Gorzej nie będzie

W gospodarce AD 2016 gorzej nie będzie, ale też z prognoz, o które poprosiliśmy analityków nie płynie nadmierny optymizm.

Rok 2015 przeszedł już do historii. Szczegółowych statystyk dotyczących kondycji polskiej gospodarki jeszcze nie ma, ale z tego, co już wiadomo, wynika, że są powody do satysfakcji. Gospodarka wciąż kręciła się dobrze, a wszystkie motory wzrostu pracowały równo. Kowalski nie miał węża w kieszeni i dokładał swoje trzy grosze do rozwoju, biznes zarabiał i inwestował, a eksporterzy podbijali coraz to nowe i bardziej egzotyczne rynki.

W kraju wydarzenia nie tylko w polityce, ale też w gospodarce zdominowały wybory prezydenckie i parlamentarne. Uwagę skupiała trwająca blisko rok kampania i festiwal obietnic. Gdy żyliśmy tym jak politycy pomogą frankowiczom, kto zapłaci nowe, a kto wyższe podatki, komu rząd dosypie więcej kasy i kiedy będzie można przejść na emeryturę, oczy całego świata były zwrócone gdzie indziej.

Ubiegły rok rozpoczął się od mocnego akordu — uwolnienia kursu franka szwajcarskiego.

Od stycznia aż do dziś i pewnie jeszcze długo ponad 500 tys. zadłużonych będzie śledziło notowania helweckiej waluty.

Po długim oczekiwaniu ruszyła wreszcie drukarka Europejskiego Banku Centralnego, która co miesiąc daje rynkom 60 mld EUR paliwa i będzie to robiła jeszcze przez najbliższy rok. Spokojny sen zakłócały natomiast ciemne chmury z Dalekiego Wschodu, które zaczęły zasnuwać całą globalną gospodarkę. W Chinach pękła bańka spekulacyjna na giełdzie, władze uwolniły kurs juana, gospodarka zaczęła spowalniać i Państwo Środka stało się zagrożeniem dla światowego wzrostu. W tym czasie byliśmy świadkami wielomiesięcznej epopei pod hasłem wielkie greckie bankructwo, które ostatecznie zakończyło się odłożeniem problemów na bliżej nieokreśloną przyszłość.

W takich okolicznościach sytuację w naszej gospodarce i finansach publicznych trzeba uznać za sukces. Tym bardziej że po siedmiu latach udało nam się wyjść z procedury nadmiernego deficytu, inwestorzy chętnie kupowali nasze obligacje, a zaufanie rynków wciąż wyróżnia nas wśród krajów wschodzących.

Gdy rok temu poprosiliśmy analityków, żeby wybiegli w przyszłość i powiedzieli, co nas czeka w 2015 r., specjalnego optymizmu nie było. Ogólny kierunek przewidywań ekspertów się sprawdził, chociaż nie można było przewidzieć, że RPP zakończy cykl obniżek stóp procentowych mocnym akordem i cięciem kosztu pieniądza o 50 pb. Podobnie nie było nikogo, kto zakładałby, że deflacja zostanie z nami przez cały rok, a złoty zamiast się umacniać, pozostanie pod presją wydarzeń na świecie.

Zgodnie z tradycją znów zebraliśmy prognozy 16 zespołów analitycznych. Tym razem mieli spojrzeć w swoje szklane kule i powiedzieć, co nas czeka w 2016 r. Gorzej nie będzie, ale też z prognoz nie płynie nadmierny optymizm. Ryzyko wciąż pozostaje poza naszymi granicami, a nadziei szukamy w kraju. Tym, co może dać wyższy bieg rozwojowi, będzie skłonność do sięgania do kieszeni przez Kowalskiego. Do tego może go skłonić hojność nowej władzy, dobra sytuacja na rynku pracy i szef, który nie powinien skąpić na podwyżki. Ponadto wciąż jest szansa, że potanieją kredyty i choć ceny mają wyjść nad kreskę, to inflacja jeszcze długo nie będzie straszyła. Także biznes nie powinien narzekać, bo chociaż strumień pieniędzy z Unii nie będzie płynął wartko, to nie powinno brakować zachęt do inwestycji i warunków do eksportu.


Kowalski napędzi wzrost
PIOTR BUJAK
ekonomista PKO BP

Ten rok nie powinien być gorszy dla gospodarki niż poprzedni. Głównym motorem wzrostu będzie konsumpcja, która nieco rozczarowała w 2015 r., jeśli weźmiemy pod uwagę bardzo dobre nastroje konsumenckie i sytuację na rynku pracy. Teraz do wyższej konsumpcji dołoży się jeszcze impuls ze strony budżetu państwa. Także eksport powinien dobrze sobie radzić dzięki słabemu złotemu i poprawie sytuacji gospodarczej w strefie euro. Jego wkład w PKB nie będzie jednak wysoki, bo odbije też import przez ożywienie popytu wewnętrznego. Również rynek pracy i presja na wzrost płac w środowisku wciąż niskiej inflacji będą pozytywnie wpływały na dynamikę PKB.

Ceny pozostaną niskie
ARKADIUSZ KRZEŚNIAK
główny ekonomista Deutsche Banku Polska

2016 będzie rokiem niskiej inflacji, ale już powyżej zera. W styczniu, najpóźniej w lutym powinna zakończyć się deflacja, ale przez cały rok inflacja utrzyma się poniżej dolnej granicy celu inflacyjnego. W grudniu powinna wzrosnąć do 1,0 proc., wzrost ten jednak będzie wynikać głównie z efektu bazy, bo ceny surowców i kurs walutowy nie będą podnosić inflacji. W tym roku brak będzie presji inflacyjnej ze strony energii i paliw, przeciwnie, może wystąpić na rynku krajowym niewielki spadek ich cen — najbardziej widoczny na początku roku. Średnioroczna inflacja będzie znacznie poniżej zakładanych w budżecie 1,7 proc.

 

Koszt pieniądza się nie zmieni
ERNEST PYTLARCZYK
główny ekonomista mBanku

Obniżka stóp procentowych to raczej ryzyko niż realny scenariusz. Zakładamy, że Rada Polityki Pieniężnej może obniżyć koszt pieniądza w tym roku o 25 pb., ale coraz więcej przemawia za tym, że stopy pozostaną niezmienione przynajmniej do końca roku. Po podwyżkach w Stanach Zjednoczonych, rozpoczętych przez Fed, klimat nie sprzyja już cięciom. Gdyby RPP się na to zdecydowała, mogłoby to osłabić złotego i doprowadzić do paniki wśród inwestorów, którzy zaczęliby wychodzić z Polski. Argumentów przemawiających za zmianami w polityce pieniężnej nie widać także po stronie wzrostu PKB czy inflacji.

 

Etatów nie zabraknie
JAROSŁAW JANECKI
główny ekonomista Societe Generale

Stabilny wzrost PKB, większa liczba pracujących oraz rządowe fundusze aktywizujące bezrobotnych będą sprzyjały dalszemu obniżaniu stopy bezrobocia do ok. 9 proc. na koniec 2016 r. Ostatnie badania wskazują, że przeważają pracodawcy, którzy planują w najbliższych miesiącach zwiększenie zatrudnienia, a nie jego redukcję. Najbardziej optymistyczne perspektywy dotyczące zatrudnienia odnoszą się do sektorów produkcji przemysłowej i budownictwa. Prognozy netto są najwyższe od IV kw. 2011 r. Ponadto, planowane na 2016 r. wydatki z Funduszu Pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu nie ulegną znaczącej zmianie, co również powinno sprzyjać sytuacji na rynku pracy.

 

Zaczyna się era pracownika
MARCIN MROWIEC
główny ekonomista Banku Pekao

Wiele czynników każe przypuszczać, że tegoroczny wzrost płac będzie solidny. Już w 2015 r. dynamika wzrostu wynagrodzeń przyspieszyła, mimo że mamy dosyć umiarkowane tempo wzrostu PKB. Coraz mocniej widać także rosnący popyt na pracę, a zapotrzebowanie na pracowników jest bardzo wysokie. W miarę jak rynek będzie coraz bardziej przechylał się w stronę pracownika, pracodawcy będą zmuszeni podnosić pensje — nie tylko dlatego, że zacznie się pojawiać umiarkowana inflacja, ale też w coraz większym stopniu przez niekorzystne zmiany demograficzne. Do 2020 r. po raz pierwszy po II wojnie światowej ubędzie w Polsce ludzi w wieku produkcyjnym, a to znaczy, że zmniejszy się podaż pracy.

 

Eksporterzy dadzą sobie radę
MICHAŁ BUREK
ekonomista Raiffeisen Polbanku

O dobrych perspektywach dla naszego eksportu decydują przede wszystkim dwa czynniki: kurs waluty i ożywienie gospodarcze u naszych głównych partnerów handlowych. Nie oczekujemy w bieżącym roku istotnego umocnienia złotego, a co za tym idzie, kurs pozostanie wciąż korzystny dla eksporterów. Zakładamy też, że gospodarka strefy euro i całej Europy pozostanie na ścieżce wzrostowej, a nawet lekko przyspieszy. Nasi eksporterzy będą też zmobilizowani do poszukiwania nowych rynków zbytu w krajach rozwijających się, gdy Wschód będzie wciąż marginalizowany. Także sytuacja Chin nie jest dla nas bezpośrednim zagrożeniem, bo to nie jest kluczowy kierunek przepływu naszych towarów

 

Trzeba poczekać na unijną kasę
KATARZYNA RZENTARZEWSKA
analityk Erste Group

Tegoroczna dynamika wzrostu inwestycji spowolni. To będzie głównie efekt mniejszego napływu gotówki z funduszy europejskich z nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej. To będzie czynnik ograniczający tempo wzrostu gospodarczego w 2016 r. Prognozujemy, że dynamika wzrostu PKB wyniesie 3,3 proc., ale bilans ryzyka jest zdecydowanie korzystny ze względu na poluzowanie w finansach publicznych i spodziewany wzrost wynagrodzeń, które będą sprzyjały konsumpcji prywatnej. Obecnie zakładamy, że zwiększy się ona o 3,3 proc., ale ostatecznie dynamika wzrostu może okazać się wyższa.

 

Szykuje się wielkie wydawanie
TOMASZ KACZOR
główny ekonomista BGK

Zakładamy, że w czwartym kwartale dynamika wzrostu konsumpcji była bardzo solidna. Wkrótce zaś pojawi się kolejny silny impuls w postaci programu 500 zł na dziecko. Patrząc na aktywność reklamową firm pożyczkowych w ostatnich tygodniach, można zakładać, że część osób zaczęła się już zadłużać akonto świadczenia. Konsumpcji będzie także sprzyjała sytuacja na rynku pracy. Sądzę, że bezrobocie będzie trwale poniżej 10 proc., a ludzie w coraz mniejszym stopniu będą się obawiali utraty pracy. Dodatkowo przyspieszyć powinna dynamika wzrostu wynagrodzeń, co przy korzystnej z punktu widzenia Kowalskiego, wciąż niskiej inflacji, będzie motorem dla konsumpcji.

 

Złoty będzie się wspinać z mozołem
AGNIESZKA DECEWICZ
 ekonomistka BZ WBK

Zakładamy w tym roku łagodne umocnienie złotego wobec euro, ale już dzisiaj spodziewamy się, że będzie ono przebiegało znacznie wolniej, niż oczekiwaliśmy jeszcze na początku ubiegłego roku. Wsparciem dla naszej prognozy jest niewątpliwie to, że będziemy mieli wciąż solidny wzrost PKB i mocne fundamenty gospodarki, a do tego niski deficyt na rachunku obrotów bieżących. Na pewno jednak jest kilka elementów ryzyka dla aprecjacji naszej waluty, np. możliwa obniżka stóp procentowych przez RPP, która mogłaby w krótkim terminie osłabić złotego, ekspansywna polityka fiskalna czy zamieszanie wokół planowanych przez nowy rząd projektów ustaw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BARTEK GODUSŁAWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy