Rajczyk: lista Pęka nie istnieje

opublikowano: 2007-05-31 15:09

'Lista Pęka', a więc lista uprzywilejowanych akcjonariuszy Banku Śląskiego (BSK) nie istnieje - powiedział podczas czwartkowego przesłuchania b. prezes BSK Marian Rajczyk.

Rajczyka przesłuchuje sejmowa komisja śledcza ds. banków, badająca prywatyzację BSK.

Rajczyk, w swoim oświadczeniu stwierdził, że "osławiona lista Pęka nigdy nie została ujawniona, bo w takim rozumieniu nie istnieje". Jego zdaniem, "ktoś niekompetentny" widział listę osób, które kupowały więcej niż 10 akcji. 10 akcji to była minimalna pula akcji, na którą zainteresowani mogli się zapisywać podczas oferty publicznej.

"Jest to dokument stanowiący część rejestru sponsora emisji, tego nikt nie ukrywał, to w każdej chwili jest dostępne" - powiedział Rajczyk.

Przypomniał, że poza NIK także prokuratura analizowała prywatyzację BSK. "Wnioski potwierdzają poprawność działań BSK, natomiast nie potwierdziły żadnego z zarzutów, jakie powszechnie funkcjonowały" - powiedział Rajczyk.

Dodał, że zarząd Giełdy analizował płynność akcji BSK podczas notowań i stwierdził, że była ona taka, jak pozostałych spółek, a więc nie było podstawy do zawieszania notowań.

O wniosku o zawieszenie notowań mówił w pierwszej części czwartkowego przesłuchania b. p.o. ministra finansów Henryk Chmielak. Na zawieszenie notowań nie zgodziła się także Komisja Papierów Wartościowych (KPW).

Resort finansów interweniował, ponieważ potwierdzanie świadectw depozytowych, niezbędne przed składaniem zleceń giełdowych, postępowało wolno, zaś większość potwierdzonych świadectw należała do pracowników banku. W sumie akcje BSK kupiło w ofercie publicznej ponad 820 tys. inwestorów.

Akcje BSK debiutowały w styczniu 1994 r. ceną ponad 13 krotnie wyższą niż cena emisyjna wynosząca równowartość obecnych 50 zł. "Ta cena nie była ceną złą" - mówił Rajczyk, przypominając, że cena wynikająca z wartości księgowej mogła wynosić 25 zł. Dodał przy tym, że cenę w ofercie publicznej minister finansów "ustalił jakby z kapelusza".

"Realnej wartości banku najbardziej odpowiadała cena 250 tys. zł" - powiedział Rajczyk.

Zdaniem Rajczyka kurs akcji BSK w dniu debiutu i później nie był zawyżony. Przypomniał, że trwała giełdowa hossa. Średni wskaźnik cena/ zysk dla spółek giełdowych wynosił 37,8, zaś dla BSK w dniu debiutu wskaźnik ten wynosił 33,5.

Rajczyk zarzucił KPW, że działała wbrew regulacjom ustawowym, nie chcąc ułatwić obsługi drobnych klientów posiadających po 3 akcje BSK.

"Potem KPW maskowała swoją indolencję przez wskazywanie rzekomo winnych, oskarżanie i karanie" - powiedział Rajczyk.(PAP)