Rekordowo niski deficyt obrotów
Wynik minus 296 milionów dolarów na rachunku obrotów bieżących w lipcu to znacznie mniej, niż oczekiwał rynek. Deficyt w ujęciu rocznym spadł do 5,0 proc. PKB. Mimo to inwestorzy zareagowali bardzo spokojnie. Na rynku walutowym handlowano złotym po cenach praktycznie nie zmienionych, zaś na rynku obligacji ceny spadły o średnio 20 punktów bazowych, po czym wróciły do poziomu sprzed ogłoszenia danych o bilansie płatniczym.
Dane te pokazują znacznie lepsze wyniki eksportu, niż oczekiwano jeszcze kilka miesięcy temu. Choć jego dynamika maleje w relacji rok do roku, to wciąż utrzymuje się na dość przyzwoitym poziomie. W lipcu wyniosła ona 4,4 proc. rok do roku, wobec 6,5 proc. w czerwcu. Jednocześnie zarejestrowano bezwzględny spadek wartości importu. Jego dynamika w lipcu wyniosła minus 3,8 proc., wobec średniej plus 9,4 proc. w relacji rok do roku w pierwszym kwartale i plus 4,8 proc. w drugim kwartale.
Bardzo dobrze przedstawiają się również dane o saldzie na rachunku niesklasyfikowanych obrotów, które wyniosło w lipcu plus 451 mln dolarów. Oznacza to, że wbrew obawom rejestrowane kilka miesięcy temu umocnienie złotego nie odbiło się niekorzystnie na pogorszeniu konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Jego ostatnie osłabienie nieco złagodziło skutki pogorszenia światowej koniunktury gospodarczej.
Jednocześnie sytuacji na rachunku obrotów bieżących ciągle sprzyja słaby popyt wewnętrzny, który ma dość silny negatywny wpływ na import i zachęca przedsiębiorstwa do ekspansji na rynki zagraniczne. Ekspansji tej sprzyja także mało wydajny system ściągania należności w handlu wewnętrznym. Prawdopodobnie przedsiębiorstwa, mimo mniejszej zyskowności sprzedaży na eksport, starają się utrzymać kontrakty zagraniczne. Są one mniej zyskowne, gwarantują jednak pewność i regularność zapłaty. W tej sytuacji sprzedaż na rynek polski, mimo atrakcyjniejszych cen, przynosi mniejsze zyski ze względu na konieczność ponoszenia wyższych kosztów finansowania.
Budżet i problemy z nim związane, które wstrząsały rynkiem wymiany walutowej i papierów dłużnych w ubiegłych tygodniach, w tym tygodniu nie miały znaczącego wpływu na wycenę instrumentów finansowych. Zdymisjonowanie Jarosława Bauca ze stanowiska ministra finansów zostało prawie zignorowane przez rynek. Kilka dni temu inwestorzy zdali sobie sprawę, że żaden ruch obecnego rządu nie ma większego wpływu na politykę gospodarczą, jaka będzie prowadzona w przyszłym roku. Obecnie wszyscy z uwagą śledzą wypowiedzi największego faworyta na stanowisko ministra finansów w utworzonym po wyborach rządzie Marka Belki.
To od niego bowiem zależeć będzie w największej mierze kształt przyszłorocznego budżetu. W szczególności zaś to, w jaki sposób rząd zamierza rozwiązać problem niezbędnych cięć w wydatkach budżetowych. Mniej istotny dla rynku jest problem wygenerowania dodatkowych dochodów, gdyż tu możliwości zmian są nieco mniejsze, zaś cięcia w wydatkach będą na pewno trudniejsze do przeforsowania politycznie.