Katarzyna Brzezińska, dyrektor działu rynku wtórnego Agencji Nieruchomości Emmerson, podkreśla, że wtórny rynek nieruchomości staje się coraz bardziej konkurencyjny. Klientów przyciągają niższe niż na rynku pierwotnym ceny i atrakcyjne lokalizacje.
„Puls Biznesu”: Jak ocenia pani wtórny rynek mieszkań? Jak kształtuje się popyt na lokale z drugiej ręki?
Katarzyna Brzezińska: Tendencje z końca 2002 r. się utrwalają. Mieszkania z rynku wtórnego nadal stanowią dużą konkurencję dla relatywnie drogich, nowych ofert. Nie bez znaczenia pozostaje to, że lokale z drugiej ręki są wykończone, a często sprzedający pozostawiają w nich niektóre elementy wyposażenia. Przy zakupie nowego lokum, koszt wykończenia i wyposażenia dodatkowo obciąża kieszeń nabywcy. Ciekawym zjawiskiem jest też to, że coraz częściej mamy do czynienia z ofertami sprzedaży mieszkań, które pierwotnie były przeznaczane pod wynajem. Spadek zainteresowania i obniżenie dochodów z najmu skłaniają właścicieli do sprzedaży.
Jakie lokale sprzedają się najlepiej?
— Recesja w gospodarce przyczyniła się do ożywienia w segmencie mieszkań najtańszych, których cena wraz z kosztami zakupu nie przekracza 150 tys. zł, a więc lokali jedno- i dwupokojowych do 50 mkw. Trudniej sprzedaje się duże mieszkania powyżej 100 mkw., zlokalizowane w apartamentowcach z lat 90. Charakteryzują się one wysokimi kosztami zakupu, wykończenia i wyposażenia. Należy pamiętać, że mimo atrakcyjnych lokalizacji, standard tych budynków, określany wprawdzie jako dobry, niestety już odstaje od jakości rozwiązań instalacyjnych czy wystroju powierzchni wspólnych, które upowszechniły się w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat.
Mimo licznych negatywnych opinii, nadal dobrze się sprzedają mieszkania w budynkach z wielkiej płyty np. na warszawskich osiedlach Ursynów i Bemowo. Braki w standardzie technicznym rekompensuje tam niska cena zakupu przy dobrych warunkach komunikacyjnych.
Na rynku domów, coraz częściej pojawiają się natomiast oferty atrakcyjnych obiektów, w dobrych lokalizacjach, zrealizowanych w okresie gospodarczego ożywienia końca lat 90. Są to zwykle domy zbudowane z dobrych materiałów, które okazały się jednak zbyt drogie w codziennej eksploatacji lub po prostu za duże. Zakup takiego domu np. w gminie Wawer, w okolicach Piaseczna czy Izabelina zwykle oznaczał wydatek na poziomie 200-250 tys. USD (około 800 tys. — 1 mln zł). Dzisiaj taki dom można kupić za 120-150 tys. USD (480-600 tys. zł).
Z jakimi trudnościami borykają się uczestnicy wtórnego rynku mieszkań?
— Sytuacja na tym rynku stanowi odzwierciedlenie problemów całej branży nieruchomości. Podaż pieniądza jest umiarkowana. Ze względu na rosnące ryzyko złych kredytów, spada akcja kredytowa banków. Wprawdzie oprocentowania maleją, rosną jednak wymagania co do wysokości dochodów kredytobiorcy i liczby koniecznych zabezpieczeń. Ponadto, mimo licznych apeli środowiska nieruchomościowego i prawniczego, nadal nie zmniejszają się kolejki po wpisy w księgach wieczystych.
Podsumowując, uważam, że ceny odzwierciedlają obecnie realną wartość nieruchomości i dlatego warto się pospieszyć z podjęciem decyzji o zakupie, póki jest w czym wybierać.