Renault Espace: pożegnanie z akwarium

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2023-06-07 15:00

Historia inspiracji przestrzenią miała wypadek. Zderzyła się z murem braku miłości. To spisana w 80 znakach opowiastka o pierwszym europejskim minivanie od… nie, wcale nie od Renault.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Zmyłka:
Zmyłka:
Nie wygląda jak Espace, do którego przyzwyczaił nas Renault? Oczywiście, że nie. Bo to Espace naszych, a nie minionych, czasów.
Greg

Kulminacja fascynacji minivanami przypada początek lat 80. ubiegłego wieku. Nie bez powodu używam słowa kulminacja. Oczywiście wcześniej pojawiały się pomysły zaadaptowania przestrzeni aut dostawczych na potrzeby komfortowego przewożenia osób – choćby Volkswagen T1 – ale za pierwszy samochód typu MPV (Multi Purpose Vehicle) uważa się… dwa modele. Chodzi o wprowadzone na amerykański rynek w 1983 r. przez koncern Chrysler dwa bliźniacze minivany – Dodge Caravan i Plymouth Voyager. Koncepcja się przyjęła i szybko rozkochała w sobie amerykańskie rodziny z przedmieść. Przedstawiciele klasy średniej pokochali ten typ auta za uniwersalność, przestrzeń i wielozadaniowość. Prawdopodobnie w tym samym czasie (a może nawet ciut wcześniej), gdy inżynierowie Chryslera kombinowali z miksem cech dostawczaka z autem osobowym, by łączyło zalety obu nadwozi, na podobny pomysł wpadł Fergus Pollock – brytyjski projektant aut. W czasach gdy pracował dla francuskiej marki Matra, narysował ciekawe nadwozie. Ciekawe jak na tamte czasy oczywiście. Chodzi o minivana oczywiście. Na rysowaniu się nie skończyło (tak na marginesie: wieść gminna niesie, że pierwsze szkice powstały w 1976 r.). Fergus Pollock zbudował pojazd koncepcyjny. W 1981 r. pokazał go światu. Koncept nazywał się Matra P23. Pomysł spodobał się również ludziom z Renaulta. Od słowa do słowa i Matra razem z Renaultem zabrała się za wdrażanie koncepcji w życie. Renault zajął się kwestiami mechanicznymi, technicznymi i marketingowymi, a Matra była odpowiedzialna za projekt nadwozia, budowę podwozia oraz za… produkcję pojazdu. W 1984 r. na rynku zadebiutował Renault Espace. Drugi na świecie i pierwszy w Europie samochód w nadwoziu minivan.

Początek końca

Na bogato:
Na bogato:
Szósta generacja Renault Espace jest doskonale wyciszona i zapewnia dużo komfortu, ale również, jak na auto rodzinne przystało, bezpieczeństwa. Można w nim upchnąć aż 32 systemy wspierające kierowcę.
@GREG

Renault Espace pierwszej generacji był bez wątpienia projektem przełomowym. Pionierskim, nowoczesnym, przestrzennym. To dzięki niemu Europejczycy pokochali minivany, dzięki niemu segment MPV rósł, bo kolejni producenci chcieli pojechać wytyczoną przez Renaulta ścieżką i spić nieco śmietanki. Miłość do MPV kierowców z rodzinami trwała. Renault kontynuował przygodę z Espace, wprowadzając drugą generację (w 1991 r.), potem trzecią (w 1996) i w końcu czwartą (w 2002). Każda była nowocześniejszą interpretacją pierwowzoru i wciąż dużym, przestronnym rodzinnym minivanem. Pod tym względem Espace się nie zmieniał. Zmieniał się jednak świat. SUV-y szturmem zdobywały serca kierowców. Na stare miłości nie było miejsca.

Statystyki były dla Espace bezlitosne. Pomyślcie. Pierwsza generacja sprzedała się w liczbie prawie 191 tys. egzemplarzy, druga – ponad 316 tys., trzecia – ponad 356 tys. W 2002 r. zadebiutował ostatni Espace w nadwoziu MPV. Był produkowany aż przez 12 lat (jeden z najdłużej produkowanych modeli Renault). I choć był MPV-em z krwi i kości, na niewiele mu się to zdało. Oczy kierowców wpatrzone już były w inne kształty. Espace tracił popularność. W 2014 r. przyszedł kres MPV. Debiutująca wówczas generacja numer pięć stała się crossoverem, choć nadal w pudełkowatym kształcie.

Na niewiele się to zdało. Miała podtrzymać życie modelu – udało się, ale nie do końca. Podczas gdy jeszcze w 2004 r. rynek w Europie wchłaniał rocznie około 60 tys. czwartej generacji Espace, w 2016 r. jego następcy udało się wspiąć na poziom zaledwie 27 tys. To był dopiero początek bolesnego upadku przełomowego niegdyś projektu. W 2019 r. popyt spadł niemal trzykrotnie – do niewiele ponad 9,5 tys. W 2022 r. w Europie kupiono zaledwie… 1,1 tys. Espace’ów. Lepiej sprzedawało się wówczas… Ferrari F8. Łączna sprzedaż Renault Espace w latach 2020-22 była ponaddwukrotnie niższa niż Porsche 911… w samym 2022 r.

Jednocześnie rosła potęga SUV-ów. Ich udział na europejskim rynku samochodów klasy średniej wzrósł z 22 proc. w 2015 r. do 53 w 2022. Jednocześnie udział minivanów spadł z 12 do 4 proc. Ta katastrofa mogła mieć dwa finały: śmierć modelu albo daleko idące zmiany. Wybrano drugą opcję.

Nowe rozdanie

Suma mocy:
Suma mocy:
Espace VI napędza turbodoładowany trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,2 l i mocy 130 KM. Wspomagają go dwa elektryczne silniki: główny o mocy 70 KM, który zapewnia napęd podczas jazdy w trybie elektrycznym, i dodatkowy, tzw. rozrusznik wysokonapięciowy, o mocy 25 KM, który odpowiada za rozruch jednostki spalinowej i zmianę biegów. Łączna moc układu do 200 KM.
materiały prasowe

Czym może być dziś duże rodzinne auto? SUV-em i tylko SUV-em. Dlatego debiutujące właśnie szóste wcielenie Espace’a na dobre pożycza minivanowi wdzianko. Mówiąc krótko, zmiana formatu. Renault Espace jest zatem SUV-em, na dobre zrywającym ze stylistyką (i przeznaczeniem) MPV. Francuzi nie chcieli zabijać legendarnej nazwy, ale nowy model musiał pożegnać się z krótkim przodem, jajowatym kształtem nadwozia i mocno przeszklonym (jak w akwarium) wnętrzem. Wygląda jak SUV i jest SUV-em. Tyle że rodzinnym i 7-osobowym. Przód podobny jak w znanym już od jakiegoś czasu Australu. Espace wyróżnia się za to tyłem. Nie ma mowy o mocno opadającej linii dachu, bo w bagażniku muszą się jeszcze zmieścić dwa dodatkowe fotele. Z profilu Espace – mierzące 472 cm i stojące na wielkich, 20-calowych felgach – przypomina inne współczesne auta. Nie przypomina tylko swojego protoplasty.

Bagażnik ma 581 l w wersji 5-miejscowej i 477 w odmianie z siedmioma miejscami – znaczy rodzinnie. Tylna kanapa się przesuwa – znaczy przestronnie. O ile w drugim rzędzie miejsca jest mnóstwo, o tyle rząd numer trzy po prostu jest. To raczej rozwiązanie awaryjne niż propozycja na długą podróż, ale nie należy oczekiwać cudów – wszak nowy Espace mierzy tyle ile nowoczesne kompaktowe kombi. Pod maską testowanego egzemplarza pracuje poprawny politycznie 200-konny klasyczny układ hybrydowy. Silnik benzynowy ma pojemność 1,2 l i trzy cylindry. Moc jest przenoszona wyłącznie na przednie koła, więc terenowy jest tylko wygląd. Platforma co prawda pozwala na zastosowanie napędu AWD, ale nie wydaje mi się, by Renault zdecydował się taki zastosować. Jest za to układ 4Control, czyli system skrętnej tylnej osi (koła wychylają się o 5 proc.). Jak to wszystko razem działa? Najlepiej pasuje słowo: kojąco. Jazda emocjonuje, ale przecież nie musi. To rodzinny SUV, nie dostawca adrenaliny. Przy spokojnej jeździe jest uspokajająco cicho (brawa za wyciszenie) i ekonomicznie (5,7 l na 100 km w górach). 200 KM to nad wyraz wystarczająca liczba. Setka w 8,8 s to rodzinny wynik. Innymi słowy – wszystko się zgadza. Poza wyglądem. A przynajmniej tym, co pomyślisz, mówiąc Espace. Cena? Polska to na razie zagadka. Francuzi dają za to auto 45 tys. EUR – co ciekawe, ta cena nie różni się w przypadku wersji 5- i 7-osobowej.

Akwarystyczny pean

Espace do potęgi:
Espace do potęgi:
Espace to po francusku przestrzeń. Trudniej o nią w SUV-ie niż w minivanie, ale można ją potęgować – optycznie. Na przykład wykorzystując do tego ogromny szklany dach.
@GREG

Podsumowując. Espace VI to bardzo poprawny, doskonale wyposażony, wygodny i odprężający w prowadzeniu SUV. Brakuje mu… przełomowości. Ale o to dziś naprawdę trudno. Klienci nie są gotowi na rewolucje (patrz: elektromobilność), chcą sprawdzonych, ale jednocześnie modnych rozwiązań. A tych dostarczają SUV-y.

Czy to godny następca awangardowego Espace pierwszej generacji i kolejnych minivanów od Renault? Nie może się z nimi równać przestronnością i zdolnościami przewozowymi. Ale to nie ma znaczenia. Tamtych rozwiązań już nie kochamy. Dlatego tylko w przebraniu SUV-a Espace ma szanse zachować nazwisko i przetrwać. W poprzednim anturażu nie miałby szans. To już nie jest czas akwarystycznej motoryzacji.