Publiczne przetargi uratują sektor

Mariusz Zielke
opublikowano: 2002-12-24 00:00

Już 2001 r. branży informatycznej nie rozpieszczał, ale dopiero teraz firmy z tego sektora przekonały się, co to znaczy recesja. Dużych przetargów było jak na lekarstwo, a cięcie budżetów IT dotknęło zarówno administrację publiczną, jak i firmy komercyjne, co nie pozostało bez wpływu na kondycję informatycznych usługodawców.

Kłopotów finansowych nie uniknęli tak duzi, jak mali, wcześniej optymistyczne prognozy co kwartał spadały, a lepszych widoków na przyszłość wciąż nie było. Efekt: akcje na giełdzie leciały na łeb, na szyję, inwestorzy zakręcili kurki, a same firmy zostały zmuszone do działań restrukturyzacyjnych.

Czy już zwykle dobry dla branży czwarty kwartał przyniesie długo oczekiwane ożywienie, nie wiadomo. Wiadomo jednak, na co czeka — i to już od długich lat — całe informatyczne środowisko. Być może w końcu 2003 r. przyniesie tak długo oczekiwane duże projekty informatyczne jak CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców), RUM (Rejestr Usług Medycznych) czy Kataster (system ewidencji gruntów i nieruchomości).

Życzyć też należy branży rozwiązania worka z zamówieniami wojskowymi. Wejście Polski do sojuszu NATO nie przyniosło takich inwestycji wojska w informatykę, jak się spodziewano. Sytuację mogą jednak teraz poprawić programy towarzyszące wyborowi samolotu wielozadaniowego dla polskiej armii. Związany z tym zakupem program offsetowy będzie miał też z pewnością wpływ na inwestycje w informatykę w sektorach cywilnych. Duża część kilkunastu miliardów złotych zostanie na pewno zainwestowana w nowoczesne technologie.

W przyszłym roku wreszcie powinno rozstrzygnąć się kilka dużych przetargów informatycznych w sektorze finansowym, przede wszystkim w banku PKO BP SA i PZU. Proces wyboru systemów dla tych instytucji ciągnie się od lat, jednak obie firmy robią wrażenie zdeterminowanych, żeby tym razem doprowadzić go do finału.

Jeżeli przynajmniej część z tych projektów zostanie uruchomiona, 2003 r. może dla branży IT okazać się bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Szanse na to są duże, gdyż przyspieszenia inwestycji w informatykę wymaga zbliżający się czas wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Jeśli Polska nie chce być w Unii członkiem drugiej kategorii, a polskie firmy mają konkurować z zachodnimi przedsiębiorstwami, na na inwestycjach w informatykę oszczędzać po prostu nie możemy.