Rada odstrzeliła wiceprezesa PGE

Agnieszka Berger
opublikowano: 07-01-2011, 00:00

Dla Wojciecha Topolnickiego nagła dymisja była jak strzał w tył głowy, bo dotychczas zbierał pochwały.

Wiceszef największej grupy energetycznej odpowiedzialny za jej finanse stracił pracę na urlopie

Dla Wojciecha Topolnickiego nagła dymisja była jak strzał w tył głowy, bo dotychczas zbierał pochwały.

Tomasz Zadroga, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, i Wojciech Topolnicki, do minionej środy jej wiceprezes, tworzyli zgrany tandem. Tak przynajmniej byli postrzegani na rynku. Zawsze razem reprezentowali spółkę, a pozostali członkowie zarządu, półanonimowi, stanowili dla tego gwiazdorskiego duetu zaledwie niewyraźne tło. Tym większym zaskoczeniem była nagła decyzja rady nadzorczej o odwołaniu Topolnickiego ze stanowiska członka zarządu i dyrektora finansowego. Zaskoczony był m.in. główny zainteresowany. To od nas dowiedział się o decyzji rady. Posiedzenie odbyło się, gdy przebywał na krótkim urlopie. Dopiero po rozmowie z nami odebrał "oficjalne" zawiadomienie o swojej dymisji. Przyszło SMS-em.

— Nie wiedziałem o planowanym posiedzeniu rady. Jestem zdziwiony, bo dotychczas zarząd był informowany o wszystkich terminach — mówi Wojciech Topolnicki.

Jak dowiedział się "Puls Biznesu", rada została zwołana tydzień wcześniej, a wniosek o włączenie do porządku obrad uchwały o zmianach w zarządzie pochodził od jej przewodniczącego Marcina Zielińskiego, reprezentującego ministra skarbu.

Nic poważnego

O swojej decyzji rada poinformowała w niezwykle lakonicznym komunikacie, w którym nie ma ani słowa o przyczynach odwołania wiceprezesa. Powodów nie zna również Wojciech Topolnicki.

— Zupełnie się tego nie spodziewałem, a już na pewno nie w takiej formie. Wydaje mi się, że rada miała o mnie dotychczas dobrą opinię. Jeszcze miesiąc temu byłem przez nią chwalony za świetnie zorganizowany największy w Polsce program emisji obligacji i za przeprowadzenie postępowania na usługi audytorskie — mówi były wiceprezes.

Przewodniczący rady zapewnia, że za środową decyzją nie kryje się żadne naruszenie prawa przez odwołanego członka zarządu, który dobre recenzje zbierał również na rynku instytucji finansowych, gdzie postrzegano go jako jednego z najbardziej kompetentnych finansistów zasiadających w zarządach dużych państwowych firm. Dlaczego więc rada podjęła decyzję w tak kontrowersyjnej formie, nie bacząc na zasady ładu korporacyjnego i deklaracje ministra skarbu o stabilności zarządów kontrolowanych przez państwo spółek publicznych?

— To decyzja rady nadzorczej i do niej należy zwracać się z pytaniami. My oczekujemy jedynie, że następnym krokiem będzie rozpisanie konkursu, w ramach którego zostanie wyłoniony następca odwołanego wiceprezesa — mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Zgrzyty w tandemie

Według Marcina Zielińskiego, pod względem merytorycznym Wojciech Topolnicki był oceniany raczej dobrze.

— Pozostaje jednak jeszcze kwestia współpracy w ramach grupy kapitałowej, relacji międzyludzkich, cech charakteru. Opinie na ten temat były różne i rada podjęła taką, a nie inną decyzję — komentuje przewodniczący.

Być może chodziło o zgrzyty w gwiazdorskim tandemie, o których można było usłyszeć już kilka miesięcy temu. Cień na relacje na linii Zadroga-Topolnicki miała rzucić kwestia obsady stanowisk w zarządzie spółki zależnej PGE, odpowiedzialnej za energetykę jądrową. Jak mówiło się nieoficjalnie, początkowo obaj panowie mieli objąć w nim stanowiska. Ostatecznie jednak posadę otrzymał tylko Tomasz Zadroga. Gdy kilka miesięcy temu badaliśmy tę sprawę, od prezesa PGE uzyskaliśmy zapewnienie, że nie wie nic o planach odwołania wiceprezesa, a relacje między członkami zarządu są bardzo dobre.

Nie tak miaŁo byĆ

4 stycznia zarząd PGE dowiedział się, że Polkomtel, murowany faworyt do przejęcia kontrolowanego prze nią Exatela, operatora 20 tys. km sieci światłowodów, nie złożył oferty.

— Zarząd PGE jest w szoku, zastanawia się na razie, jak z tej sprawy wybrnąć — mówi "PB" osoba zbliżona do zarządu energetycznego giganta.

PAP napisał w środę, powołując się na nieoficjalne informacje, że Polkomtel poprosił o więcej czasu na badanie Exatela. Z informacji "PB" wynika jednak, że na akwizycję nie zgodziła się rada nadzorcza operatora sieci Plus. PGE wykluczyło wcześniej z procesu sprzedaży Exatela Netię i GTS. Czy teraz zaprosi ich ponownie, a może przeprowadzi IPO telekomu?

Niewykluczone też, że w ogóle wycofa się ze sprzedaży. Zarząd PGE milczy w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane