PwC tropi pralnie pieniędzy

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 24-10-2018, 22:00

300 etatów w dwa lata powstanie w gdańskim centrum kompetencyjnym PwC, specjalizującym się w przeciwdziałaniu procederowi prania pieniędzy. Idealnie wstrzelone w moment

Do gdańskiego centrum kompetencyjnego PwC Financial zjechały w tym tygodniu ważne persony z Nowego Jorku, Londynu czy Singapuru. Powodem jest oficjalne otwarcie biura przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie mieści się Financial Crime Unit, jednostka wyspecjalizowana w monitorowaniu przepływów i przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Powstała w 2012 r. FCU jest jednym z pięciu centrów antylaunderingowych (AML), jakie na świecie ma PwC. I najważniejszym. Honory gospodarza pełni Damian Kalinowski, ojciec chrzestny jednostki. W tematyce AML zaczął specjalizować jeszcze podczas pracy w Stanach i w Londynie. Kiedy kilka lat temu padło hasło, że firma szuka lokalizacji do kolejnego centrum antylaunderingowego, uruchomił dawne kontakty, lobbował, przekonywał wspólnie z polskimi partnerami i FCU stanęła ostatecznie w Gdańsku. Teraz jednostka zatrudnia 500 osób. Dzisiaj, podczas uroczystego cięcia wstęgi, PwC ogłosi plan zatrudnienia kolejnych 300 specjalistów w ciągu najbliższych 2 lat.

Damian Kalinowski, partner w PwC, jest
jednym z ojców chrzestnych Financial Crime Unit, największej tego typu
jednostki wśród posiadanych przez firmę na świecie.
Zobacz więcej

CENTRUM ZWALCZANIA PRZESTĘPSTW FINANSOWYCH:

Damian Kalinowski, partner w PwC, jest jednym z ojców chrzestnych Financial Crime Unit, największej tego typu jednostki wśród posiadanych przez firmę na świecie. Fot. Marek Wiśniewski

— Zwiększamy skalę, ponieważ na rynkach finansowych rośnie nacisk regulatorów i nadzorców na compliance i na zgodność z przepisami dotyczącymi przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu. Pracujemy dla największych instytucji w Stanach Zjednoczonych i Europie, pomagamy w usprawnianiu procesów w wyłapywaniu nielegalnych transakcji — wyjaśnia Damian Kalinowski.

Lepsze centra usług wspólnych

Wybór padł na Gdańsk, ze względu na wysokie notowania, jakie w centrali ma FCU, ale powiększenie skali operacji bez atrakcyjnego rynku pozyskiwania specjalistów też nie byłoby możliwe. Przez centra usług wspólnych, jakie w Polsce od lat mają największe grupy finansowe, na świecie przewinęły się dziesiątki tysięcy pracowników. Z czasem podnosili swoje kwalifikacje i mogą szukać ofert pracy na posady wymagające specjalistycznych umiejętności.

— FCU wpisuje się w kolejny etap rozwoju rynku usług wspólnych w Polsce. Udało nam się stworzyć zespół, który zbudował unikalną markę w skali globalnej w swojej specjalizacji związanej z przestępstwami finansowymi — mówi Damian Kalinowski.

Szacuje się, że rocznie przez pralnie przechodzi 800 mld — 2 tln USD. Wyłapywanie przestępczych transakcji jest trudne, ponieważ przestępcy wszelkimi sposobami próbują zmylić tropy prowadzące do źródeł „brudnych” pieniędzy. Zidentyfikowanie rzeczywistego nadawcy podejrzanych transferów w gąszczu setek spółek zarejestrowanych w na całym świecie jest zadaniem trudnym i, jak pokazują ostatnie przykłady afer związanych z praniem brudnych pieniędzy, nie radzą sobie z nim największe banki.

— W FCU obsługujemy klientów bankowych w USA, gdzie wymagania nadzorcze dotyczące AML są bardzo mocno wyśrubowane. Również w Europie bardzo wyraźny jest trend do wzmacniania kontroli nad instytucjami finansowymi we wdrażaniu i stosowaniu procedur antylaunderingowych. Nie inaczej będzie w Polsce i spodziewamy się intensyfikacji działań KNF w tym zakresie — mówi Damian Kalinowski.

PwC jednostki podobne do gdańskiego CFU ma w USA, Irlandii Północnej, Indiach i na Filipinach. Własne centrum AML posiada w Polsce Citibank.

Estońska pralnia

Z marketingowego punktu widzenia trudno o lepszy moment na rozbudowę FCU w Gdańsku, ponieważ od dobrych kilku miesięcy amerykański i europejski rynek bankowy żyje skandalami związanymi z praniem pieniędzy z wykorzystaniem najbardziej znanych banków na świecie. Zaczęło się od ujawnienia gigantycznej afery korupcyjnej, w którą zaangażowane były takie banki jak Citibank, Wells Fargo, Barclays, HSBC. Trzy lata temu mogły się jeszcze tłumaczyć, że nie wiedziały o procederze i ich udział był nieświadomy. Potem jednak wybuchła sprawa Panama Papers, ujawniając gigantyczną skalę niepodlegających kontroli transferów bankowych. Wreszcie w ubiegłym roku upadł Bank ABVL na Łotwie w związku z zaangażowaniem w pranie pieniędzy z Rosji. Niedługo później zamrożone zostały konta maltańskiego Pilatus Banku w wyniku podejrzeń o nielegalne transfery do Iranu.

Wszystko to nic wobec zdarzeń z września. Najpierw holenderski nadzór nałożył 775 mln EUR kary na ING w związku z pralnią, jaką na rachunkach banku urządzili sobie przestępcy. Potem duńscy dziennikarze ujawnili, że przez estoński oddział Danske Banku, największej duńskiej instytucji finansowej, w latach 2007-17 zostało przefiltrowanych ok. 200 mld EUR wymagających przepierki w większości pochodzących z Rosji.

Pod koniec września niemiecki nadzór publicznie upomniał Deutsche Bank o brak nadzoru nad procedurami AML. Dodajmy, że w 2017 r. bank zapłacił ponad 500 mln EUR kary tytułem zaangażowania jego moskiewskiego oddziału w nielegalne transakcje. Wkrótce takie samo pismo otrzymał Credit Swiss od szwajcarskiego regulatora.

Sprawa pralni w Estonii jest rozwojowa. Amerykański nadzór i department sprawiedliwości oraz regulatorzy europejscy badają, jak mogło dojść do przestępstwa o takiej skali. Sprawdzany jest wątek banków korespondentów, z którymi współpracowała estońska pralnia. Są wśród nich JP Morgan, Bank of America i Deutsche Bank. Sektor bankowy i inwestorzy spodziewają się ostrych kar finansowych. Najprawdopodobniej jeszcze mocniej zostanie dokręcona regulacyjna śruba. Bruksela już zapowiedziała podwojenie wysiłków w walce z praniem pieniędzy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / PwC tropi pralnie pieniędzy