Finanse w centrum uwagi

W 2016 r. gospodarka powinna pozostać odporna na zawirowania, ale coraz więcej pytań budzi kondycja publicznej kasy.

Co najbardziej spędza sen z powiek inwestorom i przedsiębiorcom? Niepewność. Tej zaś nie zabraknie w nowym roku. Nie tylko dlatego, że nikt nie jest w stanie zgadnąć, ile razy Fed podniesie stopy procentowe w USA i co dalej będzie się działo w chińskiej gospodarce.

Zobacz także

Sporo znaków zapytania jest także na krajowym podwórku. Zmiana ekipy rządzącej rodzi zawsze więcej pytań niż odpowiedzi, a pierwsze kroki, które stawia rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w gospodarce i finansach publicznych, już wzbudzają nieufność i niepokój o przyszłość. O gospodarkę ekonomiści raczej się nie martwią.

Tempo wzrostu PKB ma wynieść w tym roku 3,5 proc., konsumpcja przyspieszyć, w inwestycjach dynamika będzie nieco niższa, ale głównie przez ich spowolnienie w sektorze publicznym. Stopy procentowe, jeśli spadną, to symbolicznie, a z deflacją pożegnamy się definitywnie. To raczej optymistyczny obraz z szansami, że będzie nawet lepiej niż dziś, podpowiada wyobraźnia.

Jeszcze mocniej w gospodarkę wierzy Ministerstwo Finansów, tym bardziej że rząd planuje dosypać Polakom w tym roku kilkanaście miliardów złotych dodatkowej kasy. To powinno podbić wzrost, ale to, co ucieszy Kowalskiego, niekoniecznie dobrze odbije się na kondycji kasy państwa. Gdy kilka tygodni temu ekonomiści zastanawiali się, jak resort finansów poukłada finanse w tym roku, jak grom z jasnego nieba spadła na wszystkich nowelizacja budżetu z 2015 r.

Kilka sztuczek księgowych, przesunięcie dochodów na rok przyszły i deficyt mógł przejściowo wzrosnąć powyżej 3 proc. Paweł Szałamacha, minister finansów, uspokajał, że to nie problem, bo już w tym roku wrócimy pod kreskę, dziura w finansach będzie płytsza i wyniesie 2,8 proc.

Większość ekonomistów w taki scenariusz nie wierzy i spodziewa się, że znów możemy złamać unijne reguły. Największe ryzyko dostrzegają w kondycji budżetu, który został oparty na zbyt optymistycznych prognozach, szczególnie jeśli chodzi o inflację. Strona wydatkowa jest mocno napięta, a dochody stoją pod znakiem zapytania mimo nowych podatków i aukcji LTE.

Znów możemy znaleźć się na radarze Brukseli. Agencje ratingowe zaś, zamiast myśleć o podwyższeniu ocen kredytowych, coraz częściej mogą sygnalizować, że pozytywne i stabilne perspektywy nie są dane raz na zawsze. Biorąc pod uwagę, że łaska inwestorów na pstrym koniu jeździ, dyscyplina w finansach publicznych będzie w centrum uwagi rynków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu