Przychodzi tłumaczka do Fakro

Velux mógł paść ofiarą szpiegostwa przemysłowego. Podejrzewa Fakro. Polska firma mówi: konkurujemy z Duńczykami uczciwie

Duński koncern Velux to największy na świecie producent okien dachowych. Jego największym konkurentem jest polskie Fakro.

Koncern z Nowego Sącza

Udział pierwszej firmy w globalnym rynku szacuje się na około 70 proc., drugiej — na około 15 proc. W Polsce te proporcje są odwrotne — na rynku dominuje sądecka firma. Velux i Fakro rywalizują na różnych frontach, także przed Komisją Europejską, gdzie polska firma próbuje od lat dowieść — dotychczas bezskutecznie — że duński konkurent nadużywa pozycji dominującej. Ostatnio okazało się, że wzajemne relacje weszły w nową fazę. Duńska policja od ponad roku prowadzi śledztwo w sprawie szpiegostwa gospodarczego, którego ofiarą miał paść Velux, a podejrzenia padają na Fakro.

— Mamy dokumenty świadczące o tym, że poufne wewnętrzne dane, zawierające strategiczne i rynkowe informacje naszej firmy, mogły być oferowane naszemu konkurentowi — mówi Agnieszka Kamińska, która w Velux Polska zajmuje się PR.

— Sprawa rzekomego wycieku poufnych informacji z firmy Velux to jej wewnętrzny problem. Łączenie nas z tym uważamy za nieuzasadnione — odpowiada Anna Korczyk, specjalistka ds. PR w Fakro.

Pośrednik z Attendorn

Sprawę bardzo szczegółowo opisał pod koniec zeszłego tygodnia dziennikarz śledczy duńskiej gazety „Jyllands-Posten”. Jego zdaniem, zgromadzono bardzo obszerny materiał dowodowy w postaci m.in. mejli, bilingów itp., które mogą świadczyć, że doszło do przypadku szpiegostwa przemysłowego. Ale od początku. Elektroniczne ślady prowadzą od wysokiego szczebla menedżera firmy Velux (jego personalia w związku z toczącym się śledztwem podlegają ochronie) do niemieckiego przedsiębiorcy Ulricha Huperza z firmy HSD Umformtechnik z Attendorn. Oba podmioty nawiązały współpracę handlową na przełomie lat 2015/16. Wkrótce potem biznesmen miał otrzymać od przedstawiciela Veluksa „ogromne ilości” poufnych danych. Ulrich Huperz próbuje kilkakrotnie skontaktować się z przedstawicielami Fakro. Ponieważ to mu się nie udaje, prosi o pośrednictwo tłumaczkę, z której usług korzystał przed laty. Polka — co przyznaje w rozmowie z „Jyllands-Posten” — zdobywa numer Krzysztofa Kronenbergera, współzałożyciela Fakro, telefonuje do niego i — na prośbę Niemca — mówi, że dysponuje informacjami, które mogą być interesujące dla polskiej firmy.

Hotel Rio w Karlsruhe

Proponuje spotkanie, do którego dochodzi w marcu 2016 r. w hotelu Rio w Karlsruhe. Biznesmen z Niemiec mówi Krzysztofowi Kronenbergerowi, że jest wprawdzie tylko pośrednikiem, ale został poproszony przez przyjaciela o zaoferowanie ciekawych danych. Jak relacjonuje Polka, która uczestniczyła w tym spotkaniu jako tłumaczka, Ulrich Huperz przynosi ze sobą teczkę wypełnioną dokumentami (ich stos ma 30 cm wysokości), które przekazała mu „osoba, która ciężko pracowała w Veluksie, ale nie została za to wystarczająco wynagrodzona”. Krzysztof Kronenberger — jak pisze duńska gazeta — przyznaje, że materiał wydaje się mu interesujący, ale musi porozmawiać z Ryszardem Florkiem, bo to on podejmuje ostateczne decyzje. Papierów nie bierze. Według relacji tłumaczki, otrzymuje jedynie dwustronicowy spis około 1 tys. zaoferowanych dokumentów, wśród których mają być m.in. dane techniczne i zdjęcia prototypów, opisy procesów produkcyjnych, protokoły z posiedzeń zarządu itp.

Q Hotel w Krakowie

Na początku kwietnia dochodzi do drugiego spotkania: Polka widzi się w Q Hotelu w Krakowie z Ryszardem Florkiem. Ten nie jest zainteresowany zaoferowanymi dokumentami. Gazeta cytuje dalej Chrisa Iversena, eksperta EY, który współpracuje z duńską policją w tej sprawie. Jego zdaniem, można przypuszczać, że — wbrew deklaracjom — przedstawiciele Fakro wciąż kontaktowali się jednak z Ulrichem Huperzem. Na to wskazywać ma korespondencja mejlowa niemieckiego biznesmena z menedżerem Veluksa i polską tłumaczką oraz bilingi telefoniczne. „Jyllands- Posten” przypuszcza, że doszło do kolejnego spotkania — Ryszard Florek miał się widzieć z niemieckim przedsiębiorcą pod koniec kwietnia zeszłego roku w Pradze. Tymczasem Velux orientuje się, że coś jest nie tak.

— Gdy tylko wykryliśmy, że nasza firma padła ofiarą szpiegostwa przemysłowego, natychmiast zawiadomiliśmy policję — mówi Agnieszka Kamińska.

Areszt w Kopehnadze

Podejrzany pracownik Veluksa zostaje zatrzymany 10 maja. To osoba należąca do grona około 30 menedżerów wysokiego szczebla. Koncern, jak wynika z relacji duńskiego dziennika, wciąż nie jest jednak pewien, czy jego były już pracownik rzeczywiście sprzedał poufne informacje. „Wiemy, że dokumenty zostały skradzione, ale nie mamy dowodów, że zostały odsprzedane. Mamy nadzieję, że policyjne śledztwo dowiedzie, co się z nimi stało” — mówi cytowany przez gazetę Jens Bekke, rzecznik prasowy Veluksa. Dochodzenie jest prowadzone przez policję kilku krajów — oprócz duńskiej, także m.in. niemiecką.

— Dopiero po jego zakończeniu będzie można stwierdzić, czy i jakie firmy były w to zamieszane. Mamy nadzieję, że policja szybko wyjaśni sprawę. Do czasu zakończenia postępowania nie możemy jej szczegółowo komentować — mówi Agnieszka Kamińska.

— Firma Fakro nigdy nie brała udziału w poszukiwaniu i kupowaniu poufnych informacji przemysłowych firmy Velux — zapewnia Anna Korczyk. Przyznaje, że doszło do dwóch opisanych przez „Jyllands-Posten” spotkań. Do firmy zgłosiła się bowiem kobieta, twierdząc, że dysponuje dowodami na łamanie prawa przez firmę Velux.

Postępowanie w Brukseli

— Jesteśmy zainteresowani takimi dowodami w związku ze sprawą w Komisji Europejskiej przeciwko nadużywaniu pozycji dominującej przez naszego konkurenta. Zbieranie dowodów na łamanie prawa przez konkurenta jest legalne, dlatego też zdecydowaliśmy się na spotkanie. Otrzymujemy wiele podobnych zgłoszeń zarówno wewnątrz organizacji, jak też od partnerów zewnętrznych, np. sprzedawców, którzy doświadczają ze strony konkurenta zachowań, które mogą być uznane za wątpliwe i niezgodne z prawem. Zbieramy je, analizujemy i przekazujemy sukcesywnie do Brukseli — wyjaśnia Anna Korczyk. Zapewnia, że firma Fakro nigdy nie brała udziału w poszukiwaniu materiałów przemysłowych firmy Velux.

— To byłoby niezgodne z wieloletnią tradycją uczciwej konkurencji w warunkach wolnego rynku, a co ważniejsze, zdecydowanie przeciwko naszej etyce i moralności — twierdzi Anna Korczyk. W duńskich mediach już wcześniej pojawiło się kilkanaście publikacji na temat tej afery, jednak nie wymieniano w nich nazw konkretnych firm. Dopiero teraz okazało się, że chodzi właśnie o Velux i Fakro. Tekst w dzienniku „Jyllands-Posten” cytowano szeroko w innych duńskich gazetach oraz w telewizji.

OKIEM EKSPERTA
Zaniedbane tajemnice

ANDRZEJ TRELA, wspólnik Kancelarii Bezpieczeństwa Rapacki i Wspólnicy

Potencjalnym poszkodowanym jest w tym przypadku firma duńska. Fakt, że opisywana sprawa odbiła się szerokim echem w Danii, świadczy o wysokim stopniu świadomości tamtego społeczeństwa dotyczącej znaczenia tajemnicy przedsiębiorstwa. W Polsce ta świadomość — nawet wśród menedżerów czy samych przedsiębiorców — jest wciąż stosunkowo niska. Biznesmeni nie wiedzą, że na bazie polskiego prawa mogą ustanowić tajemnicę przedsiębiorstwa, czyli ustalić, jakie informacje podlegają ochronie. Nie są świadomi, że należy w odpowiednio poinformować o tym pracowników, przeszkolić ich w sposobach chronienia danych itd. Zaryzykuję twierdzenie, że w odpowiedni sposób robi to jedna na kilkadziesiąt, w najlepszym razie jedna na kilkanaście polskich firm. Z badań wynika, że 60 proc. pracowników kopiowało dane pracodawcy bez jego zgody i wiedzy, nawet nie mając świadomości, że wśród nich mogą być takie, które stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Dopiero gdy dochodzi do wycieku tego typu informacji, okazuje się, że przedsiębiorca nie zrobił nic albo bardzo niewiele, aby ustanowić tajemnice przedsiębiorstwa. Brak formalnego ich ustanowienia i wdrożenia natomiast nie daje przedsiębiorcy możliwej ochrony prawnej przewidzianej dla pokrzywdzonego w postępowaniu karnym: ani wobec nielojalnego pracownika, ani nieuczciwego konkurenta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przychodzi tłumaczka do Fakro