Recman zarzuca sieci na internet

SACH
opublikowano: 07-06-2013, 00:00

Suwalski producent odzieży męskiej wychodzi ze sprzedażą także poza salony. Zapowiada też krótkie, ale częstsze kolekcje.

Historia firmy sięga 1986 r., kiedy powstał jednoosobowy zakład krawiectwa lekkiego. Już po czterech latach w Recmanie pracowały 24 osoby, a dziś spółka zatrudnia prawie 200 pracowników. Na terenach Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSSE) produkuje rocznie kilkadziesiąt tysięcy garniturów. Do tej pory były one dostępne tylko w sklepach i salonach, teraz postanowił otworzyć nowy kanał dystrybucji. Kilka dni temu uruchomił e-sklep.

— Rynek odzieżowy nie jest łatwy do zdobycia. Na przestrzeni lat zdążyły się na nim wykształcić nie tylko miliony różnych marek, ale także mnóstwo różnych nawyków konsumenckich. Teraz internet wśród kanałów dystrybucji rozwija się najszybciej, dlatego firmy odzieżowe nie mogą zapomnieć o tym rodzaju sprzedaży. Kryzys przetrwają firmy zbudowane na solidnych podstawach, stabilne, które także potrafią szybko reagować na potrzeby docelowegoklienta. Dlatego będziemy stawiali na krótkie, ale częstsze kolekcje — mówi Roman Tulwin, właściciel firmy.

Na potrzeby e-sklepu marki Recman powstało profesjonalne studio fotograficzne i samodzielny magazyn blisko Warszawy. Główny zakład produkcyjny pozostanie w Suwałkach, bo szefostwo uważa działalność na terenie specjalnej strefy ekonomicznej za korzystną dla firmy.

— Atrakcyjne warunki finansowe pozwoliły nam zainwestować w nowoczesny zakład produkcyjny, a to dało wysoką jakość produktów i pozwoliło zdobyć znaczną część rynku — mówi Roman Tulwin. Zakład produkcyjny w Suwałkach ma powierzchnię ponad 2 tys. mkw. Recman jest jedną z ponad 70 firm działających w ramach SSSE. — Strefa ekonomiczna oferuje dla przedsiębiorców preferencyjne warunki, które wyzwalają nowe formy aktywności. Internet w wielu branżach jest skutecznym narzędziem, ale żeby sprzedawać za jego pośrednictwem garnitury? A jednak. Firma z Suwałk postanowiła stać się prekursorem — komentuje Robert Żyliński, prezes SSSE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: SACH

Polecane