Nawet tzw. przegrani wcale nie muszą być przegrani. Z takiego założenia wychodzą twórcy projektu prawa restrukturyzacyjnego, przewidującego rozwiązania także dla przedsiębiorstw niewypłacalnych, które opłaca się ratować przed upadkiem. Od przyszłego roku układ sanacyjny ma być receptą na uratowanie firmy znajdującej się w tak poważnych tarapatach, że nawet układ z wierzycielami staje się nierealny. Minister sprawiedliwości (MS) poddał już nową ustawę konsultacjom. Z opinii uzyskanych przez „Puls Biznesu” wynika, że przewidziane w niej postępowanie sanacyjne zapowiada szansę zmniejszenia liczby ogłaszanych w Polsce upadłości likwidacyjnych.
![NA RĘKĘ PAŃSTWU: Nie wszystkie rozwiązania będą wygodne dla właściciela firmy, ale w przyszłej procedurze sanacyjnej mniej chodzi o ratowanie przedsiębiorcy jako takiego, a bardziej o utrzymanie ważnej dla gospodarki wartości w postaci przedsiębiorstwa — uważa Piotr Zimmerman, radca prawny, ekspert BCC. [FOT. ARC] NA RĘKĘ PAŃSTWU: Nie wszystkie rozwiązania będą wygodne dla właściciela firmy, ale w przyszłej procedurze sanacyjnej mniej chodzi o ratowanie przedsiębiorcy jako takiego, a bardziej o utrzymanie ważnej dla gospodarki wartości w postaci przedsiębiorstwa — uważa Piotr Zimmerman, radca prawny, ekspert BCC. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/cd069201-24b5-40f4-95ee-c7bdb28847c4/b39ac83a-4fd6-5514-b3d9-fc4ed1637558_w_830.jpg)
Wyjście z dołka
Działania sanacyjne mają przywrócić zdolność do wykonywania zobowiązań, przy jednoczesnej ochronie dłużnika przed egzekucją. Ostatecznie mają prowadzić do zawarcia układu z wierzycielami.
— Dłużnik będzie miał prawo, nie obowiązek, złożenia wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego. Wymaga to jednak przełamania ogólnej niechęci do prowadzenia restrukturyzacji sądowej — zwraca uwagę Michał Barłowski, starszy doradca kancelarii Wardyński i Wspólnicy, kierujący w niej praktyką prawa upadłościowego i restrukturyzacji.
Jego zdaniem, postępowanie sanacyjne jest rozwiązaniem dla świadomych dłużników. Przedsiębiorca nie będzie działał samodzielnie. Sąd restrukturyzacyjny (gospodarczy) odbierze mu zarząd własny i wyznaczy zarządcę z zewnątrz (doradcę restrukturyzacyjnego), który w ciągu miesiąca lub trzech, w przypadku dużych firm, powinien w porozumieniu z dłużnikiem przedstawić plan restrukturyzacyjny sędziemu-komisarzowi. Przed przyjęciem ostatecznej wersji planu sędzia zasięgnie też opinii wierzycieli, co jest wyjątkiem od innych postępowań przewidzianych w przyszłej ustawie, gdyż w tym przypadku działania uzdrawiające firmę będą podejmowane, w całości lub części, przed zawarciem układu. Arkadiusz Pączka, p.o. dyrektora Departamentu CML Pracodawców RP, uważa, że proponowane rozwiązania wymagają od sędziów ogromnych umiejętności.
— Powodzenie procesu restrukturyzacji zależy od zdolności nadzorczych czy kierowniczych osób sprawujących funkcję sędziego — komisarza, które nabywa się latami. Nawet najlepsze rozwiązania prawne nie zastąpią umiejętności, które mogą posiadać tylko doświadczeni sędziowie, nie tylko w kwestiach orzeczniczych, ale także znajomości ekonomii i realiów gospodarczych — sądzi przedstawiciel Pracodawców RP.
Władza w ręce zarządcy
Zarządca w zasadzie przejmie władztwo nad przedsiębiorstwem. Starszy doradca kancelarii Wardyński i Wspólnicy ma jednak wątpliwości co do tego rozwiązania. Uważa, że kierowanie działaniami sanacyjnymi powinno raczej pozostać w rękach dawnego reprezentanta dłużnika, czyli zarządu.
— Zarząd zna przedsiębiorstwo i otoczenie, często jest też gwarantem doprowadzenia do układu z wierzycielami i jego wykonania — wyjaśnia Michał Barłowski.
Podkreśla, że dopasowanie proceduryrestrukturyzacyjnej do stanu konkretnej firmy będzie wymagać wiele wysiłku. Autorzy projektowanej ustawy tłumaczą swoją propozycję m.in. ochroną wierzycieli, bo korzyści z postępowania sanacyjnego są atrakcyjne dla dłużnika i mógłby on nadużyć tej procedury z ich pokrzywdzeniem. Piotr Zimmerman, radca prawny z kancelarii Zimmerman i Wspólnicy, ekspert Business Centre Club (BCC) ds. prawa upadłościowego i naprawczego, przyznaje, że to nie jest wygodne rozwiązanie dla przedsiębiorcy, ale zaznacza, że w przyszłej procedurze sanacyjnej mniej chodzi o ratowanie przedsiębiorcy jako takiego, bardziej o utrzymanie ważnej dla gospodarki wartości w postaci przedsiębiorstwa. Według resortu sprawiedliwości, odebranie władztwa jest logiczne, bo dotyczy podmiotu, który doprowadził do tak trudnej sytuacji, że jedynym ratunkiem pozostają daleko idące instrumenty naprawy firmy.
Odstąpienie od kontraktów
Postępowanie sanacyjne pozwoli np. zarządcy odstąpić od umów zawartych wcześniej przez dłużnika. Piotr Zimmerman uważa to za szczególnie cenny pomysł.
— Obecnie postępowanie układowe nie zwalnia z podjętych zobowiązań. Trzeba kontynuować nierentowne kontrakty, co pogrąża firmę jeszcze bardziej — podkreśla ekspert BCC. Jak mówi, nawet jedna z kilkunastu umów zawartych przez firmę może z przyczyn losowych przynieść takie straty, że nie pokryją ich, łącznie z karami umownymi, marże uzyskiwane z pozostałych kontraktów. Mimo to nie można od umowy odstąpić i pozostaje tylko upadłość likwidacyjna — albo na własne życzenie przedsiębiorcy, albo na wniosek wierzycieli. Postępowanie sanacyjne jest szansą dla takich dłużników.
Sprzedaż majątku
Inne z rozwiązań dotyczy mienia służącego do prowadzenia przedsiębiorstwa i należącego do dłużnika. Stanie się ono masą sanacyjną, a postępowania egzekucyjne do majątku dłużnika wchodzącego w skład tej masy, wszczęte przed otwarciem postępowania, zostaną zawieszone. O ich umorzeniu nie ma mowy, bo postępowanie sanacyjne nie będzie formą egzekucji generalnej. Zarządca będzie mógł zbyć składniki masy sanacyjnej. To może być konieczne do dalszego prowadzenia firmy, szczególnie gdy restrukturyzacja polega na ograniczaniu nierentownych przedsięwzięć. Sprzedaż zbędnego wówczas majątku umożliwi uzyskanie pewnej płynności finansowej, ograniczy też koszty jego utrzymania.
Redukcje zatrudnienia
Jak największemu zaspokojeniu wierzycieli ma też służyć ograniczenie praw i obowiązków pracowniczych, takie jak w przypadkuogłoszenia upadłości. Możliwe będzie zwolnienie osób podlegających z reguły ochronie przed rozwiązaniem umowy o pracę, nie będą ponadto stosowane uprawnienia przewidziane w przepisach o tzw. zwolnieniach grupowych. Celem takich działań jest uratowanie przedsiębiorstwa, choćby w ograniczonym zakresie.
— Lepiej dopuścić do zwolnienia 50 osób, żeby uratować 250 pozostałych miejsc pracy, niż zlikwidować 300 — mówi Piotr Zimmerman.
Tym bardziej — w jego ocenie — jest konieczny ścisły nadzór nad działaniami sanacyjnymi, aby pracodawca nie wykorzystał ich do pozbycia się w firmie niewygodnych pracowników. Zasady redukcji zatrudnienia mają być określone w planie restrukturyzacji, ale sędzia-komisarz będzie mógł ograniczyć jej skalę czy zakazać zarządcy zwolnienie niektórych osób. Michał Barłowski ma jednak wątpliwości co do ingerencji sędziego w ten plan w celu ochrony interesów osób trzecich, w tym pracowników.
— Polityka państwa w zakresie ochrony pracowników w zasadzie nie powinna być prowadzona za pośrednictwem władzy sądowniczej — uważa starszy doradca kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Po roku działań sanacyjnych, jak się zakłada, firma powinna stanąć na nogi, rokując osiąganie zysków na pokrycie spłat należnych wierzycielom.
— Trudno dziś ocenić, czy proponowane rozwiązania przyniosą zakładany efekt, bo postępowanie sanacyjne jest przeznaczone dla najtrudniejszych przypadków — mówi Arkadiusz Pączka. Jego zdaniem, kluczowa jest zmiana podejścia sądów, zrozumienia zmian w przedsiębiorstwie i ich celu. Ma nadzieję, że przyjęty termin 12 miesięcy zobowiąże do efektywnych działań służących zrestrukturyzowaniu przedsiębiorcy.
Liczy się nie tylko czas
Piotr Zimmerman wierzy, że będzie temu sprzyjać system wynagradzania zarządców, których rolę mają pełnić m.in. dzisiejsi syndycy.
— Kryteria wynagradzania będą miały czysto rynkowy charakter. Ważna będzie wielkość przedsiębiorstwa, jego majątek i efekt działań sanacyjnych. Zarządcy muszą wiedzieć, że nie mogą liczyć na korzyści, jeśli nie potrafią naprawić sytuacji w firmie. System wynagrodzeń ma działać motywująco — podkreśla ekspert BCC.
Według niego, sukces ustawy zależy w dużym stopniu od tego, jak szybko wykształci się w kraju odpowiednia kadra doradców restrukturyzacyjnych. Obecni syndycy, praktykujący od lat głównie procedury likwidacyjne, muszą nauczyć się uzdrawiania przedsiębiorstw.
Plan restrukturyzacyjny powinien zawierać m.in. następujące informacje: opis stanu przedsiębiorstwa i analizę przyczyn trudnej sytuacji ekonomiczne, prezentację przyszłej strategii prowadzenia firmy i informacje na temat poziomu i rodzaju ryzyka, opis różnych planowanych środków restrukturyzacyjnych i ich kosztów, harmonogram działań i ostateczny termin wdrożenia całego planu, opis zdolności produkcyjnych, ich wykorzystania i ich redukcji, opis metod i źródeł finansowania, w tym wykorzystania dostępnego kapitału, sprzedaży aktywów, finansowych zobowiązań udziałowców, także np. banków, wielkości potrzebnej pomocy publicznej, projektowane zyski i straty na kolejne trzy lata, według co najmniej dwóch scenariuszy.
Projekt przyszłej ustawy przewiduje cztery rodzaje postępowań restrukturyzacyjnych:
- zatwierdzenie układu,
- przyspieszone układowe,
- układowe,
- sanacyjne.