Wczorajsza sesja na rynku wtórnym obligacji nie przyniosła większych zmian. Wydaje się, że po poniedziałkowej wypowiedzi Haliny Wasilewskiej-Trenkner z Rady Polityki Pieniężnej, sugerującej dłuższą przerwę w zmianach stóp procentowych, nie ma już chętnych do podbijania wycen obligacji. Zwłaszcza że zadyszka złapała także notowania złotego. Na otwarciu symbolicznie wzrosła tylko rentowność papierów pięcioletnich (do 5,44 proc.), co mogło być związane z publikacją wstępnych założeń przyszłorocznego budżetu.
Inwestorzy ignorują kolejne próby majstrowania polityków przy składzie rządu. Podobnie jak wypowiedzi Jana Rokity, lidera idącej po władzę Platformy Obywatelskiej, który stwierdził, że jego ugrupowanie chce obniżyć wydatki w przyszłorocznym budżecie o 20 mld zł. Na koniec dnia rentowność dwuletnich papierów wynosiła 5,31 proc., pięcioletnich — 5,42 proc., a dziesięcioletnich — 5,46 proc. Dziś oprócz przetargu obligacji indeksowanych inflacją, na rynek dotrą dane o deficycie handlowym USA. Inwestorzy czekają na nie od kilku dni.