Reforma nauki usztywni budżet

opublikowano: 04-03-2018, 22:00

Jest spór między ministrami nauki i finansów. Sztywnemu mechanizmowi zwiększania nakładów na naukę kategorycznie sprzeciwia się fiskus

Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu w Stałym Komitecie Rady Ministrów zostanie złożony ostateczny projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Konstytucja dla nauki albo Ustawa 2.0., jak lubi ją nazywać Jarosław Gowin, minister nauki, budziła dotychczas kontrowersje w środowiskach akademickich, ostatnio mocno zaogniła relacje Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z Ministerstwem Finansów (MF), a docelowo może doprowadzić do próby sił w rządzie. Chodzi oczywiście o pieniądze. Fiskus od początku miał zastrzeżenia do reformy w części dotyczącej finansowania wynagrodzeń pracowników naukowych. Jarosław Gowin chciał powiązać uposażenie naukowców z minimalnym wynagrodzeniem w gospodarce — żeby profesor zarabiał co najmniej 300 proc. minimalnej stawki, a zwykły pracownik pobierał równowartość najniższego uposażenia.

„Istotne wątpliwości wzbudza zasada relacjonowania wysokości wynagrodzeń, stypendiów, dodatków i innych świadczeń do minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jest to rozwiązanie, które w znaczący sposób utrudnia planowanie budżetu” — napisał w opinii do projektu w październiku 2017 r. ówczesny minister finansów i rozwoju.

Projekt reformy nauki, mocno skrytykowany również przez osoby z PiS, ponownie wrócił do konsultacji. W ostatniej jego wersji, która zostanie za kilka dni przedłożona rządowi, nie ma już mechanizmu waloryzowania wynagrodzeń na uczelniach w relacji do płacy minimalnej. Jest gorzej — punktem odniesienia jest średnia pensja w gospodarce. To jeszcze nic. W najnowszej wersji Ustawy 2.0. został zaszyty mechanizm na sztywno łączący wydatki na naukę i badania z PKB. Obecnie z budżetu idzie na ten cel 1 proc., projekt zakłada, że za 10 lat nakłady mają wzrosnąć do 1,8 proc.

„Nie może uzyskać akceptacji propozycja zakładająca obligatoryjny, coroczny wzrost wydatków państwa przeznaczonych na szkolnictwo wyższe i naukę w relacji do określonego procentowo udziału w PKB” — czytamy w stanowisku resortu finansów z 19 lutego (podkreślenie MF). Opinia ministerstwa przypomina zrecenzowane wypracowanie szkolne — pełno jest w niej fragmentów zakreślonych i podkreślonych zdań. Resort kategorycznie sprzeciwia się m.in. powiązaniu pensji ze średnim wynagrodzeniem, nie zgadza się na używanie terminu subwencje na naukę zamiast dotacje, gdyż jest to świadczenie obligatoryjne, które ma charakter roszczenia prawnego. Po raz kolejny domaga się konsolidacji uczelnianych finansów na rachunkach BGK — fiskus sugerował to już jesienią, ale propozycja pozostała bez echa. Podkreśla także, że „gruntownego przepracowania wymaga punkt Oceny Skutków Regulacji (OSR)”. W pierwotnej wersji ustawy mowa była o wzroście nakładów na naukę o 4,9 mld zł w ciągu 10 lat, w najnowszej pojawiła się kwota kwota 167 mld zł.

Projekt, którego nie ma

Dyskusja w ramach wewnątrzrządowych konsultacji nad projektem jest o tyle specyficzna, że na stronie Rządowego Centrum Legislacji dostępna jest tylko niepoprawiona jego wersja z września 2017 r. Dołączone są do niego opinie z 19 lutego tego roku. Udało nam się dotrzeć do wersji, jaka trafi na Stały Komitet Rady Ministrów. W OSR została opisana ścieżka dochodzenia do ostatecznego pułapu nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe — w przyszłym roku wzrosną one do 1,2 proc. PKB i co roku — aż do 2024 r. — mają rosnąć o 10 proc., osiągając poziom 1,7 proc. PKB. W latach 2025-28 mają dojść do docelowego pułapu 1,8 proc., ale bez określenia rocznego tempa wzrostu.

— Proponowane zapisy w sposób bezpośredni i pośredni wpływają na stabilność finansów publicznych, usztywniając budżetowe wydatki. Można powiedzieć, że zapisane w projekcie mechanizmy finansowania nauki wprowadzają „sztywność do kwadratu”, bo usztywniają całą pulę wydatków na naukę, a dodatkowo usztywniają ich strukturę, wiążąc wynagrodzenia w niej z wynagrodzeniami w sektorze przedsiębiorstw. Jest to antymotywacyjny automatyzm zwiększania zarobków, niepowiązany z wynikami — mówi jeden z naszych rozmówców z resortu finansów.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

MF zżyma się na resort nauki za wrzucenie do projektu, bez konsultacji, potężnych wydatków, które wiążą ręce ministrowi finansów i tak już mocno skrępowane sztywnymi wydatkami. Grubo ponad połowa budżetu to rozchody z góry określone i zdefiniowane. W ostatnich latach wciąż pojawiają się nowe: 500+, Mieszkanie+, resort obrony uzyskał gwarancje wzrostu nakładów do 2 proc. PKB, a w lutym lekarze rezydenci wywalczyli obietnicę, że do 2024 r. pula pieniędzy na służbę zdrowia wzrośnie do 6 proc. PKB.

— Dotychczas obowiązywał konsensus, że tylko resort obrony w związku ze zobowiązaniami sojuszniczymi objęty jest mechanizmem sztywno łączącym wydatki z PKB. Jeśli minister nauki uzyska to, czego żąda, powstanie niebezpieczny precedens i kolejni ministrowie będą wpisywali do ustaw sztywne wydatki — mówi nasz rozmówca.

Czuły punkt

Minister finansów znalazł się w trudnej sytuacji — Jarosław Gowin i jego resort publicznie mówią, że reforma nauki jest zagrożona ze względu na opór fiskusa, który nie chce dać pieniędzy na Ustawę 2.0. Propozycja fiskusa zamyka się w ramach zwykłej praktyki, czyli poprzez coroczne zapisywanie puli wydatków w ustawie budżetowej. „Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozumie stanowisko Ministra Finansów akcentujące zasady stabilności finansów publicznych i elastyczności w zarządzaniu środkami budżetu państwa. Niemniej jednak w przypadku budżetu Ministra Obrony Narodowej i Ministra Zdrowia wydatki powiązane są z poziomem PKB. Wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe jako wydatki prorozwojowe oraz stymulujące rozwój gospodarczy i społeczny powinny dołączyć do grupy najważniejszych priorytetów wydatkowych państwa” — informuje resort nauki.

— Oczywiście minister nauki ma w rękach mocne argumenty. Ja, jak chyba każdy, też jestem za tym, żeby nauka była odpowiednio finansowana, ale nie możemy mieszać dwóch rzeczy: chęci i rzeczywistych możliwości. Opór ministra finansów jest absolutnie zrozumiały, ponieważ tego typu rozwiązania są niebezpieczne z punktu widzenia planowania budżetu, gdyż ograniczają mu pole manewru. Automatyczny wzrost wydatków jest rozwiązaniem wadliwym bez mechanizmu weryfikującego efektywność wydatkowanych funduszy — twierdzi prof. Witold Orłowski. Jako „insider” ma ogląd sytuacji w polskim szkolnictwie i jego zdaniem, problem polega nie tylko na niedostatku nakładów, ale sposobie ich dystrybucji.

— Nie mam nic przeciwko temu, żeby dostawać wyższą pensję, ale wiem, że automatyzm wzrostu wynagrodzeń wcale nie przełoży się na efektywność. Oprócz wartościowych naukowców na uczelniach są też osoby, które dostarczają wiedzę, powiedzmy, nie najlepszej jakości. Dlaczego jedni i drudzy mają zarabiać tyle samo — pyta prof. Orłowski. Prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka przyznaje, że propozycja resortu nauki trafia w czuły punkt środowiska akademickiego, gdyż przez ostatnich 25 lat ma ono poczucie marginalizowania. Zresztą każdy, kogo zapytać, czy powinniśmy inwestować w naukę, odpowie, że oczywiście tak, jeśli chcemy mieć innowacyjną gospodarkę.

— Sytuacja jest identyczna jak ze służbą zdrowia, też chcielibyśmy, żeby była odpowiednio wynagradzany. Jest jednak kwestia mizerii finansowej i mizernego gospodarowania finansami, który w równym stopniu dotyczy służby zdrowia, jak nauki. Rozwiązaniem nie jest usztywnianie nakładów. Jeśli chcemy mieć efektywne państwo i gospodarkę, to musimy elastycznie reagować na szybko zmieniającą się rzeczywistość. Minister finansów spętany sztywnymi wydatkami zostanie pozbawiony pola manewru — mówi prof. Mączyńska-Ziemacka. © Ⓟ

Dotychczas obowiązywał konsensus, że tylko resort obrony w związku ze zobowiązaniami sojuszniczymi objęty jest mechanizmem sztywno łączącym wydatki z PKB. Jeśli minister nauki uzyska to, czego żąda, powstanie niebezpieczny precedens i kolejni ministrowie będą wpisywali do ustaw sztywne wydatki. Na zdjeciu: Teresa Czerwińska, Jarosław Gowin

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane