Banki skute lodem

opublikowano: 03-01-2016, 22:00

SEKTOR BANKOWY - PROGNOZY 2016: Klimat wokół sektora dawno nie był tak nieprzyjazny. Może tkwi w tym ukryty zamysł — umocnienie polskiego kapitału kosztem zagranicznego

Tak marnych nastrojów w branży bankowej nie było chyba nawet w grudniu 2008 r., na samym początku kryzysu finansowego, choć wtedy również przyszłość była nieprzewidywalna. Przed siedmiu laty nie wiadomo było, co się wydarzy — teraz wiadomo, że wydarzyć się może wszystko. Wyraźnie widać, że obecna władza pobierała nauki w Budapeszcie, gdzie rząd mocno przećwiczył branżę bankową w ostatnich latach. Wielu przeciwników podatku bankowego podaje dzisiaj przykład Węgier, w których akcja kredytowa była ujemna przez kolejne trzy lata po wprowadzeniu podobnej daniny. Proste zestawienie może jednak wprowadzać w błąd, bo sytuacja sektora bankowego i gospodarki w obydwu krajach była inna. Nauka z Węgier płynie taka, że choć kursy banków zostały zdołowane, rządowi udało się osiągnąć inny cel: wycofanie się z kraju kilku zagranicznych inwestorów, które umożliwiło zwiększenie udziału krajowego kapitału w sektorze bankowym. Rząd PiS wielokrotnie mówił, że udział zagranicznego kapitału w rynku jest za duży. Być może mówienie o banksterach to gra pod publiczkę. Możliwe jednak, że stoi za tym konkretny zamysł. Wystarczy przypomnieć komisję ds. prywatyzacji banków, powołanej podczas poprzednich rządów PiS, mającej rozliczyć odpowiedzialnych za sprzedaż sporej części sektora zagranicznym inwestorom. Dzisiaj na śledztwo jest za późno, rząd mógł jednak uznać, że zamiast rozliczać, lepiej odzyskać. O odkupieniu banków za grosze mówił jeden z posłów PiS, związany ze SKOK- -ami, na wieść o spadku kursów akcji po ogłoszeniu planów podatku bankowego.

"Argument, że ustawa zrujnuje sektor, może nie podziałać, jeśli rząd uzna, że branża bankowa stoi na zgniłym fundamencie, i na zgliszczach zechce zbudować nowe, zdrowe banki"
Zobacz więcej

"Argument, że ustawa zrujnuje sektor, może nie podziałać, jeśli rząd uzna, że branża bankowa stoi na zgniłym fundamencie, i na zgliszczach zechce zbudować nowe, zdrowe banki" Marek Wiśniewski

Zobacz także

Klimat dla sektora bankowego dawno nie był tak nieprzyjazny. Niesprzyjające jest też otoczenie regulacyjne i ekonomiczne. Co prawda sektor już poniósł większość kosztów rozmaitych składek, ale na tym może się nie skończyć. Niewykluczone, że w 2016 r. znowu trzeba będzie zrzucić się na ratowanie kolejnych kas spółdzielczych. To jednak betka wobec broni masowego rażenia, którą może odpalić prezydent. Chodzi o ustawę o przewalutowaniu kredytów frankowych. Dotychczas duży pałac wykazywał się powściągliwością w tej materii, jeśli jednak notowania głowy państwa będą wciąż spadały, Andrzej Duda może zechcieć je podreperować, pomagając frankowiczom. Argument, że ustawa zrujnuje sektor, może nie podziałać, jeśli rząd uzna, że branża bankowa stoi na zgniłym fundamencie, i na zgliszczach zechce zbudować nowe, zdrowe banki. Posłowie PiS związani ze SKOK-ami mówią już o stworzeniu Narodowej Grupy Finansowej. Nawet jeśli ten scenariusz się nie ziści, banki będą w bardzo trudnej sytuacji.

2016 r. będzie stał pod znakiem spadających przychodów, a każda próba ich zwiększenia poprzez podnoszenie opłat będzie wodą na młyn dla wyznawców poglądu, że mamy najdroższe usługi bankowe w Europie, i może wywołać reakcję rządzących. Na cenzurowanym znajdą się przede wszystkim banki z zagranicznym kapitałem, ale niełatwo będzie też PKO BP, wobec którego rząd już sformułował oczekiwania: żadnych podwyżek opłat.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu