Ratowanie węgla i klimatu

Nie ma wątpliwości, że to energetyka będzie ratować sektor górniczy. To jednak nie rozwiąże problemu spadających cen i ostrzejszej polityki klimatycznej

Perspektywy dla sektora górniczego i energetycznego najlepiej widać za oknem. Kiedy słońce oślepia, a temperatura dopieszcza, trudno o optymizm. Tym trudniej, że to już kolejna ciepła zima z rzędu.

Zobacz także

Popyt pod znakiem zapytania

Dla górnictwa nawet ostra zima może nie być wystarczającym ratunkiem. Sektor boryka się z nadpodażą, ma po trzech kwartałach 1,7 mld zł łącznej straty netto, a trzy państwowe spółki (Kompania Węglowa, Katowicki Holding Węglowy i Jastrzębska Spółka Węglowa) mają łączne zadłużenie na 15 mld zł.

Perspektywy wyglądają słabo, a 2016 r. na pewno da w kość. Jan Dziekoński, menedżer w firmie doradczej Roland Berger, radzi przyjrzeć się liczbom. W 2015 r. średnia cena węgla energetycznego w handlu międzynarodowym była na poziomie ok. 60 USD za tonę, a kontrakty na 2016 r. opiewają na 43-45 USD. Podobnie jest z węglem koksowym — ceny spadły z ok. 400 zł za tonę do ok. 300 zł.

— Można się spodziewać, że w 2015 r. dojdzie do zamknięcia kopalni, a z pewnością części, ale niekonieczne będzie to oznaczało zmniejszenie podaży węgla na polskim rynku. Oczekuję raczej zwiększenia produkcji w kopalniach najbardziej efektywnych. Wielkim znakiem zapytania jest jednak krajowy popyt na węgiel. Kolejna już ciepła zima to zły znak — uważa Jan Dziekoński.

Czekamy na strategie

2016 r. pokaże, jak w tym otoczeniu odnajdzie się energetyka. Pewnikiem jest, że państwowe firmy energetyczne, z PGE na czele, będą musiały zaangażować się w ratowanie bankrutującego sektora węglowego. Mają objąć udziały w powstającej Nowej Kompanii Węglowej. Nie ułatwi im to zmierzenia się z wyzwaniami europejskimi i globalnymi, czyli zaostrzającą się polityką klimatyczną, rozwojem odnawialnych źródeł energii oraz energetyki rozproszonej.

— W 2016 r. większość polskich firm energetycznych zrewiduje na pewno swoje strategie. Ma to mniejszy związek z niedawnymi zmianami w zarządach, a większy — z globalnymi trendami i wyzwaniami — przewiduje Jan Dziekoński. Warto te prace obserwować, bo spektakularne rewizje strategii mają już za sobą np. niemieckie koncerny E.ON i RWE (ogłosiły podział grupy) oraz francuski Engie (dawny GDF Suez, który spisał do zera wartość wszystkich elektrowni konwencjonalnych). Aktywa oparte na paliwach kopalnych chce sprzedać też francuski EDF, a nad nową strategią pracuje fiński Fortum. Strategii energetycznej potrzebuje też… rząd. Na zatwierdzenie czeka projekt Polityki energetycznej do 2050 r. — Poza tym trendem na krajowym rynku będzie na pewno rosnący import energii elektrycznej, a także dynamiczna konkurencja w detalicznej sprzedaży energii elektrycznej i gazu ziemnego — dodaje Jan Dziekoński. Dojść do tego mogą zmiany własnościowe w polskiej energetyce. Poza EDF o sprzedaży polskich aktywów myśli ponoć Engie, a Zespołu Elektrowni PAK pozbyłby się też chętnie Zygmunt Solorz-Żak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu