PUŁAWY SĄ W IMPASIE

Anna Bytniewska
opublikowano: 2000-01-18 00:00

PUŁAWY SĄ W IMPASIE

W 1999 roku zysk netto spółki spadł, i to dramatycznie, bo do 500 tys. zł

LEPIEJ NIŻ W ZAŁOŻENIACH: Puławskim Azotom, zarządzanym przez Mirosława Malinowskiego, udało się utrzymać wynik netto na poziomie dodatnim. Prognozy z początku 1999 roku były pesymistyczne — spodziewano się strat. fot. Grzegorz Kawecki

W 1999 roku Zakłady Azotowe Puławy odnotowały zysk netto niższy o 13,5 mln zł niż w 1998 roku. Poniżej 1 mld zł spadły również przychody spółki. Wyniki te są i tak lepsze niż założenia zarządu firmy z początku 1999 roku. W Puławach liczą na to, że 2000 rok przyniesie poprawę koniunktury dzięki wzrostowi cen nawozów i wynegocjonowaniu w PGNiG korzystniejszych cen gazu.

Puławskie Azoty odnotowują coraz słabsze wyniki. W 1999 roku zysk netto spółki zbliżył się do zera i wyniósł 0,5 mln zł. Wpływa na to nierentowna sprzedaż nawozów, stanowiąca obecnie 52-53 proc. przychodów spółki.

— Azoty to największe, najlepiej funkcjonujące na rynku nawozowym przedsiębiorstwo. Firma ta ma najniższe koszty produkcji, dogodne położenie geograficzne do negocjowania korzystnych cen gazu oraz sprawnie funkcjonujący pion marketingu i handlu. Obecna sytuacja ekonomiczna ZA Puławy jest więc dowodem na poważny kryzys, który przeżywa branża nawozowa. Jest to bardzo niepokojące zjawisko, tym bardziej że firma ta jest uważana za lidera branży — stwierdza Janusz Wiśniewski, wiceprezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn.

Nadzieja w melaminie

Zdaniem Mirosława Malinowskiego, prezesa ZA Puławy, przewidziane na 2001 rok uruchomienie wytwórni melaminy ma obniżyć udział nawozów w sprzedaży firmy do 48 proc. i przyczynić się do wzrostu produkcji ogółem o 12 proc. W przyszłości nawozy mają stanowić jedynie 35 proc. przychodów. Ze zwiększeniem produkcji melaminy firma wiąże duże nadzieje na poprawę swojej kondycji. Puławy dywersyfikują produkcję, stawiając także na jej wzrost w przypadku nadtlenku wodoru i nadboranu sodu. Rozruch instalacji mającej wytwarzać nadboran odbył się rok temu. Jej zdolność produkcyjna to 30 tys. ton rocznie. Jednak wszystkim działaniom nie sprzyja trwająca na rynku chemicznym dekoniunktura.

W ZA Puławy mają jednak nadzieję, że w 2000 roku sytuacja na rynku poprawi się.

— Już obserwujemy pierwsze symptomy pozytywnej tendencji. Ograniczenie importu zboża wpłynęło na wzrost jego cen, a tym samym na poprawę sytuacji ekonomicznej rolników.

Widoczny jest już także wzrost cen nawozów na rynkach europejskich i — na razie niewielki —na rynku krajowym. Stało się tak za sprawą wszczęcia procedur, mających na celu ograniczenie importu nawozów azotowych zza wschodniej granicy — twierdzi Marek Sieprawski, rzecznik prasowy ZA Puławy.

Jednak wprowadzenie sankcji ograniczających import nawozów azotowych nastąpi po zakończeniu sezonu 2000. W związku z tym ich producenci uważają ten sezon za stracony.

Sedno problemu

Problemem spędzającym sen z powiek zarządzających nie tylko puławskimi Azotami są wysokie ceny gazu. W 1999 roku stanowiły one 40-60 proc. kosztów produkcji zakładu. 20-proc. podwyżka z czwartego kwartału 1999 roku i 15-proc. z początku tego roku prześcignęły najbardziej pesymistyczne założenia.

— Wciąż próbujemy negocjować z PGNiG bardziej korzystne ceny. Satysfakcjonowałyby nas takie, jakie obowiązują w krajach Unii Europejskiej. PGNiG uważa producentów nawozów za swoich strategicznych klientów i deklaruje ich preferencyjne traktowanie. Niewiele to jednak zmienia — podkreśla Marek Sieprawski.

Nie chcą dzielić

W puławskim przedsiębiorstwie przeprowadzane są od kilku lat działania restrukturyzacyjne, polegające na wyodrębnianiu majątku nieprodukcyjnego. Na jego podstawie powstały spółki zależne, dzięki czemu zredukowano zatrudnienie w ZA Puławy o 1361 osób.

Od 1995 roku przedsiębiorstwo wnosiło aportem do spółek zależnych majątek, który do tej pory dzierżawiły. Ogólna wartość wniesionych w minionym roku aportów wyniosła 6,6 mln zł. Obecnie ZA Puławy posiadają w swoich spółkach nawet ponad 90-proc. udział.

Puławskie Azoty nie chcą jednak dzielić w drodze restrukturyzacji majątku produkcyjnego, bojąc się podczas prywatyzacji czy też ewentualnej konsolidacji branży utraty atrakcyjnych segmentów produkcji, takich jak melamina, nadtlenek wodoru, nadboran sodu, a pozostania z nierentowną produkcją nawozów azotowych.

— Z perspektywy zarządu puławskich Azotów jest to słuszne postępowanie. Jednak w skali makro to błędne założenie, mogące dać tylko doraźne korzyści. Pozytywne efekty w dłuższym okresie może dać jedynie podział majątku produkcyjnego i współpraca technologiczna oraz handlowa z silnymi partnerami —twierdzi Janusz Wiśniewski.