Wojciech Jasiński, szef MSP, twierdzi, że nie jest hamulcowym prywatyzacji. Chce jednak utrzymać kontrolę m.in. nad KGHM, Orlenem i PGNiG.
Nowo mianowany minister skarbu, Wojciech Jasiński, przekonywał wczoraj w licznych wywiadach, że niesłusznie przyczepiono mu łatkę hamulcowego prywatyzacji.
— Generalnie gospodarka w rękach prywatnych funkcjonuje lepiej, co nie znaczy, że każda gospodarka i że wszędzie jest to tak samo. Przecież bez względu na różne okoliczności w różnych państwach część strategiczna gospodarki jest w rękach państwa i nie ma powodu, by w Polsce było inaczej — mówił Wojciech Jasiński na antenie radia TOK FM.
Problem w tym, że nowy szef Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) nie wymienił na razie żadnej spółki, którą chciałby sprywatyzować. Wręcz przeciwnie, stwierdził, że musi się zastanowić nad prywatyzacją firm energetycznych, co do której jeszcze przedwczoraj MSP z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem w roli pełniącego obowiązki ministra nie miało wątpliwości.
Niepewna energetyka
— Wiem, że według projektów zgłoszonych dotychczas (…) pieniądze są przewidziane w energetyce. Ale niezależnie od (…) zdania LPR (która jest przeciwna prywatyzacji tej branży — przyp. red.) także i w kołach rządowych są różne koncepcje co do tego i będę chciał się temu przyjrzeć. Tutaj nie ma zdecydowanych decyzji — stwierdził Wojciech Jasiński w wywiadzie dla radiowej Trójki.
Przypomnijmy, że na środowej konferencji prasowej Piotr Rozwadowski, wiceminister skarbu, przekonywał o konieczności sfinalizowania w tym roku przetargów na trzy elektrownie – Dolną Odrę, Kozienice i Ostrołękę. Zapewniał, że bez tego nie ma szans na zgromadzenie 5,5 mld zł przychodów z prywatyzacji niezbędnych do realizacji ustawy budżetowej. Jaką receptę na ten problem ma Wojciech Jasiński?
— (…) można próbować szukać pieniędzy także z dywidend. Chociaż (…) są tacy, którzy mówią, że pieniądze powinno się zostawiać na rozwój. Pewnie tak, ale z drugiej strony, (…) jeśli przyjąć, że państwo jest właścicielem, no to właściciele także po to zakładają przedsiębiorstwa, żeby mieć z nich dochód, a nie żeby rozwój przedsiębiorstwa był dobrem samym w sobie — uważa minister.
Problem w tym, że dochody z dywidendy zaplanowano w tym roku na wyśrubowanym poziomie 2,4 mld zł. Mimo potężnego zysku KGHM (2,4 mld zł), z którego MSP chce przeznaczyć na wypłaty dla akcjonariuszy minimum 30 proc. (do ministerstwa trafiłoby niespełna 50 proc. tej sumy, czyli co najmniej około 400 mln zł), tej pozycji dochodów resortu nie da się zwiększyć tak, by można było zrezygnować z prywatyzacji. Przypomnijmy, że przed rokiem skarb państwa zdołał zgromadzić z dywidend 2,14 mld zł. Na tę sumę w największym stopniu złożyły się wypłaty z zysku PKO BP (520 mln zł), PZU (390 mln zł), Polskich Sieci Elektroenergetycznych (200 mln zł), KGHM (177 mln zł), Totalizatora (155 mln zł), PKN Orlen (93 mln zł) i kopalni Bogdanka (79 mln zł). Z tej grupy tylko KGHM odnotował skokowy wzrost zysku związany z korzystną koniunkturą na rynku miedzi.
Lista pewniaków
Wojciech Jasiński, nie ma wątpliwości, czego prywatyzować nie należy. Deklaruje, że jest za utrzymaniem kontroli państwa nad wszystkim, co uważa za strategiczne. W tej grupie jest m.in. KGHM, PGNiG, PKN Orlen, BOŚ i z pewnością część energetyki.




