Recesja już kąsa zachód Europy

Jacek Kowalczyk
07-10-2008, 00:00

Strefa euro idzie śladem Ameryki — system finansowy kuleje, na czym ucierpią zwykłe firmy. W naszym kraju nadal można spać spokojnie.

Europejskie banki w opałach. Ekonomiści wieszczą załamanie gospodarcze. Ale nie w Polsce

Strefa euro idzie śladem Ameryki — system finansowy kuleje, na czym ucierpią zwykłe firmy. W naszym kraju nadal można spać spokojnie.

Kryzys finansowy przemierzył ocean i rozlał się po strefie euro. Kolejni finansowi giganci Europy zmagają się z problemami finansowymi. Włoski Unicredit szuka pieniędzy, sprzedając akcje firmy ubezpieczeniowej Generali, belgijsko-holenderski Fortis ma zostać przejęty za 14,5 mld EUR przez francuski bank BNP Paribas. W weekend na jaw wyszły też kłopoty niemieckiego banku Hypo Real Estate, wcześniej problemy finansowe ujawniła belgijska Dexia. Europejscy bankowcy mówią już o kryzysie równym temu w Stanach Zjednoczonych.

— Zrobiliśmy kilka pomyłek w ocenie sytuacji na rynkach finansowych. Nie docenialiśmy powagi globalnego kryzysu kredytowego — przyznał Alessandro Profumo, prezes Unicredit.

Z banku do firmy

Na pomoc bankom ruszyli europejscy politycy. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, zapowiedziała wsparcie dla Hypo Real Estate w wysokości 50 mld EUR oraz — podobnie jak tydzień wcześniej rząd Irlandii — zapewniła gwarancję dla całości depozytów bankowych. Mimo sprzeciwu władz Wielkiej Brytanii, obawiających się uprzywilejowanej pozycji niemieckich i irlandzkich banków, Komisja Europejska wyraziła aprobatę dla decyzji Berlina. Wcześniej pomoc dla Fortisa i Dexii zapowiedziały rządy Beneluksu. Deklaracje polityków nie uspokoiły jednak inwestorów — na europejskich giełdach powiało wręcz paniką. Strach zapanował też na innych rynkach. Cena euro spadła do najniższych poziomów od ponad roku, wczoraj kosztowało mniej niż 1,35 USD. Zanurkowała też cena ropy — w poniedziałek rano za baryłkę płacono zaledwie 89 USD.

Ekonomiści ostrzegają, że problemy na rynkach finansowych wkrótce przełożą się na realną gospodarkę.

— Dzisiaj wyraźnie już widać, że kryzys dotarł do Europy i niedługo przestanie dotyczyć tylko sektora bankowego. Banki mają problemy z płynnością, brakuje im kapitału, dlatego coraz mniej chętnie go pożyczają. Dla firm oznacza to, że trudniej będzie im zdobyć finansowanie. A to wciągu kilku miesięcy znajdzie odzwierciedlenie w wynikach gospodarki — twierdzi Holger Schmieding, główny ekonomista europejskiego oddziału Bank of America.

Zwijają się

Dla strefy euro, której gospodarka w ostatnich kwartałach niemal stała w miejscu, oznacza to jedno — recesję. Choć delikatną.

— W II kwartale 2008 r. PKB Eurolandu spadł o 0,2 proc. Trzeci kwartał będzie jeszcze gorszy, spodziewam się spadku o 0,3 proc. Kolejne kwartały też będą bliskie stagnacji, średnie tempo wzrostu gospodarczego w 2009 r. wyniesie 0,5 proc. Problemy banków dotykać będą firm jeszcze długo — prognozuje Michael Saunders, główny ekonomista Citigroup w Europie.

Recesję w strefie euro obwieścili też analitycy Credit Suisse. Według nich, PKB będzie spadać aż do połowy przyszłego roku, co — na szczęście — spowoduje też gwałtowny spadek inflacji.

— O problemach Eurolandu mogą świadczyć ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego. Problem rosnących cen nie jest już tak istotny, jak jeszcze kilka tygodni temu. Władze monetarne bardziej zainteresowane są obecnie wzrostem gospodarczym — mówi Holger Schmieding.

Wsi spokojna

Kryzys finansowy jeszcze się w Polsce nie pojawił, ale doszedł już do naszej zachodniej granicy. Ekonomiści jednak uspokajają.

— Pewne branże, np. motoryzacyjna, są ściśle powiązane z koniunkturą w strefie euro, dlatego czekają je trudne czasy. Dla całej gospodarki nie będzie to jednak oznaczać ostrego spadku eksportu i załamania gospodarczego. W pesymistycznym scenariuszu w 2010 r. dynamika PKB spadnie do poziomu 3 proc. — mówi Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Dlatego — według ekspertów — żadna recesja nam nie grozi.

— Gospodarka nadal ma przed sobą okres wzrostu, choć już nie tak szybkiego, jak w ostatnich trzech latach — twierdzi Piotr Bujak, analityk BZ WBK.

Po ostatnich doniesieniach ekonomiści obniżają jednak swoje prognozy.

— Sytuacja jest poważna, strefa euro ma się gorzej, niż sądzono. Przez to firmy będą mniej inwestować i trudniej będzie im zdobyć finansowanie. Dlatego w 2009 r. gospodarka wzrośnie o 4 proc. Wcześniej zakładaliśmy 4,5 proc. — mówi Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

Kryzysowy poniedziałek

UniCredit sprzeda Generali

Podczas wczorajszej sesji na giełdzie w Mediolanie wstrzymano przed południem handel akcjami banku Unicredit, właściciela Pekao. Przed wstrzymaniem obrotu kurs pikował o 16 proc., do 2,59 EUR, czyli blisko 11-letniego minimum z 30 września, gdy za akcję płacono 2,55 EUR.

Wczorajsza przecena to skutek wypowiedzi Alessandro Profumo, prezesa banku, że w tym roku zyski będą znacznie mniejsze niż prognozowano oraz niezbędne będzie podniesienie kapitału o 6,6 mld EUR.

Unicredit chce to osiągnąć dzięki sprzedaży części aktywów, m.in. 3,5 proc. ubezpieczyciela Assicurazioni Generali.

Ratowanie Hypo może być droższe

Notowania niemieckiego banku Hypo Real Estate Holding zniżkowały na giełdzie we Frankfurcie nawet o 54 proc. To efekt obaw, że rządowy plan ratunkowy wart 50 mld EUR nie wystarczy, aby uratować bank. Zdaniem Roberta Halvera z Baader Bank, pakiet ratunkowy to za mało i odkłada problem na później. Peer Steinbrueck, minister finansów Niemiec, zaapelował do zarządu Hypo Real, aby podał się do dymisji.

— Byłoby niewyobrażalne, aby menedżerowie pozostali na stanowiskach — komentuje minister.

Źródłem kłopotów banku jest zarejestrowana w Irlandii spółka-córka Depfa, dotknięta skutkami kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Od początku roku akcje Hypo Real staniały o 87 proc.

50

mld EUR

Tyle wart jest plan ratunkowy dla niemieckiego Hypo Real Estate.

BNP Paribas przejmie aktywa Fortisu

Największy francuski bank przejmie kontrolę nad aktywami przeżywającego problemy banku Fortis w Belgii i Luksemburgu. Transakcję wyceniono na 14,5 mld EUR. BNP Paribas zapłaci 9 mld EUR w akcjach, a resztę gotówką. Po transakcji rząd Belgii będzie miał 11,6 proc. udziałów w BNP Paribas, a Luksemburga — 1,1 proc.

Rosyjskie giełdy nurkują

Sesja W Rosji przyniosła gwałtowny spadek cen akcji. Do końca dnia indeks RTS zniżkował o 19,1 proc., do 866,39 pkt. Wskaźnik MICEX pikował — o 18,7 proc. Notowania były zawieszane aż trzy razy. To skutek sytuacji na zagranicznych giełdach, spadków cen ropy naftowej oraz braku płynności na rosyjskim rynku.

Ropa najtańsza od lutego

Ceny ropy naftowej w Nowym Jorku spadły wczoraj do najniższego poziomu od lutego — poniżej 90 USD za baryłkę. To efekt obaw, że w konsekwencji globalnego kryzysu zmniejszy się popyt.

Kurs amerykańskiej ropy US Crude Light zniżkował do 88,89 USD za baryłkę, czyli o 4,99 USD poniżej poziomu z piątku.

— Jeśli sytuacja na rynkach finansowych nie poprawi się, cena może spaść do 85 USD — ocenia Christopher Bellew, broker w Bache Commodities.

Za ropę Brent z Morza Północnego na giełdzie w Londynie trzeba było zapłacić jeszcze mniej — 86,26 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Recesja już kąsa zachód Europy