Remont Praktikera się nie udał

07-03-2018, 22:00

Wierzyciele sieci marketów budowlanych utopili w niej ponad 140 mln zł. Zdecydowaną większość — bezpowrotnie

Jeszcze pół roku temu wydawało się, że borykający się z gigantycznymi problemami finansowymi Praktiker Polska ma szansę na nowe życie. Co prawda, ogłoszone w listopadzie 2016 r. postępowanie sanacyjne firmy już w kwietniu 2017 r. skończyło się umorzeniem, ale ocalić ją wciąż chciała rodzima spółka 3W Dystrybucja Budowlana, działająca na tym samym rynku, ale w formule B2B. Z dokumentów sądowych, do których dotarliśmy, wynika, że za pięć nadal działających marketów sieci chciała wyłożyć 26,1 mln zł. Nie dogadała się jednak z wynajmującymi lokale pod sklepy w Gdańsku, Grudziądzu, Olsztynie, Kielcach i Nowym Sączu i 18 września 2017 r. sąd ogłosił upadłość Praktikera, a władzę w spółce przejął syndyk Krzysztof Gołąb.

Megawyprzedaż

Syndyk szybko stwierdził, że w związku z rozbieżnościami między wynajmującymi a 3W Dystrybucja Budowlana oraz brakiem innych zainteresowanych nie uda się sprzedać spółki w całości. Generuje ona tymczasem duże koszty stałe (na które tylko do końca stycznia 2018 r. potrzebne jest około 14,2 mln zł) i wielkie straty (co najmniej 1,6 mln zł miesięcznie).

— To dlatego postanowiłem zorganizować wielką wyprzedaż, zbywając towary ze sklepów (często przestarzałe lub wybrakowane) w okresie listopad 2017 — styczeń 2018 kolejno z rabatem 40, 70, a nawet 90 proc. Dzięki tej akcji dzienne utargi Praktikera wzrosły ponad dziesięciokrotnie (z niecałych 50 tys. zł do powyżej 0,5 mln zł), a do masy upadłości trafiło prawie 22 mln zł — mówi Krzysztof Gołąb.

Podkreśla, że w związku z opróżnieniem marketów możliwa stała się wyprowadzka przed końcem stycznia 2018 r. Ze sprawozdania syndyka dla sądu upadłościowego wynika, że pieniądze zamierza pozyskać też ze sprzedaży wyposażenia sklepów (około 2,5 mln zł) oraz marki upadłej firmy. W jej przypadku Krzysztof Gołąb ma w rękach wycenę na 13,6 mln zł, ale pochodzi ona z czasu, gdy sieć wciąż działała. Dziś jedyny zainteresowany chce za nią wyłożyć mniej niż 2 mln zł.

Śledczy śledzą

Tak czy inaczej — syndyk liczy, że ze sprzedaży całego majątku Praktikera „część wierzytelności powinno udać się zaspokoić”. Nawet jeśli — to z pewnością będzie to mała część. W pierwszej kolejności syndyk musi bowiem pokrywać koszty postępowania upadłościowego. Tymczasem już na koniec 2017 r. niepokryte zobowiązania powstałe po upadłości sięgały 7,5 mln zł, a na odprawy dla prawie 400 zwolnionych pracowników syndyk potrzebował kolejne 2,2 mln zł. To tylko część wydatków.

W tej sytuacji nadzieję na jakiekolwiek zaspokojenie mogą mieć jedynie wierzyciele uprzywilejowani, głównie Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który uiścił za Praktikera prawie 6,5 mln zł z tytułu niewypłaconych wynagrodzeń pracowników i ich składek ZUS. Tymczasem wszystkich wierzycieli firmy (m.in. wynajmujących czy dostawców) jest około 800, a ich bezsporne roszczenia opiewają na 144 mln zł (sporne to kolejne 38 mln zł). Pewne jest więc, że większość wierzycieli może odzyskać co najwyżej grosze.

Czy jest to rezultat jedynie niezamierzonej klapy biznesowej, czy czegoś więcej, wyjaśnia już wydział przestępczości gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach i tamtejsza prokuratura okręgowa. W śledztwie, prowadzonym od blisko roku, weryfikowane są trzy wątki: podejrzenia karalnej niegospodarności, niezłożenia na czas wniosku o upadłość oraz naruszenia praw pracowniczych. © Ⓟ

10,5 mld zł Takie przychody osiągnęła spółka Praktiker Polska w latach 2001-17...

427,1 mln zł ...a taka była jej skumulowana strata netto w tym okresie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Remont Praktikera się nie udał