Rekonstrukcja rządu utopi wodne taryfy

Zasady naliczania stawek za wodę budzą coraz więcej wątpliwości. To m.in. efekt rządowych zmian i kompetencji ministrów

Firmy oraz organizacje biznesowe przesłały do Ministerstwa Środowiska opinie dotyczące projektu określającego zasady naliczania opłat za wodę i ścieki. Mają wiele zastrzeżeń. Na domiar złego, zdaniem prawników, resort w ogóle nie ma prawa wydać tego dokumentu.

Wyświetl galerię [1/2]

KOMPETENCYJNY GALIMATIAS: Ministerstwo Środowiska, kierowane przez Henryka Kowalczyka, straciło nadzór nad gospodarką wodną. Mimo to jego pracownicy przedstawili projekt naliczania taryf. Nie wiadomo jednak, czy wejdzie on w życie, czy trafi do niszczarki. Fot. Marek Wiśniewski

— Akt powinien wydać „minister właściwy do spraw gospodarki wodnej”. Na mocy dwóch rozporządzeń prezesa Rady Ministrów z 10 stycznia 2018 r. dział administracji rządowej „gospodarka wodna” został przesunięty pomiędzy dwoma ministerstwami. W takiej sytuacji sprawa wydaje się dosyć jednoznaczna i rozporządzenie powinno zostać wydane już przez ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej (MGMiŻŚ) — twierdzi Maciej Białek, adwokat w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Zamieszanie jest efektem rekonstrukcji rządu, podczas której nadzór nad gospodarką wodną przeszedł z resortu środowiska do gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Szefem Wód Polskich, które mają zatwierdzać wodne taryfy, został nawet Przemysław Daca, dotychczasowy dyrektor odpowiedzialny za żeglugę śródlądową, mimo że jeszcze kilkanaście dni temu typowany był Mariusz Gajda, dotychczasowy wiceminister środowiska.

Na wszelki wypadek

Paweł Hryciów, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Kołobrzegu, przyznaje, że współpracujący z firmą prawnicy także uważają, że to MGMiŻŚ powinno wydać rozporządzenie, i twierdzi, że obecne może być nieważne.

— Mimo to opracowaliśmy uwagi do aktualnego projektu i przesłaliśmy je do reprezentującej branżę Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP). Nie wiemy bowiem, czy resort gospodarki morskiej przejmie ten projekt, czy przedstawi własny — mówi Paweł Hryciów.

MGMiŻŚ na razie nie wypowiada się na temat rozporządzenia i nie przesłało odpowiedzi na pytania „PB”. Firmy wodno-kanalizacyjne mają spory problem, bo do 12 marca muszą przedstawić wnioski taryfowe, które — po zatwierdzeniu przez Wody Polskie — będą obowiązywać przez trzy lata. Zamieszanie wokół rozporządzenia powoduje, że nie wiadomo, jak je opracować.

— Odwołaliśmy na razie szkolenia, bo nie wiemy, czy warto już uczyć się na bazie bieżącego projektu, czy czekać na nowy — mówi Paweł Hryciów.

Prawo do poprawki

Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady IGWP, twierdzi, że firmy mogą jeszcze trochę poczekać na ostateczny dokument, ale pod warunkiem, że będzie poprawnie regulował zasady naliczania taryf i zostaną w nim uwzględnione uwagi branży. Obecny ocenia krytycznie. „PB” pisał już m.in. o tym, że projekt nie pozwala firmom wliczać w koszty taryfy amortyzacji z inwestycji wykonanych za fundusze unijne. Zdaniem Tadeusza Rzepeckiego, może to spowodować likwidację małych przedsiębiorstw wodno-ściekowych.

— W jednym z takich podmiotów roczna amortyzacja wynosi 4 mln zł, a 3,5 mln zł pochodzi z inwestycji unijnych. Ok. 4 mln zł wynoszą też raty kredytu. Jeśli pozbawimy go możliwości włączania amortyzacji od unijnych projektów, banki mogą postawić kredyty w stan wymagalności i los firmy będzie przesądzony — twierdzi Tadeusz Rzepecki.

Jego zdaniem, również niektórzy prawnicy uważają, że zgodnie z obecnym projektem firmy wodno-kanalizacyjne mogą stracić prawo do wliczania amortyzacji także od inwestycji wykonywanych z funduszy własnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekonstrukcja rządu utopi wodne taryfy