W dramatycznym wyścigu stoczni w Gdyni i Szczecinie z uciekającym czasem najważniejsza nie jest wcale data 31 sierpnia, do której przypisany został polityczny los ministra skarbu Aleksandra Grada (patrz forum poniżej). Dużo ważniejszy może okazać się piątek 21 sierpnia. Otóż dla nadziei na pieniądze z Kataru tak się pechowo składa, że akurat jutro zaczyna się tegoroczny ramadan — czyli muzułmański miesiąc postu, trwający do 19 września. W strefie islamu naprawdę nie jest to czas załatwiania czegokolwiek, a już na pewno ratunkowego inwestowania w stocznie chrześcijańskiej Bolandy (tak się zwiemy po arabsku).
Przywołanie wątku religijno-kulturowego w kontekście biznesowym jest uzasadnione, albowiem wypada przypomnieć, że sprytnym argumentem listu tzw. Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego do Katarczyków — który minister Grad uznał za działanie antypaństwowe — było przypomnienie arabskim bankierom zasad moralności islamu, wykluczających handel rzeczami o niejasnym pochodzeniu. W świetle nauk Koranu transakcja taka mogłaby być ciężkim grzechem.
Nie chciałbym krakać, ale od piątku decyzyjność Qatar Investment Authority — który stał się ostatnią tratwą ratunkową stoczni — może ulec radykalnemu zwolnieniu lub nawet zawieszeniu. A wtedy premierowi Donaldowi Tuskowi i ministrowi Aleksandrowi Gradowi pozostanie już tylko liczyć na inny kanon islamu — mianowicie... bakszysz, czyli muzułmański nakaz dzielenia się przez bogatych z biednymi, ale w tak uprzejmy sposób, by nie urazić ich godności.