Na GPW zapanowała euforia. Na koniec sesji WIG20 rozprawił się z poziomem 1500 pkt i jest najwyżej od lutego 2001 r. Z kolei WIG pokonał 20 tys. pkt. Obroty sięgnęły 643 mln zł.
Czwartek był na giełdzie dniem rekordów. WIG20 wzrósł o 3 proc., a WIG o 2,4 proc., ale do takich wzrostów inwestorzy już się przyzwyczaili. Imponujące było dopiero przełamanie przez indeksy GPW dwóch ważnych poziomów — 1500 pkt przez WIG20 i 20 tys. pkt przez WIG. I to przy ogromnych obrotach: ponad 640 mln zł. Takiego handlu nie notowano od dwóch lat.
Analitycy twierdzą, że wzrosty wywołały zakupy polskich instytucji. Nie spodziewają się, by teraz ci sami gracze sprzedawali akcje taniej, więc prognozy są dobre. Jednak kontynuacja wzrostów zależy od tego, czy polskie instytucje nadal będą aktywne. Zdaniem maklerów, ich apetyt na akcje wykorzystują inwestorzy zagraniczni, którzy pozbywają się głównie akcji banków.
— Mając gotówkę musimy coś kupić, a możliwości nie jest wiele — mówi cytowany przez Reutersa zarządzający aktywami w jednym z czołowych TFI.
— Przekroczenie poziomu 1500 pkt na WIG20 może oznaczać przynajmniej krótkotrwałe pożegnanie się z możliwością wystąpienia korekty. Ale czy same TFI wystarczą by pociągnąć indeksy w okolice następnych szczytów? Do zakupów muszą dołączyć fundusze emerytalne — uważa Robert Sobieraj, analityk w BDM PKO BP.
Oliwy do ognia dolali analitycy ING, którzy uważają, że dalsza zwyżka jest prawdopodobna ze względu na trwającą realokację oszczędności, której apogeum nastąpi jesienią.