Przyspawani do świata

Z urządzeniami spawalniczymi bywa jak z samochodami: podobna jakość i ceny, a o wyborze decydują szczegóły.

Przyspawani do świata

Adrian Chimiak
opublikowano: 26-06-2006, 00:00

Z urządzeniami spawalniczymi bywa jak z samochodami: podobna jakość i ceny, a o wyborze decydują szczegóły.

— Nie wiem, czy jest kraj, w którym nie byłoby naszych urządzeń. Można je znaleźć w warsztatach samochodowych i w stoczniach. Widziałem niejeden statek, którego poszycie spawały nasze urządzenia. Na szczęście nie było wśród nich Titanica — śmieje się prezes Dariusz Brudkiewicz.

Pełnym gazem

OZAS-ESAB to dawne Opolskie Zakłady Aparatury Spawalniczej. W 1990 r. pracownicy podpisali ze skarbem państwa dziesięcioletnią umowę leasingową. Jednak w 1998 r. przyspieszono prywatyzację. Większość udziałów wykupił międzynarodowy koncern ze szwedzkimi korzeniami ESAB AB (odtąd zakład nazywa się OZAS-ESAB). Dwie trzecie produkcji idzie na eksport. Co dzień z fabryki wyjeżdżają dwie wielkie ciężarówki.

— Jedna jedzie za zachodnią granicę, druga na północ — pokazuje plac załadunkowy prezes.

Cztery lata temu obroty firmy sięgały ledwie 49 mln zł, w tym roku szacuje się je na 94 mln złotych.

— Nasi odbiorcy to tylko podmioty gospodarcze. Zdarzają się jednorazowe zamówienia na 150 urządzeń — mówi Brudkiewicz.

Tak było ze stocznią z Rumunii i z Ukrainy. Realizacja dużych zamówień trwa kilka tygodni, mniejsze partie towaru wysyła się na drugi dzień z własnych magazynów.

Urządzenia spawalnicze nie potrzebują krzykliwego, kolorowego opakowania, lecz nawet przy narzędziach przemysłowych ważna jest estetyka. Żółte powierzchnie spawarek odróżniają się od szarego tła podajników. Czarne aluminiowe uchwyty są estetyczne, całość przypomina obudowę współczesnych komputerów domowych.

— To trochę tak jak z samochodami: wszystkie są dobre, w podobnej cenie, a o wyborze decydują szczegóły, takie jak wygląd — tłumaczy prezes Brudkiewicz.

Porównanie do samochodów nie jest przypadkowe, hobby Brudkiewicza to motoryzacja. Zachwycają go auta zabytkowe, ostatnio głowę ma jednak zaprzątniętą czym innym — właśnie obronił doktorat na Politechnice Lubelskiej.

Uczymy się od najlepszych

W jednej z dwóch hal zatrzymujemy się przy linii produkcyjnej.

— Tu wytwarzamy urządzenia dla tureckiej stoczni. Zamówili 100 sztuk. Są niewielkie, bo zawierają sporo elektroniki. Dawniej były wielkości szafy i ważyły dziesięciokrotnie więcej. To bardzo skomplikowane urządzenia. W bazie dostawców materiałów mamy ponad 160 firm — tłumaczy prezes.

Większość komponentów jest importowana.

— Wolelibyśmy wszystko kupować w Polsce, ale podstawowym kryterium jest jakość, dostępność i cena. Na początku lat 90. nasze przedsiębiorstwo przeżywało kryzys. Spadek sprzedaży przezwyciężyliśmy postawieniem na jakość, przełamywaniem stereotypu, że polskie to złe. Trzeba było zainwestować w nową technologię — opowiada Dariusz Brudkiewicz.

Krokiem ku nowoczesności stało się wprowadzenie produkcji modułowej polegającej na wykorzystaniu tych samych elementów w jak największej liczbie urządzeń.

— Ten wentylator montujemy w kilku odmianach spawarek, przy drobnej modyfikacji obsłuży kolejne modele — wskazuje element prezes Brudkiewicz.

Nowoczesne metody produkcji to również zasługa koncernu ESAB. Światowy potentat zapewnia pomoc logistyczną i sprzedaż.

— Właśnie planujemy wdrożenie systemu Lean Manufacturing, z którego swego czasu zasłynęła Toyota. Eliminuje się każdy zbędny ruch pracownika przy taśmie, stanowiska pracy muszą być ergonomiczne, ściśle dozuje się materiał — wyjaśnia Dariusz Brudkiewicz.

Czy pracownicy sprostają wyzwaniu? Prezes nie ma wątpliwości.

— Poprzeczka wisi wysoko, jednak znamy ludzkie możliwości. Zmęczony pracownik jest złym pracownikiem — mówi prezes.

Jego marzeniem jest zmiana nastawienia państwa. Teraz na przykład firma próbuje postawić namiot (powiększenie powierzchni magazynowych), a odpowiedzialne za pozwolenia władze nie potrafią orzec, czy to zgodne z prawem.

— To w dużej mierze od polityki rządu będzie zależeć los takich firm jak nasza. Oczekujemy ograniczenia biurokracji, uproszczenia procedur wywozowych, wejścia w strefę euro i jasności interpretacji przepisów. Chciałbym, aby nasza energia szła w kierunku udoskonalania produkcji, a nie studiowania zmian prawnych — wzdycha prezes Dariusz Brudkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane