Ren lepszy od Wisły

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2005-03-17 00:00

Polscy armatorzy żeglugi śródlądowej muszą pływać za granicą, bo fatalny stan polskich szlaków wodnych uniemożliwia im działanie w kraju.

Mimo korzystnych warunków naturalnych, w 2004 r. barkami śródlądowymi przewieziono w Polsce tylko 8 mln ton towarów, co stanowiło zaledwie 0,6 proc. ogółu przewozów. Dla porównania, w Holandii było to aż 47 proc. a w Niemczech około 30 proc. Te kolosalne różnice pokazują, jak polskie szlaki wodne ulegają z roku na rok systematycznej degradacji.

Europejski system śródlądowych dróg wodnych tworzą rzeki i kanały Holandii, Belgii, Francji, Luksemburga, Niemiec, Austrii, Polski, Czech, Słowacji i Węgier. System polskich szlaków tworzą zaś Wisła, Odra oraz połączenie tych rzek przez Wartę, Noteć i Kanał Bydgoski. Sprawia to, że po Europie można transportować towary rzekami i kanałami między wszystkimi wymienionymi krajami. Największe polskie firmy żeglugowe, takie jak Odratrans i Żegluga Bydgoska, coraz więcej barek kierują na doskonale utrzymane drogi wodne Niemiec czy Holandii.

— Z naszego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy, czy będziemy zarabiać przewożąc towary po Renie i Dunaju na zlecenie kontrahentów niemieckich, czy też po Odrze świadcząc usługi dla Polaków — wyjaśnia Andrzej Klimek, prezes Odratrans.

Marco Polo

W UE obowiązują wytyczne, wedle których udział żeglugi śródlądowej w zintegrowanym systemie transportowym wszystkich krajów wspólnoty powinien wynosić przynajmniej jedną trzecią. Tymczasem w Polsce nakłady na modernizację szlaków wodnych z roku na rok maleją o 20-25 proc.

W takich krajach, jak Belgia, Holandia czy Niemcy żegluga śródlądowa już teraz ma znaczny udział w rynku przewozowym. Co więcej, zalecane jest dalsze silne wspieranie transportu śródlądowego jako najbardziej ekologicznego i ekonomicznego środka transportu, mogącego przyczynić się do „odkorkowania” dróg lądowych Europy. Unia uruchomiła specjalny program o nazwie Marco Polo, którego celem jest zamiana międzynarodowego drogowego ruchu towarowego na transport morski na małych odległościach, koleją, śródlądowymi drogami wodnymi lub kombinowane formy transportu, w którym przewóz drogowy ograniczony jest do minimum.

Tymczasem systematycznie postępująca degradacja szlaków wodnych w Polsce utrudnia prowadzenie działalności firmom żeglugi śródlądowej. Efektem degradacji rzek są bowiem coraz mniej spławne szlaki wodne, coraz bardziej zdewastowane drogi lądowe i zanieczyszczone powietrze.

Polskie firmy żeglugowe i tak świetnie radzą sobie bez inwestycji w szlaki wodne. W Polsce pływają tyle, ile się da, a resztę działalności przenoszą do tych krajów Unii Europejskiej, gdzie w infrastrukturę wodną inwestuje się regularnie miliony euro. Od czasu wejścia Polski do struktur UE systematycznie, z miesiąca na miesiąc, coraz więcej barek Odratrans i Żeglugi Bydgoskiej pływa po szlakach wodnych Niemiec i Holandii. Ułatwiła im to integracja Polski z UE, dzięki której całkowicie zmieniły się zasady, na jakich polscy armatorzy śródlądowi prowadzą działalność w krajach starej UE.

Po 1 maja 2004 r. nasi armatorzy wolą pływać po europejskich rzekach, bo na nich jest po prostu bezpieczniej.

— Każda firma działa po to, aby przynosić zyski, więc Odratrans coraz częściej pływa na zachodzie Europy, bo po polskich rzekach pływać jest coraz trudniej — mówi Andrzej Klimek.

Wodą lepiej

Transport wodą jest po pierwsze najbardziej opłacalny, a po drugie najbardziej przyjazny dla środowiska naturalnego. Dowodzą tego liczby i statystyki. Najważniejszym atutem żeglugi śródlądowej jest oszczędność energii. Także porównanie poziomu emisji hałasu wypada na korzyść żeglugi. Chociażby dlatego, że spławne rzeki i kanały mają szerokość co najmniej kilkudziesięciu metrów, więc już na brzegu niemal nie słychać płynącego statku, nie mówiąc o oddalonych osiedlach mieszkaniowych. Nie mniejszym atutem żeglugi śródlądowej jest jej bezwypadkowość. Ilość wypadków w proporcji do wartości przewożonych towarów jest bliska zera! Ponadto jeden statek o nośności 500 ton zastępuje 12 samochodów ciężarowych. W porównaniu z transportem drogowym i kolejowym żegluga śródlądowa dysponuje również największą wydajnością ludzi i sprzętu. Na rzece na 1 KM mocy przypada tu 4000 kg ładunku, w kolejnictwie — 500 kg, a w transporcie drogowym — tylko 150 kg. W efekcie np. Odratrans oferuje ceny transportu niższe nawet o 15-20 proc. od stawek kolejowych. Żegluga śródlądowa jest zatem najbardziej ekologicznym i jednocześnie najtańszym środkiem transportu.

Transport kombinowany

Odratrans i Żegluga Bydgoska powołały wspólnie firmę o nazwie Odra Logistics, która specjalizuje się w transporcie drogowym i magazynowaniu towarów. W sytuacji, gdy całej trasy nie da się przebyć wodą, towar część drogi powinien pokonać szlakiem wodnym, a część koleją lub samochodem. I właśnie zapewnienie dostawy do odbiorcy końcowego jest zadaniem spółki założonej przez dwóch armatorów.

Możesz zainteresować się również: