Recesja chwilowo została odwołana

Adrian Boczkowski
12-03-2008, 00:00

Zapowiedź wpompowania w rynki finansowe 200 mld USD oraz mniejszy, niż się spodziewano, deficyt handlowy USA wywołały falę megaoptymizmu.

Obłęd — tak analitycy mówią o wczorajszej reakcji

inwestorów na wieści ze Stanów Zjednoczonych

Zapowiedź wpompowania w rynki finansowe 200 mld USD oraz mniejszy, niż się spodziewano, deficyt handlowy USA wywołały falę megaoptymizmu.

Wczoraj o wpół do drugiej po południu kurs dolara oraz kursy większości europejskich spółek wystrzeliły gwałtownie w górę.

— Do opisania tej sytuacji pasuje słowo obłęd — komentuje Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers DM.

Co sprawiło, że giełdowi gracze w ciągu kilku chwil wywindowali główne indeksy o kilka procent, a amerykańska waluta zaczęła gwałtownie zyskiwać na wartości? Głównym impulsem dla byków było ogłoszenie przez Fed, że wraz z bankiem centralnym Szwajcarii i Kanady, przeznaczy 200 mld USD na poprawienie płynności na rynkach finansowych. W tym celu rozszerzy program pożyczek pod zastaw papierów wartościowych na inne niż banki instytucje z branży finansowej. To ważny krok, ponieważ coraz więcej banków żąda od funduszy typu private equity czy hedgingowych zwiększonej stopy zabezpieczenia zaciągniętych przez nie kredytów. A fundusze te stosują z reguły wysokie lewarowanie, zatem musiałyby stosunkowo szybko sprzedać część swoich aktywów. To mogłoby nakręcić spiralę obniżania wartości posiadanych przez fundusze papierów i ponownych wezwań do uzupełniania gotówkowych zabezpieczeń kredytów.

Poza tym lepszy od prognoz okazał się deficyt handlowy USA. Wzrósł on w styczniu jedynie o 0,6 proc., do 58,2 mld USD, podczas gdy analitycy spodziewali się 59,5 mld dolarów. Wartość eksportu zwiększyła się przy tym mocniej niż wartość importu. Dodatkowo również pozytywnie zasko-czyła rynek informacja o wartości indeksu optymizmu w gospodarce USA. Wprawdzie zmniejszył się w tym miesiącu o 2 pkt, do 42,5 pkt, jednak eksperci spodziewali się dwa razy mocniejszego spadku.

To była iskra

— Uważam, że inwestorzy szukali już jakiś czas pretekstu, by ruszyć do góry, a wczoraj po prostu go znaleźli. I nie chodzi tu o odreagowanie ostatnich spadków, tylko o budowanie nowej fali hossy — komentuje Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku.

Podkreśla, że rynek jest już wyprzedany, a światowa gospodarka daleka od recesji.

— Spowolnienie w USA nie jest przy tym istotne — mówi.

Argumentuje, że giełdy dyskontują przyszłość i dlatego indeksy zaczynają spadać przed pojawieniem się problemów w gospodarce.

— Kiedy dwie trzecie okresu ostatnich recesji w Stanach mijało, zaczynały się wzrosty. To właśnie ich początek mogliśmy obserwować wczoraj — uważa główny ekonomista Noble Banku.

Podobnie myśli Marcin Kiepas z XTB.

— To jednak szokujące, jak zmieniły się wczoraj nastroje na rynku — mówi analityk.

Jeszcze w południe nie rokowano dobrej przyszłości gospodarce USA, jedynie wskaźniki techniczne wskazywały na możliwe odbicie się kursu dolara.

Kubeł zimnej wody

Czy informacje zza oceanu były jednak wystarczające, by inwestorów ogarnął optymizm?

— Nie ma to najmniejszego znaczenia. Rynkiem rządzą emocje i to od nich wszystko zależy — odpowiada analityk firmy foreksowej.

— Wystrzały jako reakcje na pozytywne komunikaty Fedu są regułą i w ostatnich miesiącach było ich kilka. Nie trwały jednak dłużej niż jeden-dwa dni — zauważa Marcin Palenik, analityk Millennium DM.

Dodaje, że dane dotyczące gospodarki USA z ostatnich 2-3 miesięcy świadczyły o tym, że wchodzi ona przynajmniej w okres bardzo silnego spowolnienia.

— Dlatego nie przywiązywałbym dużej wagi do wczorajszych optymistycznych, ale jednak pojedynczych, informacji — mówi Marcin Palenik.

ZDANIEM analityków...

Wojciech Szymon Kowalski

analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski

Należy cieszyć się ze wzrostów, a nie sądzę, by za nimi stały tylko działania Fedu. Dużą wagę przypisywałbym odreagowaniu wcześniejszych dość mocnych spadków. Natomiast wczorajsze posunięcie Fedu wpisuje się tylko w dotychczasową politykę tej instytucji. Nie jestem zwolennikiem takich działań. Z doświadczenia wiem, że wpompowywanie pieniędzy w rynek często kończy się wyrzuceniem ich w błoto i — co gorsza — może tylko przedłużać stan, w jakim znalazła się amerykańska gospodarka. Dlatego życzyłbym sobie, aby nasza giełda była bardziej autonomiczna w swoich reakcjach i bardziej reagowała na koniunkturę w Europie niż w USA.

Maciej Bobrowski

analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego

Decyzja Fedu o wpompowaniu w rynek pokaźnej sumy to środek zaradczy o działaniu krótkookresowym. Jednak w dłuższym terminie nie będzie on działał. Obecne wzrosty odbieram jako odbicie techniczne. I choć giełdy zdyskontowały już większość negatywnych informacji, jakie mogą trafić na rynek, to nadal spodziewam się nerwowych ruchów inwestorów. Nerwowo może być przynajmniej do końca pierwszej połowy roku.

Mirosław Saj

analityk DnB Nord

Wczorajsza decyzja Fedu o wpompowaniu na rynki finansowe 200 mld USD może okazać się impulsem jedynie do chwilowych zrywów. Może być podobnie, jak bywało ostatnio z cięciem stóp procentowych przez Fed, kiedy rynki akcji rosły, ale tylko na krótko. Teraz część inwestorów obserwowane zwyżki może wykorzystać do zamykania pozycji.

Decyzję Fedu traktuję jako kolejny akt rozpaczy. Świadczy ona tylko o tym, że nie jest dobrze, a kryzys w USA jest dużo poważniejszy. Trudno będzie go rozwiązać w 2-3 miesiące. Sytuacja powinna bardziej wyjaśnić się dopiero w przyszłym roku.

...i zarządzających

Grzegorz Latała

wicedyrektor ds. inwestycyjnych CU IM

Decyzja Fedu nie uzdrowi gospodarki USA i nadal prawdopodobna jest lekka recesja. Poprawi jednak sytuację na rynkach. Inwestorzy pogodzili się bowiem z recesją. Atmosferę psuły obawy o bankructwa instytucji finansowych. Decyzje banków centralnych dały oddech rynkowi. Gdyby się udało rozładować napięcie na dłużej, na giełdy mogą powrócić wzrosty. Ostatnio pojawiła się plotka, że Fed obetnie stopy przed posiedzeniem. Tak się nie stało i przedwczoraj widać było rozczarowanie. Dane potwierdzające, że rynki mają problem z płynnością, wymusiły na bankach działanie. Zamiast ciąć stopy, zastosowały jednak lepszy sposób zwiększenia płynności.

Cezary Iwański

wiceprezes Pioneer Pekao IM

Rynkom brakuje płynności i decyzja Fedu to krok w dobrym kierunku. To bardzo dobra wiadomość dla inwestorów i na pewno pozytywny sygnał. Na ogłoszenie, że to koniec kłopotów, jest jednak za wcześnie. Wciąż pozostaje niepewność co do sytuacji banków. Trzeba poczekać na wyniki pierwszego i drugiego kwartału, które pokażą skalę problemów. Potrzeba jeszcze 3-6 miesięcy, by zniknęła nerwowość na rynku, ale wczorajsze wydarzenia to dobry sygnał i jeśli pojawi się kilka następnych, to trend wzrostowy może powrócić.

Leszek Auda

dyrektor inwestycyjny ING IM

To, czy dobre nastroje utrzymają się dłużej, zależy od kolejnych danych. Złe zniwelują optymizm, który się pojawił. Jeśli wskaźniki publikowane w kolejnych tygodniach okazałyby się dobre, można by się spodziewać, że optymizm zagości na dłużej. W obecnej sytuacji ważniejsze niż bardzo dobre dane jest to, by nie pojawiały się negatywne zaskoczenia. Wielu inwestorów przygotowało się na czarny scenariusz: recesję w USA i poważne kłopoty instytucji finansowych. Wystarczy więc, że on się nie potwierdzi, to już będzie to bardzo dobra wiadomość. Dane i wskaźniki nie muszą być teraz bardzo dobre, wystarczy, że są lepsze od prognoz, a to już wywołuje pozytywny oddźwięk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Recesja chwilowo została odwołana