Przybywa blokad dla e-bukmacherów

opublikowano: 16-07-2014, 00:00

Internetowi bukmacherzy liczą zyski, choć kraje UE coraz częściej blokują ich strony. Ale nie Polska.

Unikającym fiskusa bukmacherom przybywa państwowych przeciwników. Obecnie w 13 krajach Unii Europejskiej wprowadzone są urzędowe blokady zarejestrowanych za granicą serwisów bukmacherskich, które podatki od wygranych płacą najczęściej w rajach podatkowych.

Hellada blokuje…

Grecja, która blokady wprowadziła w ubiegłym roku, w tym tygodniu rozszerzyła o kilkadziesiąt pozycji „czarną listę” bukmacherów, których adresy muszą blokować wszyscy krajowi dostawcy internetu.

— Grecja jest kolejnym przykładem, jak zmieniać prawo dotyczące zakładów wzajemnych on-line. Dzięki działaniom ustawodawczym i kontrolnym wdrożonym w tym kraju, nielegalni operatorzy nie mogą czuć się bezkarni i są zmuszeni do legalizowania działalności. W innym razie ich strony WWW będą niedostępne dla graczy — mówi Konrad Łabudek z notowanej na GPW Fortuny, ścigającej się z STS o palmę pierwszeństwa na polskim rynku bukmacherskim.

Tymczasem Polska, gdzie wartość branży hazardu on- -line szacuje się nawet na 5 mld zł, a legalnego rynku na ok. 200 mln zł, takich planów nie ma. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów deklarowali w tym roku, że blokady stron nie zostaną wprowadzone, gdyż „nie ma społecznej akceptacji dla ograniczania swobody w internecie”. Wprowadzenie blokad e-hazardu przez Greków, próbujących załatać dziury w systemie wpływów budżetowych, nie może dziwić. Miejscowa komisja gier wzajemnych podaje, że greccy obywatele każdego roku do nielegalnych maszyn (których liczbę szacuje się na 60-100 tys. sztuk) wrzucają 5 mld EUR. Dodatkowy 1 mld EUR wydają na zarejestrowane za granicą serwisy bukmacherskie. Tymczasem przychody legalnej branży hazardowej skurczyły się w ostatnim pięcioleciu o 37 proc. — z 8,7 do 5,5 mld EUR.

…Bułgaria tnie podatki

Gdzie płyną zyski z e-hazardu? Przede wszystkim do kilkunastu potentatów branży, intensywnie reklamujących się m.in. na koszulkach największych klubów piłkarskich. Firma Bet365, która według raportu Roland Berger kontroluje ponad jedną trzecią polskiej branży e-bukmacherskiej, pokazała w tym tygodniu rekordowe wyniki finansowe. W ostatnim roku finansowym wywodząca się z Wielkiej Brytanii spółka miała 1,3 mld GBP przychodów (38 proc. więcej niż rok wcześniej) i 321 mln GBP zysku operacyjnego (w przeliczeniu 1,66 mld zł), co oznacza aż 81,5-procentowy wzrost rok do roku. Co ciekawe, spółka w maju tego roku zaczęła starać się o licencję bukmacherską w Bułgarii — po tym jak miejscowy rząd wprowadził blokady zagranicznych e-bukmacherów, jednocześnie obniżając podatki dla zarejestrowanych w kraju firm.

— Blokowanie adresów IP stron internetowych nielegalnych operatorów jest skutecznym narzędziem w walce z „szarą strefą” — uniemożliwia działanie niezgodne z założeniami ustawodawcy i jednocześnie jest zachętą do rejestrowania działalności oraz odprowadzania podatków w kraju, w którym oferowane są zakłady wzajemne — twierdzi Konrad Łabudek.

Państwa Unii Europejskiej mają swobodę w kształtowaniu polityki wobec branży bukmacherskiej, choć Komisja Europejska dzień po zakończeniu mundialu wydała dla nich nowe rekomendacje. Zaleca w nich m.in. wprowadzenie przepisów, które zagwarantują, że nieletni nie będą mogli zakładać kont na serwisach bukmacherskich, a ich „ekspozycja” na hazardowe reklamy zostanie ograniczona. Według unijnych szacunków, przychody z internetowego hazardu w całej wspólnocie przekraczają 10,5 mld EUR rocznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu