Reforma emerytalna nie wystarczy, żeby uniezależnić finanse publiczne Polski od procesu starzenia się społeczeństwa — wynika z raportu analityków agencji ratingowej Standard Poor’s (SP). Szacują, że jeśli rząd nie podejmie dodatkowych działań, dług publiczny Polski w 2020 r. wyniesie 70 proc. PKB (wzrośnie z 51,5 proc. w 2010 r.), a w 2050 r. — już 240 proc. PKB.
Dobra robota
Problem starzenia się społeczeństwa
wskazywany jest przez ekonomistów od lat. Według danych Głównego Urzędu
Statystycznego, obecnie na jedną osobę w wieku emerytalnym pracują cztery w
wieku produkcyjnym. Jeśli nic się nie zmieni, w 2035 r. na jednego emeryta
pracować będą już tylko dwie osoby.
Zapoczątkowana dekadę temu reforma
emerytalna w sporej części zabezpieczyła finanse państwa przed demografią. Jak
prognozują ekonomiści SP, dzięki reformie koszty związane z wypłatą emerytur (w
relacji do PKB) nawet spadną. Obecnie stanowią 10,8 proc. PKB, w 2050 r. zmaleją
do 9,1 proc. Spośród 49 przebadanych krajów oprócz Polski tylko Szwecja, Estonia
i Indie odnotują w tej dziedzinie poprawę.
— Intuicyjnie wydaje się, że im
szybciej starzeje się społeczeństwo, tym większe problemy finansowe będzie miał
jego rząd. Nie zawsze jednak tak jest, bo reformy potrafią skutecznie uchronić
budżet przed niekorzystnymi zmianami demograficznymi — przekonuje Marko Mrsnik,
analityk SP, główny autor raportu.

Koniec pewniaków
Jednak od struktury wiekowej
społeczeństwa zależą nie tylko koszty emerytur. Uzależnione są od niej np.
koszty opieki zdrowotnej czy pomocy społecznej, a tu żadna systemowa reforma nie
została wprowadzona. Według analityków SP, z powodów demograficznych wydatki na
ochronę zdrowia w Polsce wzrosną z obecnych 4,2 proc. PKB do 7,3 proc. w 2050
r., a wydatki na pomoc socjalną z 0,4 proc. do 0,9 proc. Agencja przekonuje, że
nie zrekompensuje tego ani spadek liczby uczniów, ani zmniejszenie bezrobocia —
koszty edukacji i zasiłków dla bezrobotnych mają zachować obecną relację do PKB.
Dlatego SP prognozuje, że łącznie wydatki rządu związane z wiekiem społeczeństwa
pójdą w górę z obecnych 15,5 proc. PKB do 17,4 proc. za cztery dekady.
—
Jeśli chcemy być w pełni odporni na skutki starzenia się społeczeństwa,
powinniśmy kontynuować dalej reformę emerytalną, zwiększając dywersyfikację (np.
umacniając trzeci i wprowadzając czwarty filar), oraz wprowadzać podobne
rozwiązania do systemu opieki pielęgnacyjnej i zdrowotnej — przekonuje Wojciech
Nagel, ekspert Business Centre Club.
A ponieważ już obecnie wydatki państwa
przewyższają dochody, sfinansowanie kosztów starzenia się społeczeństwa będzie
wymagało zwiększania potrzeb pożyczkowych państwa, stąd przewidywany mocny
wzrost długu publicznego.
W podobny sposób będą psuły się finanse publiczne
innych krajów, zwłaszcza rozwiniętych. SP przewiduje, że za 20 lat żaden kraj
nie będzie mógł pochwalić się najwyższym ratingiem (AAA). Dziś ma go prawie co
trzecie badane przez agencję państwo.