Resort gospodarki puszcza oko do finansów

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-04-18 00:00

Janusz Piechociński obiecuje nowe zasady funkcjonowania stref. Mają obłaskawić ministra finansów. A inwestorzy czekają

Ministerstwo Gospodarki (MG), które od półtora roku przegrywa z resortem finansów walkę o wydłużenie życia specjalnych stref ekonomicznych (SSE) po 2020 r., robi ukłon w stronę Ministerstwa Finansów (MF), ale przy okazji strzela sobie w kolano.

Janusz Piechociński, minister gospodarki, liczy jednak, że utarguje zgodę na funkcjonowanie stref do 2026 r. Za cenę coraz większych ustępstw. [FOT. WM]
Janusz Piechociński, minister gospodarki, liczy jednak, że utarguje zgodę na funkcjonowanie stref do 2026 r. Za cenę coraz większych ustępstw. [FOT. WM]
None
None

Nie ten kierunek

W nowej koncepcji funkcjonowania stref, którą przedstawi do 16 maja, przewiduje dodatkowe warunki, które muszą spełnić tereny publiczne włączane do stref. Jeden to bezrobocie w powiecie i sąsiadujących rejonach, a drugi — to wymóg, by były to tereny poprzemysłowe. MG jeszcze zastanawia się, czy kryteria mają dotyczyć województw Polski Wschodniej, gdzie o inwestorów jest trudno.

— Dobrze, że wymóg włączania do stref gruntów poprzemysłowych niekoniecznie będzie obowiązywać w Polsce Wschodniej, bo trudno byłoby tam takie tereny znaleźć. Kryterium bezrobocia niepotrzebnie utrudni poszerzanie stref — ostrzega Łukasz Karpiesiuk z kancelarii Baker & McKenzie. — System staje się coraz mniej przyjazny inwestorom. To nie jest dobry kierunek — uważa Kiejstut Żagun z KPMG.

MG chce też zapobiec nierównej konkurencji, która wynika z działalności w danym regionie firm strefowych (zwolnionych z CIT) i niestrefowych. Do komisji przetargowej, która decyduje o wydaniu zezwolenia, proponuje dodać przedstawiciela zarządu województwa. W nowelizacji ustawy o SSE, której założenia MG zamierza przedstawić pod koniec maja, znajdzie się natomiast zapis wprowadzający do składu rad nadzorczych spółek zarządzających strefami przedstawiciela ministra finansów. — Podobno cały spór MF i MG zaczął się od tego, że Świętokrzyska chciała mieć swojego człowieka w radach nadzorczych stref.

Podobno cały spór MF i MG zaczął się od tego, że Świętokrzyska chciała mieć swojego człowieka w radach nadzorczych stref. Po czterech latach dyskusji będzie go miała.

Po czterech latach dyskusji będzie go miała — ocenia anonimowo jeden z ekspertów.

Ślimacze tempo

Ekspertów martwi jednak co innego. — W związku z harmonogramem został wstrzymany proces rozszerzeń stref. Można robić analizy, zmieniać kryteria, ale najpierw zakończmy rozszerzenia, które są w toku. Przecież firmy składały wnioski jeszcze w ubiegłym roku. Czy teraz w związku ze zmianami kryteriów projekty poszerzeń znów wrócą do stref? — mówi Marek Sienkiewicz z Deloitte.

MG liczy, że zmiany w funkcjonowaniu stref wprowadzi, gdy MF zgodzi się na wydłużenieich działania do 2026 r. Ale może się okazać, że na zgodę trzeba będzie bardzo długo poczekać. MG zapowiada, że w październiku będzie gotowa analiza korzyści funkcjonowania stref dla gospodarki. Ma być ostatecznym argumentem dowodzącym skuteczności tej formy wspierania inwestycji. MG przygotowuje przetarg na jej wykonanie. Tymczasem na poszerzenie inwestorzy czekają niecierpliwie.

Zgodnie z dzisiejszymi przepisami, SSE mają przestać działać w 2020 r. To oznacza, że firma, która dziś wchodzi do strefy, nie zdąży wykorzystać dopuszczalnej pomocy publicznej.

Na osłodę

MG planuje też kilka korzystnych posunięć. W nowelizacji ustawy zamierza ukrócić możliwość wygaszenia działalności w strefie (dziś firmy mogą o to poprosić, nie ponosząc żadnych konsekwencji, nawet jeśli nie spełniły obietnic). Chce też poszerzyć zakres działania spółek zarządzających strefami. Mają ułatwiać przedsiębiorcom dostęp do pracowników o pożądanych kwalifikacjach, tworzyć wokół stref klastry, pomagać firmom rozwijać działalność B+R i wprowadzać innowacyjne rozwiązania.

Zmiany przewidują też wprowadzenie jednolitych zasad zmiany zezwolenia bez względu na datę jego wydania. Dziś firmy, które weszły do stref przed sierpniem 2008 r., są w gorszej sytuacji od tych, które odebrały zezwolenia później.