Towarzystwa mają problem z bezlimitową asekuracją ubezpieczeń komunikacyjnych. Czy spełnią wymogi ustawy?
Ustawa o ubezpieczeniach komunikacyjnych, która wejdzie w życie 1 maja 2004 r., zmienia limity odpowiedzialności ubezpieczycieli w OC komunikacyjnym. Obecnie limit wynosi 600 tys. EUR. Nowe prawo zakłada, że za szkody majątkowe limit odpowiedzialności z tytułu OC komunikacyjnego wyniesie 200 tys. EUR, a za szkody osobowe — 350 tys. EUR na osobę. I tu właśnie zaczynają się schody. Zdaniem towarzystw, odpowiedzialność staje się bowiem nieograniczona, bo osób poszkodowanych może być dużo. Ryzyko szybuje więc w górę.
Aby się przed tym zabezpieczyć, TU potrzebują zabezpieczenia firm reasekuracyjnych.
— Ubezpieczyciel może przyjmować ryzyko tylko do wysokości środków własnych i 25 proc. rezerw techniczno-ubezpieczeniowych — mówi Zygmunt Kostkiewicz, z towarzystw Generali.
Nie ma górnego ograniczenia odpowiedzialności w OC komunikacyjnym, więc brak limitów powinien — zdaniem ubezpieczycieli — dotyczyć także reasekuratorów. Ci nie chcą jednak tego gwarantować, bo nie ma np. wyłączenia klauzuli terroryzmu.
Dotyczy to także ubezpieczeń OC zawieranych obecnie, bo będą one obowiązywać w maju 2004 r.
— Dotychczas z nieograniczonymi limitami u reasekuratorów mieliśmy do czynienia tylko w ubezpieczeniach Zielonej Karty. Teraz problem dotyka krajowych ubezpieczeń — mówi Mariusz Sarnowski, prezes Link4.
Marek Czerski, szef Swiss Re Advisors Polska, spółki największego reasekuratora na świecie, przyznaje, że praktyka nielimitowanych pokryć nigdy nie dotyczyła ubezpieczeń krajowych.
— Swiss Re nie widzi problemu, żeby gwarantować limit na ubezpieczenie w kwocie 10-15 mln EUR. Dokładna kwota zależy od firmy ubezpieczającej pojazd — mówi Marek Czerski.
Wysokie wypłaty z OC komunikacyjnego zdarzają się bardzo rzadko. Zagrożenie jednak istnieje.
— Rozmowy z reasekuratorami trwają. Sygnały mówią o limitach kilkadziesiąt milionów złotych. To by wystarczyło, problem ma jednak nadzór — twierdzi Mariusz Sarnowski.
Urząd nadzoru stoi bowiem na straży wypłacalności ubezpieczycieli. Muszą być więc zachowane proporcje reasekuracji do zasobów finansowych ubezpieczycieli.
— Liczba osób poszkodowanych zawsze jest zamknięta. Materialne szkody też bywają duże, a u nas limit to zaledwie 200 tys. EUR — twierdzi Mariusz Wichtowski, szef Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych.