energii URE może być zmuszone o zadbanie interesów firm energetycznych przy ustalaniu taryf dla gospodarstw domowych”.

Miliony będą uciekać

Zamrożona taryfa to dla państwowych firm ryzyko. Wzrosty cen energii na rynku hurtowym w 2018 r. sprawiły, że firmy kontraktowały energię na 2019 r. w cenach wyższych od tych sprzed roku. Jeden z naszych rozmówców, zbliżonych do państwowej energetyki, szacuje, że przy zamrożonych cenach cztery państwowe firmy będą traciły na sprzedaży energii gospodarstwom domowym kilka milionów złotych dziennie. Bartłomiej Kubicki, analityk Société Générale, szacuje, że różnica na każdej sprzedanej MWh może wynosić ponad 90 zł. Analitycy zakładają jednak, że ten ciężar zostanie przez rząd zneutralizowany. Inwestorzy też najwyraźniej na to liczą, bo notowania energetycznych firm wczoraj nie zniżkowały.

— Intencja rządu jest taka, by spółki nie odczuły ciężaru wynikającego z utrzymywania cen na dotychczasowym poziomie. Chodzi o odciążenie odbiorców, ale nie kosztem firm energetycznych. Takie wnioski płyną z wypowiedzi m.in. minister Jadwigi Emilewicz — mówi Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku.

Przyznaje, że gdyby spółki miały wziąć ten ciężar na siebie, byłby to twardy orzech do zgryzienia. Jeśli to zaś będzie kilka dni na ujemnych marżach, to nic się nie stanie. O ile potem rząd to firmom zrekompensuje.

Rząd zajmie się prądem?

Przedstawiciele rządu od kilkunastu dni powtarzają publicznie, że odbiorcy końcowi nie odczują wzrostu cen energii. Konkretnego planu, który miałby do tego doprowadzić, jeszcze jednak nie ogłoszono. Plan rekompensat współfinansowanych przez energetykę, ogłoszony w zeszłym tygodniu, został odłożony na bok. Na pierwszy plan wysunął się ostatnio pomysł obniżenia akcyzy. W środę pomysłami na zneutralizowanie wzrostu cen energii elektrycznej ma się zająć rząd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy