Przyszłością są nowe normy i systemy

Bartosz Dyląg
20-09-2006, 00:00

Największe wzrosty rynek jakościowy ma już za sobą. W najbliższych latach będzie zależny od unijnych dotacji do systemów zarządzania.

Na polskim rynku certyfikacyjnym działa coraz większa liczba jednostek certyfikujących. Trudno nawet określić, ile dokładnie, ponieważ nie istnieje ich jednolity rejestr. Powody? Każda jednostka akredytowana w którymkolwiek z krajów, które zawarły odpowiednie porozumienie międzynarodowe, może swobodnie działać w innych krajach, będących stronami tego porozumienia.

Wielkość rynku

— Największe nasycenie rynku miało miejsce w 2003 r. i od tej pory z roku na rok notowany jest coraz większy spadek dynamiki przyrostu nowych certyfikacji — zauważa Anna Jasik, menedżer ds. marketingu KEMA Quality Polska.

Liderem jest Europa, która szczególnie od 2003 r. zwiększa dystans nad innymi częściami świata w liczbie posiadanych certyfikatów z rodziny ISO 9001:2000.

— Przyglądając się dokładniej temu rozwojowi, można zauważyć, że są za niego odpowiedzialne głównie podmioty z Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Na uwagę zasługuje również aktywność Węgrów i Czechów, szczególnie jeśli uwzględni się wielkość tych państw, liczbę mieszkańców i działających tam podmiotów w porównaniu np. z Indiami, Niemcami czy nawet Chinami — podkreśla Anna Jasik.

Certyfikaty zarządzania środowiskowego 14001 to specjalność Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii i Chin. Pierwsza w rankingu na koniec 2005 r. Japonia posiada niemal dwa razy więcej certyfikatów niż drugie na liście Chiny.

— Ten certyfikat jest bardzo popularny, a najwyższe wskaźniki przyrostów odnotowane były w latach 2004-05. Nie można więc na razie wskazać wyraźnego punktu przełomowego informującego o pewnym nasyceniu rynku usługami certyfikacyjnymi w tym zakresie — twierdzi Anna Jasik.

U nas

Polski rynek wchodzi w fazę, w której od dawna są rynki zachodnioeuropejskie. Dominują na nim podmioty zagraniczne, najczęściej przedstawicielstwa dużych firm międzynarodowych, zajmujących się certyfikacją nie tylko systemów zarządzania jakością, ale również wyrobów i procesów.

— W sektorze MSP coraz częściej jednak duże jednostki tracą udział na rzecz mniejszych, bardziej wyspecjalizowanych. Postępuje tu naturalny proces rynkowy, w którym podmioty z szerokim i ogólnym polem działania wypierane są przez bardziej wyspecjalizowane firmy — zauważa Łukasz Ćmiel, właściciel Quantum Consulting.

Tomasz Turkiewicz z firmy certyfikującej Isoqar zauważa, że lista jednostek akredytowanych przez Polskie Centrum Akredytacji nie jest pełną listą jednostek działających w naszym kraju. Nie znajdziemy na niej najbardziej znanych jednostek brytyjskich, mimo że wydały one w naszym kraju setki certyfikatów i są bardzo aktywne na tym rynku.

Największymi polskimi jednostkami certyfikującymi są podmioty państwowe — Polskie Centrum Badań i Certyfikacji oraz Polski Rejestr Statków. Wśród jednostek zagranicznych na rynku dominują brytyjskie i niemieckie.

— Z przyczyn historycznych jednostki z Wielkiej Brytanii są aktywne nie tylko na rynkach europejskich, ale również w Azji, Afryce, Australii. Jednostki niemieckie są popularne w naszym kraju, głównie wśród firm eksportujących towary lub usługi do Niemiec — mówi Tomasz Turkiewicz.

Zależni od dotacji

Liczba krajowych przedsiębiorstw, które uzyskują certyfikaty, stale rośnie, choć roczny przyrost liczby certyfikatów jest mniejszy niż np. rok czy dwa lata temu.

— Zarządzający jednostkami, widząc spadającą dynamikę wzrostu, aktywizują działania marketingowe. Jest to jednak walka między jednostkami w obrębie tego samego rynku, a nie próba jego stymulacji — zauważa Łukasz Ćmiel.

Specjaliści podkreślają, że trzeba czasu, aby zobaczyć w walce konkurencyjnej kto odniesie zwycięstwo. Dopiero wtedy liderzy danego segmentu będą zainteresowani inwestowaniem nie w zwiększanie swojej pozycji kosztem konkurencji, ale w rozwój samego rynku.

Łukasz Ćmiel podkreśla rolę Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która przyczyniła się do dużej dynamiki rynku certyfikacji w Polsce. Dziś dotacje można uzyskać już tylko na doradztwo, nie na certyfikację, ale konsekwencją wdrożeń będą certyfikaty. Przedsiębiorcy mają do dyspozycji kilka programów współfinansowania tego rodzaju działania.

— Aktywność rynku szkoleniowo-doradczego i certyfikacyjnego w ciągu kilku najbliższych lat będzie zależeć od dotacji unijnych — zwraca uwagę Łukasz Ćmiel.

Widać też pewną tendencję. Niektóre jednostki certyfikujące starają się promować nowe normy. Organizują w tym celu szkolenia i konferencje. Ostatnio popularny stał się system zarządzania bezpieczeństwem informacji.

— Na dłuższą metę będzie to korzystne. Obecnie jednak na tych konferencjach zamiast klientów można spotkać zawiedzionych konsultantów ISO 9001, którzy szukają dla siebie nowego zajęcia — mówi Łukasz Ćmiel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Przyszłością są nowe normy i systemy