Przyszedł czas na hotele przez duże… L

aktualizacja: 30-10-2017, 23:12

Popyt na dobra luksusowe i poprawa kondycji branży sprzyjają rozwojowi rynku wysokiej klasy hoteli

Według raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce” w 2016 r. usługi hotelarskie i spa znalazły się na trzecim miejscu pod względem wartości (1,6 mld zł) wśród kategorii tego rynku. W Polsce ten segment jest na bardzo wczesnym etapie rozwoju, co stanowi o dużym potencjale dla inwestorów. Dlatego KPMG szacuje dynamikę jego wzrostu na 23 proc. do 2020 r. (średnie roczne stopy wzrostu powinny wynosić około 5,3 proc.). Polska zyskuje coraz większe znaczenie jako miejsce międzynarodowych wydarzeń wysokiej rangi i często odwiedzanych centrów biznesu. Za rozwojem gospodarczym idzie też rozwój turystyczny.

Klasyfikacja

KPMG brało pod uwagę hotele pięciogwiazdkowe. W Polsce jest 66 takich obiektów na ogólną liczbę 2674. Polski rynek hoteli prawdziwie luksusowych wciąż raczkuje, a samo spełnienie wymagań kategorii 5 gwiazdek nie jest wystarczające.

— Polskie przepisy odnośnie do kategoryzacji pochodzą z lat 70. ubiegłego stulecia i są już archaiczne. Odnoszą się głównie do infrastruktury hotelowej. Za przejaw luksusu uważają wyposażenie pokoju w wagę i to, czy w hotelu jest basen do pływania, a nie mówią nic np. o standardach jakości obsługi. Dochodzi do sytuacji, w których pracownicy niektórych prywatnych hoteli nie są szkoleni nawet z podstaw profesjonalnej obsługi. Tymczasem to przede wszystkim troska o gości, przewyższanie oczekiwań klientów i zapewnienie im niezapomnianych przeżyć stanowi o prawdziwym luksusie — uważa Karol Weber, inspektor hotelowy i autor bloga Enjoyyourstay.pl.

Jego zdaniem najwyższy czas na wprowadzenie w Polsce unijnych przepisów Hotel Stars, które obowiązują już chociażby na Węgrzech i w Czechach. Międzynarodowe sieci hotelowe wypracowały własne standardy i wymgania dla obiektów działających pod ich markami. Używają także własnej klasyfikacji bazującej na średniej cenie za pokój, co wpływa na podział na kategorie: Budget (1*), Economy (2*), Midscale i Upper Midscale (3*, 3+), Upscale (4*), Upper Upscale (4+,5*) i Luxury (5+).

— Sieci stosują tę klasyfikację, by rozróżnić własne marki. Największa obecnie sieć hotelowa Marriott International zalicza do swoich marek Luxury np. Ritz-Carlton, St. Regis, Edition i Luxury Collection. Warszawski Sheraton czy Marriott mieszczą się bardziej w segmencie Upper Upscale, nie Luxury — mówi Karol Weber.

Według raportu KPMG najbliższy luksusu przez duże L byłby warszawski hotel Bristol, działający pod marką Luxury Collection. Zdaniem Karola Webera, do segmentu zbliżonego do kategorii Luxury należałoby też zaliczyć w Polsce prywatne hotele butikowe, które powinny być urządzone z materiałów najwyższej jakości i dbać o wyjątkowe doświadczenia gości. To np. H15 Boutique w Warszawie, Masuria Arte pod Augustowem, Modrzewie Park w Szczawnicy czy Pałac Ciekocinko na Pomorzu.

— Warszawski Hotel Europejski, działający pod marką Raffles, będzie najwyżej pozycjonowanym hotelem w Polsce. Na 106 pokoi, z czego niemal połowa to apartamenty, zatrudnionych będzie niemal 300 pracowników. T o pierwszy hotel w Polsce świadczący usługę kamerdynera. Hotel Raffles Europejski Warsaw, którego otwarcie zaplanowano na pierwszy kwartał 2018 r., będzie trzecim w Europie tej marki, która w tym roku świętuje 130-lecie — twierdzi Karol Weber.

Cena

Według raportu KPMG zamożni Polacy uznają za luksusowe usługi hotelowe, za które trzeba zapłacić co najmniej 600 zł (2400 zł za weekend dla dwóch osób w spa). Tymczasem cena za nocleg w standardowym pokoju luksusowego hotelu w Paryżu czy Londynie to wydatek rzędu 3-4 tys. zł.

— Z tego m.in. powodu segment luksusowy w Polsce jest we wstępnej fazie rozwoju. Nadal mamy niskie ceny, a grupa klientów docelowych hoteli luksusowych jest wciąż ograniczona. W hotelach pięciogwiazdkowych nie jesteśmy w stanie uzyskać ceny za dobę porównywalnej z osiąganą w hotelach w Europie Zachodniej. Jeszcze nie tak dawno hotele 5-gwiazdkowe w Warszawie walczyły o średnią cenę 100 euro — mówi Dorota Malinowska, partner Pro Value, firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych.

Jej zdaniem to się jednak zmienia. Hotel Bristol może być przykładem, że średnioroczne ceny w tym segmencie rosną. Kolejnym testem będą wyniki, jakie uzyska Hotel Europejski Raffles Warsaw. — Oczekujemy, że w hotelach naprawdę luksusowych średnia cena będzie przekraczała 200 euro — mówi Dorota Malinowska.

Ilość i jakość

Optymizmem napawają też wskaźniki branży hotelowej w Polsce. Przez ostatnie siedem lat liczba turystów krajowych korzystających z noclegów w hotelach wzrosła o 71,9 proc., a zagranicznych o 55,3 proc. Baza hotelowa w tym czasie powiększyła się o ponad 50 proc. i 30 czerwca 2017 r. podaż tworzyło 2722 skategoryzowanych hoteli.

— W stolicy średnia cena na koniec pierwszego półrocza 2017 wyniosła około 75 euro, a obłożenie 76 proc. O ile obłożenie jest bardzo zbliżone do tego z Berlina, Pragi, Wiednia czy Amsterdamu, o tyle pod względem średnich cen mamy nadal sporo do nadrobienia. W Berlinie wynoszą około 95 euro, w Pradze około 80 euro, we Wiedniu 97 euro, a w Amsterdamie 135 euro — mówi Jacek Kozioł, partner Pro Value. Ogólny wzrost w branży przekłada się także na rosnący popyt w jej segmencie luksusowym. Przy zwiększonym korzystaniu z usług hotelowych pojawia się w pewnym momencie także bardziej wymagający gość, a w coraz liczniejszych delegacjach — ktoś bardzo ważny, kto powinien być ulokowany w hotelu luksusowym.

Zaproszenie dla inwestorów

Według Doroty Malinowskiej, atrakcyjność branży hotelowej na rynku nieruchomości komercyjnych wzrasta. Deweloperzy centrów handlowych i biurowców w pewnym momencie zaczęli odczuwać ograniczenia i dostrzegli alternatywę w postaci najemcy hotelowego. — Udział sektora hotelowego w transakcjach na rynku nieruchomości w Polsce wynoszący około 10 proc. to wynik opóźnienia w stosunku do innych państw. To rezultat niewielkiej podaży hoteli uznawanych przez inwestorów instytucjonalnych za interesujący produkt inwestycyjny, a to powiązane jest z niskim stopniem usieciowienia. W USA wynosi on około 70 proc., podczas gdy w Polsce nie przekracza 10 proc. W strukturze wyraźnie dominują hotele prywatne, często o liczbie pokoi nie przekraczającej 50, które pozostają poza zainteresowaniem inwestorów instytucjonalnych. W najbliższym czasie oczekujemy jednak licznych otwarć kolejnych hoteli działających w międzynarodowych i krajowych sieciach, a także pojawianie się marek nieobecnych jeszcze na polskim rynku — sumuje Jacek Kozioł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Przyszedł czas na hotele przez duże… L