Rajdowa szkoła biznesu

opublikowano: 15-01-2021, 15:00

Szybkość rynkowych reakcji szlifował pustynnym piaskiem. Biznesowych odruchów uczył się w błocie. Dziś promuje czystą energię i wieszczy… elektromobilny Dakar.

Przełożenie:
Przełożenie:
Od 1999 r. Albert Gryszczuk bierze udział rajdach terenowych. W 2005 r. wygrał rajd Berlin–Wrocław. W 2007 r. ukończył Rajd Dakar, jadąc autem własnej konstrukcji. Brał także udział w Rajdzie Dakar w latach 2012 i 2014. Dziś twierdzi, że doświadczenie tam zdobyte pomaga mu w biznesie.
Marek Wiśniewski

Kibice rajdów terenowych znają Alberta Gryszczuka jako doskonałego kierowcę rajdowego, tryumfatora wielu imprez cross-country w Polsce i na świecie oraz konstruktora aut rajdowych. Tym, którzy interesują się rynkiem innowacji, to nazwisko bardziej się kojarzy z przedsiębiorcą i innowatorem ze Zgorzelca, mocno zaangażowanym w odnawialne źródła energii i nowoczesne technologie.

To się razem je?

– Oczywiście. Nie chodzi o dziedzinę. Chodzi o wyzwania – twierdzi Albert Gryszczuk.

Pierwsze rajdowe błoto

Nowe rozdanie:
Nowe rozdanie:
Albert Gryszczuk w 2018 r. opracował platformę terenową z elektrycznym napędem. Na jej podstawie został zbudowany elektryczny pojazd bazujący na Land Roverze: Sokół 4×4. Kolejnym krokiem ma być zbudowanie elektryka na Dakar.
materiały prasowe

Motoryzacją interesował się zawsze – jako mechanik samochodowy.

– Na początku XXI w. zacząłem się bawić w przeróbki aut terenowych i próbować nimi sił w pierwszych organizowanych w Polsce rajdach przeprawowych. Tam – razem z błotem – połknąłem bakcyla – wspomina rajdowiec.

Bakcyla kierowcy czy konstruktora?

– Jedno i drugie. Do motosportu podchodzę jak do przygody. Rywalizacja oczywiście jest ważna, ale mnie równie intensywnie pasjonowała techniczna strona rajdowej przygody. Mam wewnętrzną, atawistyczną wręcz potrzebę przekraczania granic. Zbudowanie własnego samochodu i przejechanie nim wymagającego rajdu jest takim przekroczeniem – uważa biznesmen.

W 2005 r. Albert Gryszczuk w aucie własnej konstrukcji zgarnął złoto w bardzo wymagającym rajdzie Berlin–Wrocław. Była satysfakcja?

– Ogromna! Ale był też niedosyt. Pojawił się pomysł spróbowania sił w jeszcze trudniejszym wyścigu: Rajdzie Dakar – mówi Albert Gryszczuk.

Wystartował w Dakarze 2006 r., osiągając – mimo różnych perypetii – metę. Tym samym został pierwszym Polakiem, który ukończył te prestiżowe zawody autem własnej konstrukcji.

– To był Land Rover Tomcat. Startowaliśmy wówczas dwoma bliźniaczymi autami – jednym jechałem ja z Jarosławem Kazberukiem, drugim Robert Górecki z synem Ernestem. Do dziś to moja ulubiona rajdowa konstrukcja – wskazuje Albert Gryszczuk.

Komercjalizacja pasji

Do mety:
Do mety:
Pierwszy Dakar w samochodzie Land Rover Tomcat własnej konstrukcji. Plan zakładał ukończenie rajdu. Został zrealizowany.
materiały prasowe

Szybko się okazało, że ważną częścią rajdowej pasji jest sfera technologiczna.

Zbudował rajdowe Porsche Cayenne, do którego prosto ze skoczni narciarskiej przesiadł się Adam Małysz, by sprawdzić się w nowym dla siebie sporcie.

– Mistubishi Pajero, którym Adam startował w swoim pierwszym Dakarze, też wyjechało z naszego garażu – podkreśla biznesmen.

Dla skoczka:
Dla skoczka:
Rajdowe Porsche Cayenne, do którego wsiadł Adam Małysz, gdy zaczynał swoją przygodę z cross-country, powstało w warsztacie Alberta Gryszczuka. Również tam przygotowano Mitsubishi Pajero, którym nasz skoczek wystartował w swoim pierwszym Dakarze.
materiały prasowe:

W sumie z tego garażu wyjechało 12 rajdowych konstrukcji, a Albert Gryszczuk uczestniczył w ponad 150 imprezach cross-country na świecie.

Jak z odcinków specjalnych pokonywanych spalinowymi potworami trafił do ekobiznesu?

– Uwielbiam wyzwania – komentuje.

Podobnie jak w Dakarze, także w rozwoju nowego biznesu widzi wydmę, którą trzeba pokonać. Najlepiej pojazdem własnej konstrukcji. Zarządza przedsiębiorstwem Innovation AG działającym w branży innowacyjnej. Jego strategia biznesowa opiera się na wdrażaniu pomysłów i projektów wysokiego ryzyka zarówno pod względem biznesowym, jak i technologicznym. Jest inwestorem i aniołem biznesu wspierającym i wdrażający projekty z różnych dziedzin na wczesnym etapie rozwoju. Zainteresowania Alberta Gryszczuka obejmują przede wszystkim technologie przyszłości. Jako specjalista zajmuje się integracją systemów, które pozwalają uzyskać nowe funkcjonalności w wielu dziedzinach: energii odnawialnej, elektromobilności, finansów, oczyszczania powietrza, mechaniki i optyki. Jest pomysłodawcą i założycielem wielu klastrów energii i ich aktywnym członkiem. Jest tez szefem stowarzyszenia koordynującego Zgorzelecki Klaster Rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i Efektywności Energetycznej (Zklaster), gdzie buduje jedną z największych w Polsce farm elektrowni fotowoltaicznych i wiatrowych.

Jako inicjator klastrów energetycznych przedsiębiorca wspiera też działania na rzecz rozwoju lokalnej efektywności energetycznej i powstawania zasobów odnawialnych źródeł energii.

Pustynne sukcesy:
Pustynne sukcesy:
Albert Gryszczuk to jeden z najlepszych polskich kierowców terenowych. Udowadniał to zarówno w imprezach przeprawowych, jak i na marokańskiej pustyni.
materiały prasowe

W 2018 r. opracował samonośną platformę terenową z napędem elektrycznym do jazdy w ekstremalnie trudnych warunkach terenowych. Na jej bazie w hubie innowacji w Zklastrze został skonstruowany Sokół 4×4 – w pełni elektryczny pojazd z napędem na cztery koła. Choć zbudowano go z myślą o komercyjnym zastosowaniu w kopalniach czy parkach narodowych, to przy okazji był platformą testową do konstrukcji auta elektrycznego – za jego kierownicą Albert Gryszczuk chce znowu pokonać Dakar.

– Świat się zmienia. Otwiera się okno na całkiem nowe spojrzenie na motoryzację. To świetna przygoda móc uczestniczyć w otwieraniu tego okna. To jest swego rodzaju odwaga, żeby rzucić wyzwanie technologii i powiedzieć: dobra! Zobaczymy, czy da się przejechać Dakar elektrykiem. W pierwszej wersji to będzie gra hybrydowa, bo trudno znaleźć tyle energii elektrycznej na pustyni. Ale to jest jak z energią w naszych klastrach. Dziś to raczej eksperyment z pogranicza regulacji, biznesu i gospodarki. Chociaż nie mamy jeszcze przepisów, które pozwalają, byśmy byli graczami na rynku energii, to produkowany przez nas prąd i tak jest już w sieci. Podobnie będzie ze sportem motorowym. Teraz to eksperymenty – zapowiada Albert Gryszczuk.

Pierwotny plan zakładał start elektrykiem w Dakarze w 2020 r.

– Pandemia nieco pokrzyżowała nasze plany. Ale prace trwają. Nie odpuszczę Dakaru – zapewnia rajdowiec.

Dodaje, że przełożenie daty „zelektryfikowania” Dakaru polską konstrukcją wykorzystuje do dalszego zbierania doświadczeń z elektrycznym napędem. Jego spółka buduje auta m.in dla KGHM.

– Startujemy również w programie eVAN na polski samochód dostawczy zasilany prądem. W dwa lata od zbudowania Sokoła czujemy się znacznie swobodniej. Sami już budujemy baterie i mamy znacznie więcej doświadczenia. To jak z jazdą rajdówką po wydmach: sprzęt i umiejętności są ważne, lecz doświadczenie ważniejsze – twierdzi Albert Gryszczuk.

Doświadczenie:
Doświadczenie:
Przez prawie dwie dekady rajdowej przygody Albert Gryszczuk uczestniczył w ponad 150 imprezach i skonstruował 12 rajdowych samochodów.
materiały prasowe

Jest pewien, że motosport w przyszłości przesiądzie się do elektryków. Powody są przynajmniej dwa. Pierwszym jest wysoka wydajność napędów elektrycznych. Drugim?

– Mamy problem z klimatem. Motosport jest zabawą, przyjemnością. Pytanie brzmi: czy na pewno nas na nią stać w dotychczasowej formie. Ja jeszcze nie znam odpowiedzi, ale nie widzę powodu, dla którego nie miałbym wybrać auta na prąd, jeśli będzie jeździło tak samo jak spalinowe. Nawet do sportu i nad tym właśnie pracuję. Żeby jeździło tak samo. Pamiętamy, że elektromobilność nie jest dziś technologią, w której wszystko już dokręcono. Wciąż wymaga badań i testowania. Rajdy to świetny poligon – uważa Albert Gryszczuk.

Warsztat U Alberta

Kolejna pasja:
Kolejna pasja:
Albert Gryszczuk jest członkiem żeglarskiej drużyny sportowej R-Six Team, mającej na koncie sukcesy w międzynarodowych zawodach, m.in. Multihull Cup 2016 oraz Antigua Sailing Week 2017 i 2018.
Marek Wiśniewski

Rajdy terenowe ukształtowały sposób, w jaki prowadzi biznes. Podkreśla, że hartują ducha, uczą niezłomności, pomysłowości i wytrwałości w drodze do mety. Przyzwyczajają do współzawodnictwa. Ale nie tylko. Pozwalają też na sprawdzenie współpracowników w ogniu walki.

– Nie bez przyczyny wiele osób, z którymi dziś prowadzę biznes, to moi znajomi z rajdów – podkreśla przedsiębiorca.

Gdzie by dziś był, gdyby nie rajdy?

– Pewnie miałbym dobrze prosperujący warsztat samochodowy przy niemieckiej granicy. Wszak jestem z wykształcenia mechanikiem samochodowym – śmieje się Albert Gryszczuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane