Reformy muszą nam się udać

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-07-18 00:00

Gospodarkę można reformować, nawet jeśli koniunktura słabnie, a inflacja rośnie — uważa Leszek Balcerowicz.

Były szef NBP o walce z patologiami

Gospodarkę można reformować, nawet jeśli koniunktura słabnie, a inflacja rośnie — uważa Leszek Balcerowicz.

Dane napływające z rynku coraz wyraźniej sygnalizują, że gospodarka zaczyna zwalniać. Silny złoty hamuje eksport i produkcję, zatrudnienie nie rośnie już tak szybko jak w ostatnim roku. W dodatku coraz mocniej daje o sobie znać kolejna przeszkoda — wysoka inflacja. Jak reformować gospodarkę w tych zmieniających się warunkach? Czym trzeba się zająć w pierwszej kolejności?

Chory system, nie naród

— Reformy są najbardziej potrzebne tam, gdzie występują największe niekorzystne różnice w determinantach wzrostu między Polską a krajami szybkiego rozwoju, czyli tygrysami gospodarczymi. Łatwo jest te miejsca określić. Chodzi przede wszystkim o system socjalny, zachęcający ludzi do rezygnacji z aktywności zawodowej. Ponieważ mało ludzi pracuje (tylko 57 proc. osób w wieku produkcyjnym, a mogłoby 80 proc.), wielu żyje z owoców cudzej pracy, czyli ze świadczeń socjalnych — tłumaczy Leszek Balcerowicz, były wicepremier, minister finansów i prezes NBP.

Dlatego, jego zdaniem, w obecnych warunkach uwaga rządu powinna skupić się na reformach w dwóch sprzężonych ze sobą dziedzinach — rynku pracy i finansach publicznych.

— Zwiększenie aktywności zawodowej będzie miało podwójny efekt. Z jednej strony więcej ludzi będzie pracowało na rozwój gospodarczy. Z drugiej wydatki państwa będą mniejsze, co pozwoli obniżyć podatki i deficyt finansów publicznych — twierdzi były wicepremier.

Zaznacza, że tylko niewielka część wydatków socjalnych w Polsce trafia do ludzi rzeczywiście potrzebujących.

— Polska ma smutny rekord świata — największy odsetek PKB przeznaczony jest na renty dla osób niepełnosprawnych, a trudno uwierzyć, że Polacy są najbardziej chorym narodem. Chodzi o to, żeby usuwać takie patologie. Uważam to za podstawę moralności w polityce społeczno-gospodarczej — ocenia Leszek Balcerowicz.

Plan awaryjny

Jego zdaniem, rządowe założenia, które znalazły się w programie konwergencji (zakłada, że m.in. inflacja wyniesie 2,9 proc. w 2009 r., 2,5 proc. w 2010 r., dynamika PKB do 2010 r. nie spadnie poniżej 5 proc.), są nadal możliwe do wykonania. Choć ryzyko istnieje.

— Założenia to jeden ze scenariuszy, które mogą się zrealizować. Ufam, że planowane w programie pozytywne zmiany w finansach państwa uda się wprowadzić w życie. Nawet gdyby warunki okazały się mniej korzystne — mówi Leszek Balcerowicz.

Ekonomista dodaje, że odpowiedzialność za inflację spoczywa na Narodowym Banku Polskim.

— To od banku centralnego głównie zależy, czy inflacja będzie schodziła do celu [2,5 proc. — red.]. Oczywiście zdarzają się wstrząsy zewnętrzne, które okresowo podbijają inflację, ale ich wpływ na nią na dłuższą metę zależy od polityki monetarnej. Tutaj odpowiedzialność po stronie rządu jest dużo mniejsza — zaznacza Leszek Balcerowicz.

Jacek

Kowalczyk

Sześć życzeń Leszka Balcerowicza

Autor pierwszych po 1989 r.

reform radzi politykom, co zrobić, by żyło się nam lepiej z silną i zdrową gospodarką. Oto lista jego priorytetów.

1 Reforma emerytalna

Wbrew panującej opinii największe wydatki państwa nie są pochłaniane przez administrację. Sześciokrotnie więcej publicznych pieniędzy przeznaczanych jest na świadczenia socjalne. Dla podatników to ogromny koszt i balast w rozwoju naszego kraju, dlatego dokończenie reformy emerytalnej jest chyba najważniejszym zadaniem, przed którym stoi polityka gospodarcza. Rozumiem ją jako jak najszersze usunięcie przywilejów emerytalnych — głównie przez ograniczenie emerytur pomostowych tylko do tych obszarów, gdzie są absolutnie uzasadnione względami zdrowotnymi. Propozycja rządu w tej sprawie jest dosyć ambitna. Teraz po prostu powinna zostać wprowadzona w życie. Powinna być ona powiązana z odpowiednimi zmianami w systemie rentowym, tak aby dążenie do uzyskania przedwczesnych świadczeń nie przeniosło się na inne części systemu socjalnego.

2Redukcja deficytu finansów publicznych

Rząd zamierza stopniowo ograniczać deficyt finan- sów publicznych do 1 proc. w 2010 r. To istotne dla rozwoju gospodarczego i ufam zapewnieniom ministra finansów, że reformę uda się przeprowadzić nawet przy niższym od zakładanego wzroście gospodarczym. Mam nadzieję, że nawet w trudnych warunkach rząd nie dopuści do wzrostu deficytu ponad założony poziom, tylko odpowiednio zmniejszy wydatki. Tak właśnie zrobiły kraje bałtyckie, gdy po 1998 r. zostały dotknięte potężnym kryzysem w Rosji. W 1999 r. ich PKB zmalał. Wydawało się, że w takich okolicznościach deficyt musi rosnąć. Tymczasem Bałtowie znacząco zredukowali wydatki i dzięki temu w następnych latach PKB szybko rósł, a deficyt malał.

3Komercjalizacja służby zdrowia

Mam nadzieję, że zostanie wprowadzony wreszcie system, który nie pozwoli na kolejne zadłużanie się szpitali i kolejne demoralizujące ich oddłużanie. Badania pokazują, że przekształcenie przedsiębiorstwa państwowego w spółkę prawa handlowego przy zachowaniu kontroli przez dotychczasowego właściciela, czyli państwo (a samorząd lokalny jest jego częścią), nie daje zakładanych rezultatów. Kluczem jest zmiana właściciela. Wierzę, że wnioski z tych doświadczeń zostaną wykorzystane przy komercjalizacji szpitali. Trzeba odpowiedzieć na demagogię, że jeżeli szpital zostanie przejęty przez prywatnego inwestora, to będzie źle dla ludzi. Jest to oszukańcza demagogia, sprzeczna z doświadczeniem światowym. Jednostka może być prywatna, ale świadczone przez nią usługi — publicznie finansowane. Tak się np. dzieje na coraz szerszą skalę w Wielkiej Brytanii.

4Reforma KRUS

W Polsce mamy dużą grupę osób, które są tylko formalnie związane z rolnictwem. KRUS należy do czynników, które zachęcają do zarabiania w sektorze rolniczym, a zniechęcają do sektora pozarolniczego — często znacznie bardziej wydajnego. Trzeba tak reformować KRUS i wszystkie inne systemy socjalne, aby ludziom opłacało się przechodzić do bardziej produktywnej — i dzięki temu — lepiej opłacanej pracy.

5Przyspieszenie prywatyzacji

Te przedsiębiorstwa, których prywatyzację opóźniano, kurczyły się, często bankrutowały, a czasami padały ofiarą dzikiej prywatyzacji. Mitem jest, że prywatyzacja powoduje bezrobocie. Restrukturyzacja związana z prywatyzacją prowadzi do mniejszej liczby zwolnień niż upadek niesprywatyzowanego przedsiębiorstwa. Przykład mamy przed oczami — stocznie. Dlatego uważam, że wszystkie przedsiębiorstwa powinny być prywatne, a ewentualne wyjątki powinny być każdorazowo wiarygodnie uzasadniane. Obecny plan prywatyzacji pozostawia poza jej zasięgiem sporą grupę przedsiębiorstw, zwłaszcza dużych. Nie bardzo rozumiem, dlaczego prywatyzacja nie miałaby obejmować na przykład KGHM, PGNiG czy portów.

6Podatek liniowy

Łączna suma wydatków budżetu w Polsce stanowi obecnie około 45 proc. PKB. To o wiele za dużo i znacznie więcej niż w krajach zachodnich, kiedy były na naszym poziomie rozwoju. Wszystkie azjatyckie tygrysy miały i mają ten odsetek na poziomie około 20 proc. lub mniej. W krajach bałtyckich wynosi on około 30 proc. Dlatego — poprzez reformy — trzeba ograniczać wydatki, tak aby można było zmniejszać relację podatków do PKB. Co do podatków, to w 1998 r. zaproponowałem wprowadzenie podatku z jedną stawką, nazywanego podatkiem liniowym. To jest podatek, który zachęca ludzi do pracy i inwestowania oraz jest prosty. Dlatego wprowadzają go głównie kraje, które mają dużo do nadrobienia, m.in. kraje nadbałtyckie, Słowacja, Bułgaria, Rosja, Ukraina, Rumunia czy Czechy. Jesteśmy jednym z nielicznych państw w regionie, które jeszcze podatku liniowego w pełnym zakresie nie mają. Ale reformy wymaga cały system podatkowy.