Prace nad nową internetową stroną Ministerstwa Gospodarki trwały ponad rok. Względy techniczne sprawiają jednak, że dla wielu użytkowników może okazać się niedostępna.
Nowy portal resortu gospodarki zastąpił poprzedni na początku sierpnia. Pracownicy ministerstwa twierdzą, że jego podstawową zaletą jest przejrzystość i łatwość obsługi. Użytkownicy są innego zdania.
Prace nad stworzeniem nowej wersji strony internetowej Ministerstwa Gospodarki trwały od ponad roku. Wejście w życie ustawy o dostępie do informacji publicznej wpłynęło na jej układ, strukturę oraz zawartość merytoryczną. Stronę tworzyli wspólnymi siłami pracownicy ministerstwa oraz dwie firmy zewnętrzne: Studio Idea i Rodan Systems. Zlecono im stworzenie projektu graficznego oraz przygotowanie portalu od strony technicznej. Łączny koszt ich usług wyniósł 160 tys. zł.
Układ poprzedniej strony oparty był na strukturze departamentów ministerstwa. Chcąc znaleźć interesującą informację, należało zajrzeć na podstrony departamentów zajmujących się wybraną problematyką.
— Nowa strona jest podzielona według zagadnień merytorycznych. Wyposażono ją w wyszukiwarkę. Działa ona według dwóch kluczy: słów w tekście oraz atrybutów — mówi Anna Kobylińska z Ministerstwa Gospodarki.
Kolejną innowacją jest wprowadzenie podziału na grupy użytkowników strony. I tak, specjalne kategorie tematyczne stworzone zostały dla przedsiębiorców, regionów i mediów.
Stali użytkownicy przyznają, że stary portal nie był wolny od wad, podkreślając jednocześnie, iż posiadał jedną niezaprzeczalną zaletę, której brak nowemu — działał.
— Mimo stałego łącza internetowego, nowa strona ministerstwa otwiera się u mnie bardzo powoli. To jednak dopiero początek kłopotów. Nie jestem w stanie dotrzeć do żadnej informacji z powodu ciągłych usterek technicznych portalu — narzeka Magdalena Komorek z firmy Estimage z Warszawy.
Na nową stronę ministerstwa nie narzeka Magdalena Herman z przedsiębiorstwa Odra z Brzega.
— Zmiana strony Ministerstwa Gospodarki miło mnie zaskoczyła. Dużym ułatwieniem jest na przykład wyszukiwarka — mówi Magdalena Herman.
Jednak większość użytkowników nowego portalu nie podziela jej opinii.
— Już przy pierwszej operacji strona odmówiła posłuszeństwa na tyle skutecznie, że musiałam restartować komputer. Takie doświadczenia nie zachęcają do ponownych odwiedzin witryny ministerstwa — twierdzi Magdalena Suchanek z Polskiego Towarzystwa Finansowego z siedzibą we Wrocławiu.
Szkoda. Tego typu falstarty pogłębiają jedynie zakorzenioną w społeczeństwie niechęć do instytucji państwowych.
Okiem eksperta
Serwis ma sporo wad
Odwiedzający serwis powinien mieć możliwość łatwego dotarcia do interesujących go informacji. Tymczasem już na pierwszej stronie napotyka dużą liczbę linków, nie pogrupowanych w zbiory zagadnień, słabo lub w ogóle nie wyodrębnionych graficznie, z bardzo złym nazewnictwem. Przykładowo link „gospodarka” w serwisie Ministerstwa Gospodarki nie mówi praktycznie nic. Użytkownik musi poczekać i samodzielnie odkryć, co też autor miał na myśli pisząc „gospodarka”.
Tak nie da się korzystać z serwisu. Linków jest zbyt wiele, a przeciętny człowiek jest w stanie zapamiętać jednorazowo od 6 do 9 haseł. Nazwy podstron są zbyt ogólnikowe i nieprecyzyjne. Nie najlepiej jest również ze strukturą witryny. Zanim użytkownik dotrze do interesujących go informacji, musi przeprawić się przez kilka podstron.
Powyższe dwa czynniki sprawiają, że dla wielu osób serwis ministerstwa może okazać się mało użyteczny.
Zaletą serwisu jest fakt, że zbudowano go na platformie JSP. Ta nowoczesna technologia daje duże możliwości. Szkoda, że nie wykorzystano ich w pełni.
Michał Lach Prezes K2 Internet