Radioterapia w hotelowym zaciszu

Alina Treptow
opublikowano: 2015-01-13 00:00

Zamiast szpitalnego łóżka — pokój w pensjonacie. Tak już się leczy raka na Zachodzie. NFZ przeciera szlak.

Od 1 stycznia polski sektor ochrony zdrowia przechodzi zmiany, głównie w onkologii, choć ich konsekwencje są interesujące nawet w branży turystycznej. W ramach wdrażanego pakietu onkologicznego regulator, chcąc ograniczyć niepotrzebną hospitalizację pacjentów, na początek w radioterapii, postanowił zachęcić placówki medyczne do korzystania z pozaszpitalnych łóżek — hoteli i pensjonatów.

Wikipedia

To w nich będą mieszkać „dojeżdżający” pacjenci (jeśli pozwala na to ich stan zdrowia) pomiędzy zabiegami. Według naszych informacji, część lecznic już kwateruje chorych w pensjonatach, inne są w trakcie wysyłania zapytań ofertowych. Wiadomo, ile może zaoszczędzić Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).

Tylko w radioterapii, dzięki ograniczeniu hospitalizacji, w kasie płatnika zostanie rocznie co najmniej 150-200 mln zł. Prof. Sergiusz Nawrocki z Katedry Onkologii i Radioterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zwraca uwagę, że hospitalizacja jest w Polsce nadużywana. Potwierdzają to statystyki. W radioterapii 37 proc. pacjentów jest hospitalizowanych, czyli 2-3 krotnie więcej niż na Zachodzie. To by potwierdzało tezę, że znaczna część chorych leży na oddziałach ze względów socjalnych, a nie zdrowotnych.

Sprawdzone/ryzykowne

Janusz Mitulski, partner w branżowej firmie doradczej Horwath HTL, uważa, że rozwiązania zachęcające placówki medyczne do korzystania z pozaszpitalnych łóżek są właściwe. Nie będzie to jednak droga usłana różami.

— Szpitale, które najczęściej są własnością władz lokalnych i są finansowane z publicznej puli, mogą obawiać się, iż współpraca z przedsiębiorcami może być źle odebrana przez społeczeństwo. Także operatorzy hotelowi mają wiele pytań i wątpliwości natury biznesowej, gdyż chcą ograniczyć ryzyko. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Choć warto zauważyć, za granicą tego typu rozwiązania się sprawdziły i funkcjonują z sukcesami — mówi Janusz Mitulski.

Część szpitali już korzysta, w niewielkim zakresie, z usług hotelowych — zewnętrznych i wewnętrznych. Zdaniem Roberta Mołdacha, eksperta Pracodawców RP i Instytutu Zdrowia i Demokracji, nowe prawo pozwala zrobić nie jeden, ale „kilka kroków do przodu”, nie tylko w onkologii, lecz całym sektorze.

— Usługi hotelowe można wykorzystać również w innych specjalizacjach. Statystyki potwierdzają, że znacznie więcej zabiegów można wykonywać w trybie jednego dnia [bez noclegu pacjenta w szpitalu— red.] — uważa Robert Mołdach.

Przeciwnicy takiego rozwiązania przekonują, że tego typu pomysły są ryzykowne dla pacjentów. Pytają, kto odpowiada za zdrowie chorych, gdy przebywają w pensjonacie oddalonym 15 km od szpitala.

— Tego typu rozwiązania mają sens, gdy hotel znajduje się obok szpitala. W USA oba budynki są ze sobą połączone — tak aby pacjent, nie wychodząc ze szpitala, mógł przejść do hotelu — porównuje dyrektor dużego instytutu, chcący zachować anonimowość.

Pokój zamiast sali

Zdaniem ekspertów, mimo tych wątpliwości na przyszpitalnych hotelach mogą zyskać zarówno specjalistyczni operatorzy, jak i same szpitale. Robert Mołdach tłumaczy, że w Polsce mamy zbyt dużo łóżek szpitalnych.

— Może warto część oddziałów przekształcić na pokoje z łóżkami hotelowymi. Zarządzaniem częścią hotelową mógłby zająć się szpital lub zewnętrzny operator — proponuje Robert Mołdach.

Marek Wójcik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, informuje, że w tym obszarze część szpitali przetarła już szlaki.

— Chcąc wykorzystać obecną infrastrukturę, „zamieniały” łóżka szpitalne na „niemedyczne”, z których korzystają np. członkowie rodzin pacjentów — informuje Marek Wójcik.